Ciepły Cup z Natalią, czyli SWOS GP5 u Gorącego

NAPISAŁ: ROO10, 26 marca 2013 17:23

Za nami kolejny – już piąty turniej z cyklu Grand Prix SWOS. Zanim jednak omówimy jego przebieg, kilka słów na temat wcześniejszego turnieju, który odbył się w hacjendzie Konia i był połączony ze świętowaniem urodzin Elego. Nie był to jednak szczęśliwy dla jubilata wieczór, gdyż stracił on przechodni tytuł Króla SWOS na rzecz Rutena, co obrazuje końcowy układ tabeli:

Warto podkreślić, że urodzinowy turniej Elego był w całości transmitowany na żywo, a rekordowa liczba ośmiu oglądających z pewnością jeszcze długo nie zostanie pobita. Niektórzy przekonali się też, że warto było śledzić relację z turnieju, gdyż w pewnym momencie ogłoszono konkurs, w którym wygrać można było markowe piwo Atom (szczęśliwi tryumfatorzy to Mała Ewa i mniej znany naszym czytelnikom – a Rutenowi bardziej – Paszczak).
A tak oto wyglądała cała aparatura do transmisji na żywo:

Teraz czas na omówienie turnieju GP SWOS nr 5, który odbył się w gustownie urządzonej kawalerce Gorącego. Gospodarz jako organizator spisał się celująco, zadbał o szeroko pojętą gastronomię, urządził nawet pomieszczenie przeznaczone – wg norm unijnych – na palarnię. Jeśli do tego dodać profesjonalną maszynę do darta, która była na wyposażeniu, to aż dech zapiera ze wzruszenia…

Jako, że Koniu nie mógł zaszczycić nas swoją obecnością na turnieju, do udziału w prestiżowych rozgrywkach zaprosiliśmy Ducego, który zadebiutował w turnieju w charakterze odkurzacza przegryzkowego. Chłop gnębiony w ostatnim czasie częstymi procesami sądowymi podupadł finansowo, uznał więc, że skonsumowanie kilku kilogramów przegryzek (głównie popcornu, słonych paluszków, nie stronił też od suszonych śliwek w czekoladzie i czipsów) pomoże mu zrezygnować z drugiej kolacji, co podreperuje jego budżet.

Początek przygody Ducego z Sensiblem nie należał do najłatwiejszych, trudności z opanowaniem joysticka w połączeniu z wciąż rosnącym apetytem (co odwracało jego uwagę od tego co dzieje się na murawie) szybko zepchnęły go na dół tabeli. W pewnym momencie Duce wyznał ze łzami w oczach, że nie tyle co nie umie strzelać, ale nawet nie umie zakosić rywala. Z czasem jednak szło mu coraz lepiej i nawet udało mu się strzelić kilka goli (w tym samobóje, ale jednak!). Rosnąca pewność siebie sprawiła, że Duce z czasem przestał odczuwać potrzebę narzekania na to jak mu nie idzie w Sensiblu, pozostała jednak ogólna ochota na narzekanie, więc nasz debiutant zaczął narzekać na Bawoła, co raczej nikogo nie zdziwiło ;)

Podczas, gdy jedni toczyli zacięte boje o cenne tabelowe punkty, inni zmagali się przy maszynie do darta. W tej dyscyplinie najbardziej aktywnymi graczami byli Eli i Gorący. Eli sprawnie wygrał 3 pierwsze legi imponując skutecznością na dablach (100%). Po dwóch kolejnych wygranych Eli obiecał Gorącemu, że będą grali tak długo, aż ten nie wygra lega. Około 1 w nocy przy wyniku 12 – 0 Eli zreflektował się że nie może grać w nieskończoność bo rano musi jechać z synem na basen i sprytnie podłożył się Gorącemu w legu nr 13.
Biorąc pod uwagę, że Gorący to kapitan i jeden z filarów lidera 1 ligi DLD zespołu Blue Express, nie można oprzeć się wrażeniu że tegoroczny skład zaplecza ekstraligi jest chyba najsłabszy w historii :)

 

No cóż, Gorącemu w turnieju SWOS nie szło ani trochę lepiej niż przy tarczy, o czym najlepiej świadczy tabela końcowa. Być może osiągnąłby wyższą lokatę gdyby wiedział, że podczas gdy on w połowie turnieju umilał sobie czas w palarni, Eli z Rutenem dokonali „małych korekt” w składzie Brazylii, uznając, że należy dać Ducemu trochę fory.

I tak oto w reprezentacji Canarinhos skrzydłowi (obrońcy oraz napastnicy) zamienili się miejscami (lewi skrzydłowi trafili na prawą stronę i odwrotnie), a rezerwowy bramkarz otrzymał życiową szansę wykazania się w boju i w takim ustawieniu gospodarz imprezy grał już do końca :)


Końcowe wyniki:

1. Ruten (Portugalia)

2. Ruten (Holandia)

3. Eli (Chorwacja)

4. Maciej (Włochy)

5. Eli (Rumunia)

6. Maciej (Hiszpania)

7. Duce! (Niemcy)

8. Komputer (Kamerun)

9. Gorący (Argentyna)

10. Gorący(Brazylia)

11. Duce (Anglia)

12. Komputer (Japonia)

Krótkie podsumowanie tabeli:

  • Trzy pierwsze drużyny mają taką samą ilość punktów, decydująca okazała się ilość goli nastukanych Ducemu :)
  • Portugalia wyprzedza Holandię – mała sensacja?
  • Ruten broni tytułu Króla SWOS, głównie dzięki samokontroli przy spożywaniu napojów wyskokowych – co niejednokrotnie było mu wypomniane przez innych niezadowolonych z tego faktu uczestników zabawy. Nie bez znaczenia był też fakt, że Holandia z Chorwacją spotkały się już w 1 rundzie rozgrywek i że w tym spotkaniu Ruten skutecznymi kosami wykluczył z gry trzech najlepszych zawodników Chorwacji
  • Eli broni tytułu króla strzelców – nagroda pocieszenia ;)
  • Zaskakująco wysoka lokata Niemców! Czy Konia byłoby stać na taki sukces i to w dniu debiutu? ;)
  • Coraz równiejsza gra Macieja, z każdym turniejem widać postępy – głównie efekty podpatrywania od najlepszych techniki gry (objazdowe nieme kino Elego czy też flagowa akcja podbramkowa Rutena)
  • Brak zaskoczenia, jeśli chodzi o to co zaprezentował w turnieju (a także przy tarczy) Gorący :P

Turniej GP SWOS – oglądaj na żywo

NAPISAŁ: ROO10, 9 lutego 2013 15:16

Relacja na żywo bezpośrednio z chaty Konia.
Jeśli nie działa ci stream – odśwież stronę kilka razy i poczekaj.

Whisky skrada się cicho i powala znienacka

NAPISAŁ: ROO10, 30 grudnia 2012 17:44

Trzeci turniej z cyklu Grand Prix SWOS przeszedł do historii. Już o samym kateringu można by napisać osobne sprawozdanie: nie zabrakło ogórków konserwowych i niezdrowych przegryzek, ale gwoździem części kulinarnej było 20 hotdogów (do wyboru: z musztardą, czosnkowym, keczupem, na sucho lub w dowolnej konfiguracji mieszanej) z czego Eli skonsumował większość. Zmieniły się też nasze upodobania alkoholowe; ponieważ poziom naszych rozgrywek rośnie w imponującym tempie, uznaliśmy, że nie zawadzi odrobina burżuazji i browary zamieniliśmy na łiskacza, co miało chyba kluczowy wpływ na wygląd końcowej tabeli, ale o tym za chwilę.

Przebieg turnieju był do pewnego momentu raczej standardowy i bez większych niespodzianek. Szczęśliwe odpalenie gry już za pierwszym razem wywołało euforię. Później odbyło się losowanie pierwszeństwa do wyboru drużyn, które Maciej tradycyjnie przegrał i nie zagrał Włochami. Przez chwilę też niepewnie poczuł się Ruten, kiedy usłyszał z ust Konia deklarację chęci wybrania Tulipanów, na szczęście dla Rutena w loterii Koniu jest równie słaby co w Sensibla. Za niespodziankę na pewno można uznać brawurowy wybór Gorącego, który zdecydował się na Czechów gdyż wcześniej sprawdził w necie, że 1996 roku doszli do finału Mistrzostw Europy więc to na pewno nie są bolki. Doedukowany Gorący poczuł się pewnie i najgłośniej z wszystkich przechwalał się jak zmiażdży rywali. Zimny prysznic nastąpił szybciej niż się spodziewał, bo oto mecz otwarcia rozegrał z Elim i przegrał 1:9, a zaraz potem przegrał z Rutenem 0:8 po czym stwierdził, że objazdy bramkarza powinny być zabronione i należy zmienić regulamin rozgrywek.

Dalsze losy turnieju przebiegały raczej standardowo, Eli z Rutenem nabijali sobie punkty do tabeli, a pozostali prali się między sobą stawiając sobie ambitnie za cel zakończenie turnieju na wyższej pozycji niż drużyny komputera (Francja i Niemcy). Kiedy Eli grając Włochami przeciwko Maciejowi zaliczył potknięcie i stracił 2pkt, Holandia stała się murowanym faworytem do wygrania całego turnieju. Aż nagle nastąpił drugi przełomowy moment, bo oto Ruten na skutek niekontrolowanej konsumpcji łiskacza wyraźnie osłabł, czego pierwszym symptomem była sensacyjna porażka Holandii z Czechami 1-2, a później Polski z Anglią 2:4. Ruten miał jeszcze szansę wygrać cały turniej, jednak pechowo dla niego mecz Holandia – Włochy odbył się w ostatniej kolejce i dla makaroniarzy pod wodzą Elego to był już spacerek.

Wyniki końcowe:

1. Włochy (Eli)
2. Holandia (Ruten)
3. Rumunia (Eli)
4. Francja (Komputer)
5. Argentyna (Gorący)
6-12
Polska (Ruten)
Hiszpania (Maciej)
Anglia (Koniu)
Niemcy (Komputer)
Czechy (Gorący)
Brazylia (Maciej)
Portugalia (Koniu)

(autor sprawozdania z wiadomych przyczyn nie pamięta, które drużyny zajęły miejsca 6-12)

 

W obronie nic się nie dzieje

NAPISAŁ: Eli-ROO10, 23 października 2012 16:55

Poniższy film dostępny jest w HD TUTAJ

SWOS Grand Prix 2 from ROO10 on Vimeo.

W sobotę w ekskluzywnej hacjendzie Konia rozegrany został drugi turniej z prestiżowego cyklu Grand Prix SWOS. Do rozgrywek o Puchar Admina przystąpili zdecydowanie najlepsi w Poznaniu w te klocki Ruten i Eli oraz mięso armatnie w postaci Konia, Gorącego i dyktatora AK47 Macieja.

Z początku organizatorzy borykali się z problemem natury technicznej, mało brakowało, by zawody się nie odbyły. Otóż Ruten przez niemal dwie godziny nie mógł odpalić gry na Amidze. Okazało się, że na przeszkodzie stała żyła wodna która umiejscowiona była w łazience. Po niewielkich pracach remontowych udało się ją dokładnie zlokalizować, kolejnym krokiem było przesunięcie Amigi o 10cm w lewo (poza zasięgiem żyły) i gra wystartowała!

Po tych perturbacjach przystąpiono do komisyjnego wylosowania kolejności w jakiej uczestnicy rozgrywek wybierali swoje zespoły. Poniżej zestawienie drużyn a obok kursy bukmacherów na końcowy sukces:

 

Holandia (Ruten) – 1.45
Chorwacja (Eli) – 1.65
Szwecja (Eli) – 3.8
Polska (Ruten) – 8.0
Włochy (Maciej) – 10.0
Brazylia (Gorący) – 15.0
Portugalia (Maciej) – 15.0
Argentyna (Gorący) – 15.0
Anglia (Koniu) – 25.0
Niemcy (Koniu) – nie przyjmowano zakładów, odkąd Koniu podał ze zagra Klinsmann obarczony klątwą permanentnej kontuzji.

Dodatkowo komputerowi przydzielone zostały Ghana i Kamerun (wyniki z nimi były losowane), żeby Koniu, Maciej i Gorący mieli szansę pokonać kogoś oprócz siebie nawzajem:)

Początkowo turniej przebiegał podobnie jak poprzednio: Eli z Rutenem prali wszystkich, pozostali próbowali prać się między sobą. Od samego początku wiadomo było że bój o Puchar Admina rozstrzygnie się pomiędzy Holandią i Chorwacją. Oba te zespoły spotkały się w piątej kolejce i po zwycięstwie tulipanów 3-1 wydawało się że jest już po zawodach ( nie bez znaczenia był tu  otwierający spotkanie niefortunny samobój Elego wynikający z błędu w wyznaczeniu azymutu).

Szwecja po kilku pierwszych meczach siała postrach, jednak odpadła z czołówki w kolejce nr 6, kiedy to rzeźnik Koniu za pomocą swoich szkopów sprezentował asowi szwedzkiego napadu Martinowi Dahlinowi Czarny Krzyż. Nie było to bynajmniej odznaczenie za odwagę, tylko śmiertelna kontuzja, która wyeliminowała Dahlina z dalszej gry.

Bez swego snajpera Szwedzi popadli w marazm. O krok w tyle cały czas czaiła się Polska prowadzona sprawną ręką Rutena. Maciej, Koniu i Gorący dzielili się punktami między sobą, przeplatając piękne bramki strzałami samobójczymi.
Te ostatnie były skutkiem spożywania olbrzymich ilości napojów izotonicznych, po których raz po raz nasi bohaterowie zapominali na którą bramkę atakować. Brylował w tym szczególnie Koniu, który raz po raz zadawał dramatyczne pytanie: „Na którą kastę atakuję?
Koniu widząc, że wszyscy zdobywają punkty na Ghanie i Kamerunie zapragnął potrenować sobie na tych pierwszych „live”. Jeden mecz i wpierdal z Ghaną 1-3 skutecznie uzmysłowiły mu jak nisko upadł.

 

Kluczowy moment turnieju miał miejsce chwilę później. Rozpędzona Holandia spotkała się z rozpędzającą się Brazylią. Ruten szybko wyszedł na prowadzenie 2-0 i nawet czerwona kartka dla Nigela de Jonga nie zrobiła na nim wrażenia. Ruten nie docenił jednak Gorącego i zamiast wzmocnić linię obrony jednym ze skrzydłowych pozostawił lukę w swojej defensywie.
W obronie nic się nie dzieje” – oznajmił zawadiacko. Dosłownie sekundy później Tulio strzelił kontaktowego gola, a tuż przed końcem spotkania Bebeto z karniacza wyrównał na 2-2. Wynik nie uległ już zmianie, lokal Konia opanowało istne szaleństwo. Gorący i Maciej (Koniu był realistą) poczuli krew wszem i wobec oznajmiając koniec dominacji Rutena i Elego. Ruten długo nie mógł uwierzyć w to co się stało, a zapomnieć o tym remisie nie pozwalali mu kamraci raz po raz komentując w każdym możliwym  meczu” „W obronie nic się nie dzieje” :)
Eli natomiast wyczuł, że do zdobycia Pucharu Admina wystarczy mu komplet wygranych i do samego końca jego Chorwacja nie straciła już punktów. Holandia zaś po brazylijskim ciosie długo nie mogła się pozbierać i w podobny sposób straciła 2pkt remisując z Włochami (w obronie nic się nie działo… do czasu).
Do końca turnieju trwała walka o lokaty w środkowej części tabeli. Trzeba przyznać, że Gorący i Maciej z meczu na mecz prezentowali się coraz lepiej. Kapitan AK47 został na początku rozgrywek nafaszerowany cennymi wskazówkami od Rutena i sukcesywnie podnosił poziom gry. Gorący zaś, gdy zorientował się jakim potencjałem ofensywnym dysponuje Brazylia zaczął stosować rotację w ataku co przynosiło wymierne efekty (od 0-2 do 5-2 z Niemcami). A Koniu? Hm… Koniu konsekwentnie do samego końca grał swoje :)

 

Ruten miał jeszcze szansę na zdobycie korony króla strzelców.
Kluivert jednak złapał pod koniec kontuzję, a osamotniony w ataku Bergkamp nie był juz tak skuteczny.Wykorzystał to zabójczy duet Chorwatów Suker – Boksic. Nie dość, że grali oni ostatni mecz turnieju (znali dorobek bramkowy pozostałych napastników) to jeszcze ich przeciwnikiem byli Niemcy Konia… Dziewięć goli Chorwatów pozwoliło im zająć pierwsze i drugie miejsce w klasyfikacji snajperów. Warto podkreślić jednak trzecią lokatę Marka Citki. Dwanaście bramek musi budzić uznanie, zważywszy, że Polska do sensiblowych cyborgów się nie zalicza. Ten wynik porównać można tylko do wygrania turnieju w Agawie przez Małą Ewę.
Na liście najskuteczniejszych strzelców nie widać co prawda ani jednego Anglika, ale jest jeden Niemiec – Fredi Bobic – którego cztery bramki skutecznie kładą paszkwile pod adresem Konia, że ten nic nie grał. Kto wie, czy te gole nie okażą się kluczowe gdy to sprawozdanie przeczyta Konia aktualna WAGs?

Jeżeli jednak od strony sportowej Koniu prezentował się średnio, to w charakterze organizatora spisał się na medal. Jak już wspomniano napojów izotonicznych moc była nieprzebrana, a wśród dań serwowanych przez Konia próżno było szukać bigosów, kiełbas i golonek. Sportowcy muszą się zdrowo odżywiać! Królowały więc chipsy w dwóch smakach, jak również słone paluszki, do wyboru.

W charakterze Dania Wieczoru pojawiły się cztery ogórki z octu, które Eli znalazł penetrując lodówkę gospodarza. Pojawieniu się tych ogórków na biesiadnym stole towarzyszył szmer uznania naszych graczy oraz zawieszenie na chwilę pytań kierowanych w stronę Rutena: „Czy w obronie nic się nie dzieje?” :)

W lodówce Eli dostrzegł co prawda jeszcze ser żółty (w plastrach) ale błagalny wzrok Konia sprawił, że Edamski pozostał na swoim miejscu.
Sam turniej został przez wszystkich oceniony bardzo wysoko. Kolejny odbędzie się również u Konia, jak tylko Eli poda jaka sobota mu pasuje:)

Wyniki:

1.Eli (Chorwacja)

2. Ruten (Holandia)

3. Eli (Szwecja)

4. Ruten (Polska)

5. Gorący (Brazylia)

6. Gorący (Argentyna)

7. Giovanni (Włochy)

8. Giovanni Portugalia

9. Koniu (Anglia)

10. Komp (Ghana)

11. Koniu (Niemcy)

12. Komp (Kamerun)

Ciekawostki:

  • wypito łącznie 24 browary i 1 napój energetyczny
  • strzelono 221 goli, w tym kilka efektownych samobójów
  • ze względu na mocno wyeksploatowane dyskietki odpalenie gry na Amidze trwało około 90 minut (wielokrotne próby kończyły się fiaskiem)
  • Holandia Rutena, mimo, że nie zajęła pierwszego miejsca w turnieju, jako jedyna drużyna zakończyła rozgrywki bez porażki
  • w przeciwieństwie do pierwszego GP SWOS ten turniej odbył się bez obecności hostess, które nie zdecydowały się przyjechać nie mając pewności, że będą darmowe chrupki kukurydziane

PUCHAR Z PRĄDEM – pierwszy turniej GP SWOS

NAPISAŁ: ROO10, 15 lipca 2012 22:08

W sobotę 14 lipca odbył się pierwszy turniej zaliczany do cyklu Grand Prix SWOS, w którym udział wzięli: Eli, Ruten, Gorący, Giovanni i Koniu oraz w charakterze hostess – Mała Ewa i Gosia.

Ruten jako organizator – czego można się było spodziewać – szybko zaczął tracić kontrolę nad imprezą (niczym Roch podczas GP Leszna), co zaowocowało plamami na ścianie, zbitym talerzem, wylaniem piwa w kilku newralgicznych miejscach mieszkania, czy generowanym przez uczestników zabawy poziomem ciśnienia akustycznego oscylującym wokół 130dB. Jednak jako, że nie zabrakło alkoholu i nikt nie został ranny, imprezę można uznać za udaną.

W pierwszym turnieju każdy z zawodników miał dwie drużyny. Rozgrywki (w systemie ligowym) szły sprawnie. Jednak po około godzinie od rozpoczęcia nastąpiło nieoczekiwane zakończenie turnieju: Giovanni nieuważnym ruchem nogi wyłączył listwę z prądem. Rozpoczęto więc nowy turniej pod nazwą „PUCHAR Z PRĄDEM”, podczas którego Giovanni – kiedy nie grał – spędzał czas w kuchni, ewentualnie w palarni na balkonie, byle z dala od listwy zasilającej.

W nowym turnieju ze względu na ograniczenia czasowe każdy z graczy miał już tylko jedną drużynę. Nie trudno się domyślić, że bezpośrednie pojedynki między Elim i Rutenem (2-2, 1-0) wyłoniły zwycięzcę, Ruten w drugim meczu miał pecha, bo ze składu Holandii wypadł mu Kluivert i Bergkamp, co w zasadzie przesądziło o wyniku.

Ale i między pozostałymi graczami trwała pełna emocji rywalizacja. Konia strategia opierała się w stu procentach na dziesiątkowaniu składów rywali – kosił kogo popadnie, co jednak niejednokrotnie opłacił prezentując przeciwnikom rzut karny. Ciekawostką jest, że najbardziej kontuzjogenną drużyną okazały się Włochy, z wiecznie koszonym Chiesą na czele.

Gorący wykazał się nietuzinkowymi zagraniami, czym nie raz zaskoczył publikę. Udowodnił np. że da się w sensiblu nie strzelić gola z rzutu karnego :) Wszyscy na długo zapamiętają też jego pięknego samobója (majstersztyk).

Tabela końcowa:

1. Eli (Italy)

2. Ruten (Holland) (król strzelców)

3. Giovanni (Spain)

4. Koniu (England)

5. Gorący (Brazil)

P.S. 1 Ruten szuka wolontariuszy, którzy pomogą mu w ogarnięciu mieszkania, można się zgłaszać przez najbliższy tydzień.

P.S.2 Następny turniej rozegramy najprawdopodobniej u Konia w chacie, Koniu co prawda nie wyraził jeszcze aprobaty, ale już teraz może w sumie usuwać z domu ostre przedmioty i dywany ;)

Weterani S-U w rozgrywkach SWOS online

NAPISAŁ: ROO10, 12 czerwca 2010 16:34

Ciekawostka:

Drużyna Weteranów S-U od niedawna ma swoją oficjalną reprezentację w rozgrywkach ligowych SWOS (Sensible World of Soccer).

Zespół bazuje na składzie Newcastle United z sezonu 96/97 i tymże zespołem rozgrywa swoje ligowe mecze Ruten.

Zobacz skład oraz taktykę Weteranów S-U w lidze SWOS online:

sklad taktyka newcastle kontuzje

Jak widać na powyższych rysunkach, taktyka oraz skład wyjściowy nie są przypadkowe. Ruten w roli libero (ostatnia deska ratunku), wspierany przez niezapomniany duet Mario/Fryzjer (dobra blokada w obronie to podstawa). Dalszy skład bazuje na graczach, którzy wywarli (i/lub wywierają) największy wpływ na kształt drużyny oraz na tych, którzy nigdy w Weteranach nie grali, ale bardzo by chcieli (tylko się wstydzą zapytać). Korban – współzałożyciel Weteranów, Stefan (aka Pirlo) – który w oficjalnym składzie był tylko przez pół sezonu i zagrał tylko jednego singla, ale jak !!!!
W ataku Hans z Dziurą – nasze dwie aktualne torpedy typu ziemia – T20, dalekiego zasięgu, wspierane przez Elego w roli środkowego pomocnika z tendencją do włączania się do akcji ofensywnych, nie stroniącego jednak od asekuracji Rutena w defensywie.
Na ławie:
– Koval (długo zastanawialiśmy się nad idealnym kandydatem do grzania ławy jako rezerwowy bramkarz (a więc ten, który najrzadziej wchodzi do gry) i w końcu decyzja padła właśnie na Kovala. Dalej Ciapek (na ławie na własne życzenie, jak zawsze), Czarex, Dariusz Biernat i Kwinto. Ten ostatni wymieniony co prawda Weteranem nigdy nie był, ale wiemy z pewnego źródła, że bardzo by chciał Weteranem zostać, tylko boi się powiedzieć o tym swemu obecnemu kapitanowi (Vikingów – przyp. aut.)
Co do D. Biernata – to już długa historia, sięgająca jeszcze czasów Nory (pub Unreal, w którym Weterani stawiali pierwsze darterskie kroki).

Warto też wspomnieć o okupowanej przez panią Halinkę pozycji bramkarza. Selekcjoner Ruten długo się zastanawiał, kto miałby bronić bramki, w końcu doszedł do wniosku: „Jeśli pani Halinka potrafiła tak długo bronić przede mną swojej cnoty, to na pewno równie skutecznie bronić będzie dostępu do bramki Weteranów„. Słowo się rzekło. :)

Dla mniej zorientowanych w temacie: SWOS to najpopularniejsza gra typu piłka nożna na komputer Amiga, a przez wielu graczy do dziś uznawana za najlepszą grę sportową w ogóle (zapewne ze względu na wysoką grywalność i dynamikę). Istnieje międzynarodowa federacja SWOS, do której należy także polska liga, w rozgrywkach której bierze udział nasz drużynowy sekretarz Ruten. Obecnie Ruten debiutuje w 3 lidze, do której awansował po 6 miesiącach gry w lidze czwartej, i zapewniamy, że nie wynika to ze słabej gry Rutena tylko z wysokiego poziomu rozgrywek :)

Kilka ciekawych linków:

http://sensiblesoccer.pl

Tabele ligi polskiej (SEP) oraz innych lig SWOS online

Ranking światowy SWOS online

 
| Yunnan | OpenSite www |
|