Nie było Oli ale była Ewelina :)

NAPISAŁ: Eli, 25 października 2015 17:28

Weterani S-U – Buenavistni Środa Wlkp. 8:2 (16:5)

W pierwszym meczu sezonu ligowego 2015/2016 przeciwnikiem Weteranów była utytułowana drużyna Buenavistni Środa Wlkp.

Gospodarze blisko godzinę poświęcili na przygotowaniu maszyn do gry. W sali dolnej, tzw. Svejk Arenie udało się uruchomić dwie maszyny, z tym że jedna okazała się proekologiczna i ograniczyła oświetlenie tarczy do zera. Żeby było jaśniej – tarcza była ciemna. Próba zniesienie maszyny z górnego pokładu okazała się zadaniem zbyt karkołomnym, tak więc pierwszy raz w historii Weterani rozegrali mecz na dwóch poziomach.

Gdy w półgwiazdkowym Svejku zjawili się goście ze Środy, Weterani nadaremnie wypatrywali w ich składzie przecudnego lica Oli Padarz. Zdziwiła nas jej absencja, zważywszy, iż do tej pory skutecznie rozpraszała nas jej sama obecność w pobliżu tarcz. Z czasem okazało się jednak, że Olę z powodzeniem zastąpiła Ewelina, do której od tej pory wzdychają stali w uczuciach Weterani.

Mecz poprzedziła obustronna debata dotycząca odległości linii rzutu od tarcz. W zasadzie nie mieliśmy ani żadnej linii, ani też nawet kawałka miary, żeby tę linię wyznaczyć. Kapitanowie obu zespołów ustalili więc metodą „na oko” z którego miejsca mieliśmy rzucać, z tym, że każdy zawodnik mógł ustawiać się tak jak mu akurat pasowało.

Przed meczem Johnson zadzwonił z informacją, że tradycyjnie spóźni się o godzinę, Ciapek z przyzwyczajenia miał nockę, a Radas swoim zwyczajem nie dał przedmeczowego znaku życia. Skwapliwie skorzystał z tego Ruten, który chyba nawet nie spodziewał się, że zagra w wyjściowym składzie, obok Konia, Wilka i Elego.

Po pierwszych singlach było 2:2.
Koniu, który po manewrach z maszynami był wyraźnie nie w sosie przeszedł obok gry co wykorzystał Heniu. Piętro wyżej Wilk wyjaśnił debiutującemu w barwach Buenavistnych Przemowi, jak dużo mu jeszcze brakuje darterskiego kunsztu do solidnego drugoligowego poziomu.
Po chwili Eli w dwóch krótkich legach odprawił z kwitkiem Karolinę, natomiast na pięterku Ruten uległ Ewelinie. Żaden Weteran nie miał jednak do Rutena pretensji, dało się nawet usłyszeć pomruk uznania za to, że Ruten bardziej niż na dablach koncentrował się na nieziemsko idealnej figurze złotej medalistki w skoku w dal Młodzieżowych Mistrzostw Polski w Słupsku.

Przed meczami deblowymi do Svejka dotarł Johnson i od razu rozsiadł się przy browcu na ławie. Eli uznał bowiem, że pomimo dość sensacyjnego w tym momencie wyniku, nawet z Rutenem w składzie w dalszej części meczu nie powinno być problemów. Tak też się stało, obie nasze pary poradziły sobie bez większych problemów, co jednak doprowadziło do sporego zamieszania w szeregach gości.
Otóż „posypał się” Przemo, któremu w tym dniu najzwyczajniej kompletnie nie szło. Nie był chyba Przemo do takiego stanu rzeczy przyzwyczajony, ponieważ w pewnym momencie opuścił on lokal po angielsku.

Po chwili Koniu z Wilkiem sprawnie ograli wszystkich obecnych na meczu Tymoszczuków i Eli pewny wygranego meczu mógł dokonać zmiany w składzie.
Za siebie samego wpuścił Johnsona, który podobnie jak wcześniej Ruten miał w pojedynku z Eweliną kłopoty natury estetyczno – emocjonalnej.
Zdołał się jednak nasz rezerwowy w porę pozbierać, przypomniał sobie bowiem że jednak jest żonaty i ma dzieciaki. Ta chwila refleksji skierowała Johnsona na właściwe tory.

W ostatnim singlu wieczoru spotkali się Ruten z Karoliną i w zasadzie już teraz możemy śmiało napisać, że trudno będzie o dłuższy singiel w tym sezonie – trwał bowiem około 1h 20 min. Trzeba w tym miejscu nadmienić, że goście za kołnierz nie wylewali, a Karolina grała w tym procederze pierwsze skrzypce.
I tak pani Kapitan musiała w tym singlu walczyć z Rutenem, pełnym pęcherzem (własnym) oraz grawitacją. Dodatkowo próbowała telefonicznie ustalić gdzie podział się Przemo. Nie wiemy czy powalił ją nadmiar zadań czy też promile, fakt jednak że Ruten odnotował swoje najlepsze w karierze wejście w sezon:)

protokół meczowy

Ciekawostki:

  • nie da się nic ciekawego napisać o grze Wilka, jak on gra wieje nudą na kilometr :)
  • Ruten nie przegrał nic na środkach, ani na starcie, ani na finiszu legów, notując po drodze serię rzutów: 25, 25, D25, 25. Wg. bukmacherów prawdopodobieństwo powtórzenia tej sekwencji nie istnieje
  • Dowiedzieliśmy się, że Przemo ulotnił się z lokalu z zamiarem popełnienia próby samobójczej, żyje tylko dlatego że w fontannie przy operze nie było już wody
    i chłopak zamiast się utopić tylko nabił sobie guza skacząc „na główkę”

Brak komentarzy »

No comments yet.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

UWAGA! Anonimowe wpisy będą usuwane

 
| Yunnan | OpenSite www |
|