Co Mariola z Koźmina wie o Johnsonie?

NAPISAŁ: Eli, 11 kwietnia 2015 17:35

Weterani S-U – The Darts Brothers  6:4 (14:9)

Trzy kolejne ligowe mecze bez kompletu punktów oraz upadek sportowy Dziury stanowiły nie lada wyzwanie dla naszego sekretarza. Co prawda kolejne spotkanie ligowe mieliśmy rozegrać z czerwoną latarnią drugiej ligi – Darts Brothers – jednak Ruten wolał nie ryzykować kolejnego blamażu i postanowił dokonać spektakularnego transferu. Nie było z tym problemu, od lat mamy bowiem kolejkę chętnych do przybrania barw Weteranów.

 

Ruten postanowił wybrać kogoś z absolutnego topu. Ograniczył więc potencjalną listę transferową do trzech osób: Sobiego, Chestera i Tytusa Kanika. Po gruntownym prześwietleniu wszystkich w/w zawodników Ruten zdecydował się na zatrudnienie Dżonsona (czytaj Johnsona). Zawodnik co prawda taki sobie, ale posiada jedną niepodważalną zaletę: mieszka niedaleko Rutena i ma własną brykę. Rozmowy transferowe nie należały do najłatwiejszych, Ruten podczas telefonicznej rozmowy rzucił na szalę niemal wszystko:
– Ruten: Chcesz u nas zagrać?.
– Dżonson: Od lat o tym marzyłem!
Tak oto luka po Dziurze została wypełniona.

 

Jak powszechnie wiadomo Weterani jako zespół w 100% profesjonalny nie pozostawiają niczego przypadkowi. Wiedzę na temat naszej formy sportowej czerpiemy z mocy nadprzyrodzonych przy czynnym udziale Wróżbity Macieja. Niestety przedsezonowe połączenia telefoniczne z tym słynnym magiem tak nadszarpnęły stan naszej kasy, że w sprawie Dżonsona Ruten zwrócił się do specjalistki od wiedzy ezoterycznej z niższej półki – Marioli z Koźmina.

 

Pani Mariola nie była w swej przepowiedni tak dokładna jak Wróżbita Maciej (trudno oczekiwać cudów za 12zł) jednak rzuciła nieco światła na sportową przyszłość Dżonsona:

 

„Przyszłość Pana Dżonsona widzę bardzo słabo… W zasadzie nic nie widzę, oprócz tego, że w najbliższym meczu zagra on tylko w deblu w parze z Wilczkiem i wygrają 2-0 z parą Dawid Nowak/Piotr Twardoń. Pan Dżonson nie pokaże w tym deblu zbyt wiele i zostanie zmieniony.
W kolejnym meczu z GumBarem Pan Dżonson co prawda znajdzie się w szerokim składzie, ale nie zagra nawet lega, będzie bowiem sparaliżowany towarzystwem legend Weteranów Elego i Konia. Pan Dżonson zadebiutuje w singlu dopiero w wyjazdowym meczu z Team Spirit, ale nie będzie to debiut udany. Przegra 1-2 z Maciejem Przybylskim, pomimo prowadzenie 1-0 w legach.”

 

Zanim Pani Mariola utraciła łączność z Kosmosem, zdążyła jeszcze dodać że Dżonson przegra na prawej maszynie. Jak widać za kilkanaście złotych nie ma co liczyć na pewne informacje o przyszłości.
Warto również dodać że na drugą część sezonu dołączył do nas Radas. Nasz sekretarz woli dmuchać na zimne i poszerzył skład. Zachodziła bowiem obawa, że headhunterzy z ekstraligi dostrzegą w końcu rosnącą od początku sezonu formę Ciapka i nam go podbiorą. Niestety Pani Mariola powiedziała, że za 12zł może nam powróżyć tylko o Dżonsonie, tak więc formę Radasa Ruten postanowił każdorazowo sprawdzać przed meczem układając pasjansa.
Przejdźmy więc do meczu.
Goście przyjechali do Svejka najpewniej autobusem, było ich bowiem bez liku. Weterani też przybyli w silnej obsadzie, a że zjawiło się również kilkoro kibiców, lokal pękał w szwach.
Po singlach było 2-2: planowo wygrali Eli z Wilczkiem, za niespodziankę można by było uznać porażkę Konia. Jak jednak powszechnie wiadomo Koniu zawsze dostaje łomot jak na mecze przychodzi Aneta więc nikt specjalnie zaskoczony nie był. Od Radasa nikt nie oczekiwał cudów: miał mieć przetarcie ligowe przed naprawdę ważnymi meczami i tyle.
W tym momencie Ruten postanowił skorzystać z wiedzy nabytej od pani Marioli. Za Radasa do pary z Wilczkiem wszedł Dżonson i przepowiednia sprawdziła się bezbłędnie: 2-0! Wynik ten skopiowali Eli z Koniem i sytuacja stała się bardziej komfortowa, ale tylko na moment. Koniu bowiem, pomimo tego, że zamknął Anetę w aucie na Wieniawskiego znów dostał 0-2.
Jak widać Aneta ma większy zasięg pechowego promieniowania na Konia niż 50m. Koniu powiedział, że następnym razem wywiezie Anetę przynajmniej na Cytadelę.
Eli wygrał, choć Piotr prowadził 1-0 i w drugim legu zmarnował kilka lotek na poskładanie naszego kapitana.
Po chwili Wilczek przypieczętował naszą wygraną, więc zgodnie z prastarym zwyczajem Weteranów na ostatniego singla „o nic” można było wpuścić naszego Sekretarza. Nie bardzo wiadomo jak grali Ruten z Michałem. Publika wyszła, część zawodników pakowała sprzęt i wysyłała sms-y, pozostali udali się na pięterko do palarni. Wiadomo było tylko że grali długo, około 20 min:) Obaj twierdzili również, że zagrali porywająco.

 

Ciakawostki:
  • MVP meczu: Wilczek – 2:0, 2:0, 2:0 – nie wymaga komentarza
  • Dżonson podobno do rana nie mógł zasnąć z wrażenia że po latach dopiął swego i został Weteranem
  • Aneta spała w VW Polo, teraz wiadomo dlaczego Koniu nie chodzi z koszykarką – nie ma kasy na kombi

 

protokół meczowy

 

Brak komentarzy »

No comments yet.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

UWAGA! Anonimowe wpisy będą usuwane

 
| Yunnan | OpenSite www |
|