7-3 z Jamesonem! Kapitan prorokiem, Dziura męczennikiem!

NAPISAŁ: Eli, 22 maja 2010 19:19

Weterani S-U – Jameson X-Fighters 7:3 (16:8)

IMG_3042

Z uwagi na problemy lokalowe Weteranów w ostatnich tygodniach, mecz z Jamesonem pierwotnie miał się odbyć w Celtic Pubie. Niestety szereg nieoczekiwanych wydarzeń sprawił, że w trybie awaryjnym zaproponowaliśmy naszym gościom rozegranie meczu na ich terenie, na co oni naturalnie skwapliwie przystali. W ten sposób oba zespoły wystąpiły w rolach gospodarzy, choć Weterani tylko na papierze.

Tylko kataklizm mógł odebrać nam wygraną w tym meczu, Eli więc już wcześniej postanowił dać się wyszumieć rezerwie. Najsampierw więc urlopował Hansa, by ten mógł w domowych pieleszach swobodnie sobie trzeźwieć po obchodzonych dzień wcześniej urodzinach, jak również hucznie dnia następnego celebrować urodziny swej pierwszej żony.

Dwie godziny przed meczem Koniu przysłał naszemu kapitanowi wiadomość, że na mecz do Jamesona nie dotrze, co wyraźnie oznaczało że przyjdzie i zagra:) Eli więc wyraźnie się później zdziwił, że Koniu faktycznie nie dojechał. Trudno to nazwać inaczej niż perfidnym kłamstwem, ponieważ zgodnie ze strategią walki Weteranów o wyjściowy skład jak zawodnik oznajmia że go nie będzie to powinien być!
Za Konia wszedł więc Elwis, pierwotnie przewidziany na ławę, ale tylko na jednego singla, by potem oddać pole walki Rutenowi. Wyjściowy skład uzupełnili Ciapek, Eli oraz nasz darterski Taran Weteranów Dziura.
Po singlach było 4-0 dla Weteranów, co w obozie naszych przeciwników zostało skwitowane w następujący sposób: “Ten mecz już raczej przejebaliśmy“.

Punkt na wagę remisu uciułał chwilę później tandem Dziura/Ciapek, jednak w stylu o którym lepiej zapomnieć. Co ciekawe, obaj spędzili ze sobą przed meczem dobrych kilka godzin, podobno trenowali, podobno Dziura uczył Ciapka finezyjnych rozmianek, podobno…

W drugiej parze doszło do wydarzenia bez precedensu – Eli, już wcześnie prezentujący się nader marnie skutecznie blokował swego deblistę Rutena!
Na usprawiedliwienie naszego kapitana można tylko dodać, że tenże na mecz dotarł na ostatni gwizdek, z wyraźną temperaturą, i na dzień dobry poprosił o kilka minut zwłoki by w zaciszu miejscowego WC układać misterny plan pokonania Jamesona.

IMG_3030 IMG_3029 IMG_3031

Zdobyty punkt podziałał na zawodników Jamesona nader mobilizująco. Pojawiły się jakieś sugestie i analogie do naszego sławetnego meczu z Partnerkami:)

Kolejne dwa single padły jednak łupem Weteranów. Eli (lżejszy o kwadrans spędzony w toalecie) nader sprawnie uporał się ze swym przeciwnikiem, zaskoczył pozytywnie Ruten również ogrywając swego rywala, prezentując przy okazji sekwencję dzwonków o jakich nikt go chyba nie podejrzewał.

W Jamesonie w tym momencie rozpoczęła się sielanka, gospodarze Weterani świętowali na całego, goście z Jamesona złorzeczyli zaś na stan maszyn na jakich przyszło im grać, jak twierdzili u nich są dużo lepsze.

Do ostatnich dwóch singli przystąpili Ciapek i Dziura. Ciapek poległ wykazując wyraźne braki kondycyjne, do tej pory najczęściej grał jednego singla i to na samym końcu, a tu Eli wystawił go nieoczekiwanie do całomeczowego maratonu… Dziura z kolei miał przeciwko sobie jednego przeciwnika, kilkunastu kibiców i zawodników Jamesona oraz czterech swych kamratów z zespołu:) Jak się bowiem okazało, trzech Weteranów postawiło w Lidze Typerów na 7-3 dla nas. Aby więc trafić ten wynik, potrzebne było pokonanie Dziury przez Karola.

Wspomniany zawodnik Jamesona chyba nigdy w życiu nie miał takiego dopingu! Tumult był jak na Maracanie, każdy dodawał Karolowi otuchy, mobilizował ile wlezie i utwierdzał co po chwile w przekonaniu, że Dziura nic nie gra:)
Eli naturalnie nakazał Dziurze grać zgodnie z zasadami fair play, ale zaznaczył że ten kończyć może jedynie… podwójnym dablem (np. D5, D5, lub D8, D8).

Dziura jednego lega tak skończył, w drugim otarł się o podobne zamknięcie, jednak ostatecznie przegrał z fantastycznie w tym dniu dysponowanym Karolem 1-2.
Weterani odetchnęli, jednak następnym razem trzeba będzie Dziurze wymyślić coś trudniejszego, może zamykanie potrójnym deblem?

Po zakończeniu meczu o audiencję do Elego udała się delegacja mieszkańców (głównie kawalerów) z ulicy Świętego Marcina korzystających na co dzień z okolicznych barów. Prosili oni usilnie, by Weterani na stałe zadomowili się w Jamesonie. Chodzi o to, że Dziura lubi sobie czasem pomiędzy legami skoczyć na kebab lub inną przekąskę, a jego regularne wizyty w pobliskich punktach gastronomicznych wywołują panikę u ich właścicieli. Z ust do ust przekazują sobie oni opowieści o tajemniczym kliencie długo analizującym menu, skrupulatnie sprawdzającym cennik i z namaszczeniem składającym zamówienia. W obawie o to, że może to być Tajny Agent Sanepidu albo nawet wysłannik NIK-u szefowie okolicznych jadłodajni porcje nakładają ostatnio prawie podwójne a i sosy czosnkowe też są chyba mniej wodą rozcieńczane. Podobno w przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosku przez Elego mieszkańcy będą składać co miesiąc na jego ręce tzw. daninę konsumpcyjną, byle tylko Weterani grali w Jamesonie!

Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

Statystyki po 15 kolejce

Fotki z meczu:


Maśloki znów górą!

NAPISAŁ: Eli, 6 maja 2010 00:25

Delano Bulls – Weterani S-U 4:6 (11:14)

IMG_2816

W 14 kolejce ligowej Weterani starli się na własnym terenie, ale jednocześnie w meczu wyjazdowym, z Delano Bulls.
Do tego derbowego meczu nasi zawodnicy przystępowali w roli zdecydowanych faworytów po wcześniejszym zmiażdżeniu Vikingów w Agawie.

Już przed meczem widoczne było pewne rozluźnienie w szeregach Weteranów, i jak się później okazało dużo nie brakowało by się to srodze zemściło.
Gospodarze bowiem, podbudowani wygraną z Blue Expressem, od kilku dni na wszystkie sposoby liczyli punkty możliwe do zdobycia do końca sezonu, analizowali tabelę zakładając najróżniejsze warianty i jak byk im wychodziło, że wygrywając wszystko do końca sezonu uda im się wspiąć na drugie miejsce w tabeli.

IMG_2797 IMG_2798

Zmobilizowani byli więc Delanowcy jak nigdy, Johnson jednak widząc na dzień dobry w lokalu nasze dwie armaty Hansa i Dziurę szybko skalkulował że o wygraniu z nami nie może być mowy i postanowił ugrać w tym dniu nie komplet punktów, lecz kilka stówek.

IMG_2800
Korupcyjna propozycja Johnsona (zaproponował nam remis w zamian za pięć stów) została przez Elego po naradzie ze swymi wojami zaakceptowana. Jeden punkt w tym meczu uznaliśmy za cenną zdobycz, tym bardziej że Delano ma w swych szeregach Micha:). Szczególnie ucieszyli się potencjalni rezerwowi, otwierała się bowiem szansa na podreperowanie statystyk w ustawionym spotkaniu. Pojawił się jednak problem ze zorganizowaniem ustalonej kwoty, ponieważ kwesta na remis w szeregach Weteranów zamknęła się w kwocie niecałych 100zł.
IMG_2815
Brakujące 400 zaoferował nam sam pomysłodawca przekrętu, Johnson, na niewysoki procent. Ruten z Ciapkiem gorąco namawiali Elego na wzięcie tego kredytu, solennie obiecując że sami wszystko spłacą. Nasz kapitan stwierdził jednak, że te dwa źródła finansowania kredytu gwarantują mu niemal na 100% samotną walkę z ratami (Ciapek by musiał nagrać kilka tysięcy elektrosetów, a Ruten pchnąć na wyprzedaży cały zapas przeterminowanych piórek), i negocjacje zerwał jednostronnie.
Trudno, trzeba było grać uczciwie…:)

IMG_2812
Po czterech singlach było 2-2. Eli nie sprostał Johnsonowi, Koniu zaś kontynuował tourne po lokalach w charakterze armatniego mięsa (koniny) i padł z ręki Micha (w poprzedniej kolejce ligowej z Koniem zabawiał się Duce). Dla Weteranów punkty zdobyli nie bez trudu Hans i Dziura.
Pojedynki deblowe również zakończyły się remisem. Eli z Koniem dostali bęcki jak się patrzy i zdążyli się wygodnie rozsiąść na parapecie by pasjonować się pojedynkiem Hans/Dziura kontra Michu/Johnson.
Wygrali Weterani, ale po meczu który o mało nie doprowadził niektórych do zawału (Pani Halinka od razu po jego zakończeniu rezerwowała miejsce w sanatorium).
Eli odetchnął z ulgą, jednak przy stanie 3-3 dokonał dwóch zmian jednocześnie. Jedna była kosmetyczna – za Elego wszedł Elwis bez większych perspektyw na pokonanie Micha, za Konia zaś Ciapek, który w tym momencie jeszcze nie wiedział, że zagra. Co do kapitana Weteranów, tenże grał w tym dniu taką padlinę, że gdyby nie zszedł z placu gry to pozostali Weterani by mogli nabrać podejrzeń że Eli nie tyle nie kupił remisu, co przehandlował cały mecz na własną rękę:)

Niezawodni w tym dniu Hans z Dziurą zapewnili nam w podeblowych singlach remis, a Michu sprawnie uporał się z Elwisem czym wlał w serca swych kamratów na ten remis nadzieję.

IMG_2818
W ostatnim singlu zmierzyli się Johnson z wunderwaffe Weteranów, czyli Ciapkiem. Goldi (jak nazywają Ciapka koledzy z drużyny po tym, jak został bohaterem złotej zmiany w meczu z Rapidem) tradycyjnie przed meczem wzbraniał się przed grą, Eli więc postanowił trzymać go w obwodzie na czarną godzinę. By się chłopak nie stresował, nasz kapitan wysłał go na zewnątrz lokalu by sobie posiedział na schodach i palił fajki. Ciapek ze swej roli wywiązywał się doskonale, nie ukrywał więc swej niechęci do przerwania swej bezczynności kiedy wywoływano go do gry.
protokol
Ciapek w obawie o to, by ktoś nie zajął mu miejsca na schodach Delano rzucał szybciej niż zwykle (co do tej pory wydawało się już niemożliwością) oraz dzwonił na dziewiętnastkach aż miło. Jedyne czym zaskoczył podczas swej gry to dable! Do tej pory zamykał czym popadnie, tym razem jednak z fasonem wystawiał kolejno D16 oraz D8, i nie certolił się później zbytnio z ulokowaniem lotek we właściwym miejscu, dzięki czemu protokół widoczny na zdjęciu obok wygląda właśnie tak jak wygląda:)

Co ciekawe, na meczu z Delano Bulls mieli nie pojawić się ani Koniu (ściemniał że pracuje) ani Ciapek (ściemniał że nagrywa elektrosety). Obaj zjawili się nieoczekiwanie i zagrali (jeden tak, jak gdyby grał pierwszy raz, drugi zaś pierwsze skrzypce). Na ten widok Ruten oznajmił później, żeby nie liczyć na niego już do końca sezonu, bo choć nie wie jeszcze kiedy będą mecze, to bankowo będzie wtedy zajęty:)

Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

Statystyki po 14 kolejce


Krzyk Ciszy

NAPISAŁ: Eli, 21 kwietnia 2010 21:06

Viking Komputronik – Weterani S-U 4:6 (10:12)

IMG_2787

67 minut – tylko tyle czasu potrzeba, żeby pozbawić Vikingów marzeń o prowadzeniu w tabeli :)

Weterani do meczu z Vikingami przystępowali bez większych nadziei na sukces. W lidze typerów Dziura postawił 7-3 dla gospodarzy, nieliczni optymiści stawiali na wygraną gospodarzy w stosunku 6-4. W naszych szeregach panowało totalne rozluźnienie, Eli np. dopiero w drodze do Agawy przypomniał sobie, żeby zadzwonić do Elwisa z pytaniem czy ten wie o meczu.

Po wejściu do Agawy naszym oczom ukazał się obraz Vikingów z zapałem rzucających do tarczy, oraz Hansa, który ze stoickim spokojem przy piwku czytał sobie jakąś gazetę (ciemno było, ale to chyba był “Głos Świdnika“). Celem uniknięcia podejrzeń o podłożenie się w tym meczu Eli zaproponował 2 minuty rozgrzewki. Weterani udali się w kierunku tarcz, ale nad wyraz niechętnie. Nasz kapitan sam nie grzeszył ochotą do treningu – oddał trzy rzuty, zaliczając maksa na jedynkach, po czym stwierdził że szkoda czasu i poszedł do baru na Tymbark. Kiedy pozostali chcieli podążyć w jego ślady (również kierunek: bar, ale napoje nieco inne), nieoczekiwanie Ruten znalazł 5zł i zarządził gierkę sparingową na podstawie której, jak stwierdził, dobierze i rozpisze skład meczowy.

IMG_2783
Wygrał Dziura chyba w 7 kolejce, i całe szczęście, bo pozostali (w tym czasie Hans nadal przeglądał prasę) prezentowali taki poziom, że pewnie w komplecie by zamykali 501 rzutami w środek tarczy. W tej sytuacji nasz sekretarz musiał dobór składu oprzeć o swe wieloletnie doświadczenie darterskie, więc wyciągnął z kieszeni monetę i rozlosował pary z czwórki: Dziura/Eli, Elwis/Hans.

IMG_2782
Mecz rozegrano błyskawicznie. Single przyniosły podział punktów, podobnie jak deble, po których było 3:3 (para Dziura/Eli stoczyła dramatyczną walkę z duetem Duce/Kwinto, Elwis z Hansem nie stawiali dużego oporu, choć były przebłyski :) ).
Później kosmetyczna zmiana: za Elwisa wchodzi do gry Koniu, bardziej w charakterze zakąski dla Duce (tak zwane mięso armatnie) niż jako łowca punktów. Koniu wcześniej widział, jak świetnie dysponowany tego dnia Duce niczym rozpędzony bizon taranuje biednego Hansa, przeraził się więc wizją zepsucia sobie statystyk, do tego stopnia, że popadł w panikę, która była tylko wodą na młyn jego problemów natury gastrycznej (patrz zdjęcie).

Po tym jak Koniu poległ w nierównej walce (Duce grał naszym zdaniem zdecydowanie najlepiej spośród zawodników drużyny gospodarzy) a Hans (przypominając sobie w końcu w jakim celu dał się zwerbować do Weteranów) poczuł wiatr w żagle i wydarł Kwincie cenny punkt, zrobiło się 4:4. Dziura nie zawiódł i wygrał z Trupkiem 2:1 (piękne zejście w pierwszym legu z jakiejś wysokiej liczby, której nie pamiętam). W tym momencie mamy już remis w kieszeni, a ostateczny wynik meczu kształtował się w emocjonującym pojedynku kapitanów obu drużyn.

IMG_2784
W chwili, kiedy Dziura ogrywa Trupka, w kapitańskim tangu jest remis 1:1. Eli czując komfort psychiczny rozluźnił się i chyba to zaważyło o jego zwycięstwie. W trzecim legu nasz kapitan stał na linii rzutu trzymając w dłoni trzy lotki, na budziku miał 30 pkt (po nieudanej próbie zamknięcia ze 170 w poprzedniej kolejce). Pierwsza lotka wylądowała w sektorze 2, milimetry od upragnionego celu. Zostało 28… Weterani trzymali kciuki za swego kapitana, Vikingowie zaklinali rzeczywistość, żeby tylko Eli spudłował, postronni kibice z zainteresowaniem przyglądali się końcówce meczu. Na sali panowała absolutna cisza, jakby to napisał sam Jan Oborniak – ta cisza krzyczała!

protokol
I w tym momencie kapitan Weteranów postanowił rozluźnić napiętą atmosferę na sali, zamiast skupić się nad decydującym rzutem, odwrócił się do wszystkich i zapytał: “Co tu jest taka cisza?“. Odpowiedzią był śmiech i ryk Konia, żeby się Eli nie rozpraszał! A bohater ostatniej akcji nagle wykonał ponowny obrót o 180 stopni i niemal nie mierząc ulokował lotkę w sektorze D14! KONIEC MECZU! V-ce lider pokonany na własnym terenie!

Podczas samego meczu nieco zaskoczył nas Rzuf, zapalając na sali światło! Szept niedowierzania rozległ się w najdalszych zakamarkach Agawy, to była rzecz bez precedensu! Pojawiły się trzy główne hipotezy tego sensacyjnego oświetlenia sali:

  1. Rzuf wygrał w totka 15 baniek i postanowił przepuścić 200zł (z czego 15 dał Olce na obiecane 6 lat temu korale, bo Rzuf zawsze dotrzymuje słowa!), a resztę zakopać w ogródku
  2. Rzuf chciał przypodobać się kapitanowi Vikingów, dlatego na sali światło było niebieskie
  3. Rzuf wiedział, że Weterani nie umieją grać w mroku i chciał nam pomóc w wygranej (czyżby chciał zostać Weteranem?)

Po meczu Weterani udali się do Delano aby dać się uściskać pani Halince, która cały wieczór trzymała za nas kciuki (Pani Halikno! 6-4 dla nas!- To wy dzisiaj gdzieś graliście?). Po godzince wspomnień i wzajemnego poklepywania się po plecach (plecy Elego były prawie sine jak się w domu rozebrał, Lidka zrobiła mu awanturę podejrzewając go o zdradę i praktyki sado-masochistyczne), nasz kapitan zgodnie z przedmeczową obietnicą podjechał do Agawy by podrzucić do domu Kwinta.

IMG_2786
Pamiętając o problemach jakie niesie ze sobą transport poturniejowego Kwinta do domu (więcej), było to zadanie karkołomne. As Vikingów z trudem wydostał się z lokalu (kompani nie chcieli go puścić, pewnie jak zawsze dał słowo, że przepuści wszystko co ma przy sobie) i zgodnie z tradycja zasnął na tylnej kanapie już po kilku minutach jazdy!

Eli z Dziurą starali się go dobudzić, żeby wskazał im cel podróży, równie dobrze jednak mogliby próbować ożywić Kolumnę Zygmunta. Kwinto budził się samoistnie co około 5 minut na jakieś 15 sekund, oszołomiony spoglądał przez szybę i niczym pistolet maszynowy za każdym razem wypuszczał tę samą serię zdań podrzędnie złożonych: “Gdzie ja k…. jestem? Do przodu, do przodu! Czemu tu jedziemy?

Eli w akcie desperacji postanowił odwieźć Dziurę i jechać do siebie do domu, a problem Kwinta pozostawić interwencji sił nadprzyrodzonych. I nagle nastąpił cud! Kwinto nieoczekiwanie (w idealnym momencie) ocknął się zupełnie i bezbłędnie pilotował Weteranobusa do swej rezydencji. Po drodze jeszcze tylko trochę ponarzekał na swego kapitana, że dyktator, że nie ma atmosfery, i że kiedyś Duce to był fajowy kapitan… Na te słowa Dziura ukradkiem spoglądał na Elego, rozmyślając zapewne, że jemu to się poszczęściło.

Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

Statystyki po 13 kolejce

Pozostałe fotki z meczu:


Złota Zmiana!

NAPISAŁ: ROO10, 3 kwietnia 2010 20:13

Weterani S-U – Rapid Środa Wlkp. 6:4 (15:12)

IMG_2751

W karierze każdego kapitana, którego drużyna od niepamiętnych czasów lideruje sobie w tabeli, przychodzi taka chwila, kiedy trzeba zagrać va banque i ratować sytuację decydując się na najbardziej zaawansowany ruch strategiczny – Złotą Zmianę!

Mecz układał się dla nas świetnie, dopóki nie wywołano zawodników do pierwszych singli. Jedyny punkt wywalczył dla nas jak (prawie) zawsze niezawodny Dziura, reszta przegrała z kretesem: poległ Eli, Ruten i Elwis. 1-3 po singlach – nie ma jeszcze tragedii – pomyśleliśmy, ale po pierwszym deblu zrobiło się 1-4, bo oto para Dziura/Elwis przegrywa, choć nie bez walki. Morale drużyny Weteranów spadło, zaś szampański nastrój zawodników drużyny gości trudny był do przeoczenia.

Drugi mecz deblowy był już dla drużyny Rapidu walką o minimum remis, dla Weteranów – walką o przetrwanie. Nie obyło się bez zaciętej walki na deblowe blokady i po 3 emocjonujących legach para Eli/Ruten – podobnie jak w meczu z Rapidem w poprzedniej rundzie – zdobyła kolejny punkt dla Weteranów, przy czym bezwzględnym egzekutorem na dablach był Eli, a Ruten jak to Ruten – szału nie było, no ale grunt, że blokował częściej przeciwników niż Elego. Zresztą dokładnie takie wytyczne otrzymał przed meczem Ruten od swego kapitana:
- Pamiętaj, żeby blokować bardziej ich niż mnie!
- No wiem, mam blokować
- Ale ICH! Mnie nie blokuj!
- Aha, aha

Piotr T. – nasz człowiek w Środzie Wielkopolskiej! :D
IMG_2743
Po deblach Rapidzianie prowadzili 4:2 a ich kapitan nie krył się ze swym przekonaniem (podobnie jak reszta zawodników ze Środy), że ogranie Weteranów to tylko kwestia czasu.
Niezwykle korzystny na ten moment meczu wynik wywołał u kapitana drużyny gości chwilową niepoczytalność co zaowocowało tym, że w akcie emocjonalnej ekspresji dokonał wprost heroicznej zmiany w swym składzie, wpuszczając do gry Piotra T. (znanego w poznańskim półświatku darterskim jako Piotr Tomczak). Ex. żelazny rezerwowy Parysa chciał sam przyłożyć rękę do zwycięstwa, by móc później godzinami opowiadać o tym w pubie Dobosz, dlatego po tym jak przez większą część wieczoru wyrywał się zniecierpliwiony do gry, wreszcie dostał swoją szansę.

Jednak na nieszczęście Rapidzian perspektywa upragnionego ogrania lidera tabeli oddalała się z każdym kolejnym legiem, bo oto Dziura szaleje na lewej maszynie, a na prawej Elwis wygrywa 2:1 właśnie z Tomczakiem. No i zrobiło się 4:4 :D

3 x Z – Zasada Złotej Zmiany

IMG_2745
Pozostały 2 single, mogło zdarzyć się wszystko. Eli stwierdził, że czas na tak zwaną Złotą Zmianę! O tym, że trzeba zmienić Rutena, wiedział już w połowie drugiego debla, nie był jednak przekonany, kto ma Rutena zastąpić. Rozejrzał się więc po lokalu i zerknął na ławę rezerwowych by sprawdzić, jaki ma wybór. A na ławie jedynie Ciapek, który od dobrych 45 minut skupiał całą swą uwagę na permanentnym wkładaniu i zdejmowaniu z głowy weterańskiej czapeczki – nowego drużynowego gadżetu mającego podnieść i tak już nienaturalnie wysokie morale drużyny.
A co mi tam, Ciapek – prostuj groty, wchodzisz za Rutena!” – oznajmił hegemon Weteranów, po czym, sam rozpoczął przedostatni pojedynek tego wieczoru.

IMG_2744
Eli wygrywa z Kamilem 2:1 (uff) i sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie – jest 5:4 dla nas i teraz to Rapidzianie marzą o remisie. Wszystko zależy już tylko od meczu Ciapka z Maciejem. Prawdę mówiąc po tym, co prezentował rywal Ciapka w poprzednich odsłonach meczu, nie wierzyliśmy, że Ciapek da radę (zwłaszcza, że wciąż skupiał się głównie na czapeczce, nie mogąc opanować radości), ale po pierwszym legu uwierzyliśmy, że z tej mąki jeszcze może być chleb :D Kilka dzwonków, potem słynny strzał znikąd w d8 i Ciapek wychodzi na prowadzenie! W drugim legu obaj zawodnicy mają wystawionego dabla, pierwszy trafia Rapidzianin a reakcją na jego kończący rzut jest wybuch euforii po stronie kibiców ze Środy.

IMG_2746
W końcu ostatni leg, w lokalu cisza jak makiem zasiał, pani Halinka ściszyła nawet telewizor ( choć leciał akurat na jedynce niezły dramat obyczajowy o romansie pewnego sprzedawcy gwoździ z młodą atrakcyjną marksistką).

Po kilku rundach owocnych w dzwonki i regularnie trafiany sektor 19 już wszyscy mają pewność – Ciapek gra mecz życia i nie zamierza poprzestać na zejściu poniżej 50pkt! W końcu wystawia D16 i trafia pierwszą lotką! Po takim meczu odśpiewanie, ba, nawet odtańczenie słynnego “o bela bela” wydało się nam wszystkim zupełnie naturalnym odruchem:)

Po meczu kapitan Rapidu poprosił Elego na bok i zapytał, czy ten nie mógłby dać kilka porad w sprawie roszad personalnych, bo on też by tak chciał Złote Zmiany robić, próbuje, próbuje no ale jakoś nie za bardzo wychodzi… Eli odparł: “Do Złotej Zmiany najważniejszy jest duży wybór na ławie. Mnie się dziś udało.“.

Dziękujemy drużynie gości za emocjonujący i sympatyczny mecz oraz kibicom obecnym w klubie Delano za doping :)

Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

Z ciekawostek:

  • Dziura – HF 106
  • Kamil B. – HF 117, HF 102
  • M. Pieścicki – 180

Statystyki po 12 kolejce

Fotoplastykon:


Listonosz zawsze dzwoni dwa razy…

NAPISAŁ: ROO10, 15 marca 2010 17:45

Blue Express – Weterani S-U 5:5 (11:13)

Z drużyną Blue Express wygraliśmy w pierwszej rundzie 7:3, wiedzieliśmy jednak, że rewanż będzie zacięty. Blue Express od dawna utrzymuje się w górnej części tabeli i ma na swoim koncie kilka wygranych z wymagającymi rywalami, kapitan wziął to pod uwagę, dlatego cały mecz zagraliśmy najmocniejszym składem, a rezerwa już na samym początku została poinformowana przez kapitana, że zmiany nastąpią przy wyniku 7:0 dla nas. Tylko Ciapek uwierzył, że zagra.

Początek meczu nie wróżył nam nic dobrego. Tylko Eli wygrał singla, prezentując przepiękną skuteczność na dablach. Reszta Weteranów nie popisała się snajperskimi umiejętnościami. Hans bardziej niż na grze skupiał się na telewizyjnej transmisji meczu Lecha Poznań i na własne życzenie dostał bęcki. Dziura walczył dzielnie, ale Listonosz był tego dnia nie do ogrania.

Z trzech nieszczęśników największą szansę na wygranie singla miał Elwis, który prowadził 1:0, a którego przeciwnik (zwany Gorącym) starał się pobić klubowy rekord świata w nietrafianiu dabli (w tej dziedzinie nawet Ruten z Ciapkiem mogliby u Gorącego pobierać korepetycje). W trzecim legu Elwis nie chciał być gorszy i przyjął wyzwanie na pojedynek w nietrafianiu dabli. 4-5 kolejek desperackich rzutów i strzał znikąd autorstwa Gorącego wyłoniły w końcu zwycięzcę.

Deble przyniosły podział punktów, Dziura z Hansem oddali rywalom tylko lega, ale para Eli/Elwis zagrała tak słabo, że Ruten zaczął postulować o zmiany, na szczęście dla nas wszystkich nikt go nie brał na poważnie ;)

Po deblach było 4:2 dla gospodarzy. Zaczęło być gorąco. Na szczęście Weterani wzięli się w garść i udało się objąć prowadzenie 4:5. I rozpoczął się ostatni, decydujący mecz: Hans versus Listonosz. Hans walczył o zwycięstwo, jego rywal o remis dla swojej drużyny. Przebieg tego pojedynku przyczynił się znacznie do tego, że niektórzy zawodnicy obu drużyn oraz bywalcy lokalu nabawili się siwych włosów na plecach (dotyczy także kobiet). Hans objął prowadzenie, Listonosz wyrównał, później trzeci leg, walka na dablach i cisza w lokalu jak na zlocie głuchoniemych… No i mamy remis – taki sport :)

W konsekwencji straciliśmy jeden punkt w tabeli, ale jak tak się przeanalizuje przebieg meczu, to cieszymy się, że nie straciliśmy dwóch punktów:) W ligowej tabeli w sumie nic się nie zmieniło, nadal jesteśmy liderami, ale czujemy już na karkach ciepły i lekko nieświeży oddech Bawoła i jego skandynawskiej watahy.

Straty ponieśli też Weterani z tak zwanego podstawowego składu, których statystyki poleciały na pysk, przez co ranking zawodników drużyny Weterani S-U trochę się spłaszczył pod względem osiągnięć w meczach ligowych. Czy dojdzie do krwawej rewolucji i wywrócenia wyjściowego składu na lewą stronę? Czy w szeregach Weteranów dojdzie do Nocy Długich Grotów? Rezerwowi naiwnie zacierają ręce.

Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

statystyki po 11 kolejce

Ciekawostki:

  • Listonosz zawsze dzwoni dwa razy – film z 1981r. prod. USA/RFN, w roli głównej Jack Nicholson i Jessica Lange. Podobno niezły, choć nie ma zbyt wielu scen rozbieranych

8 marca – Dzień Weteranów

NAPISAŁ: ROO10, 14 marca 2010 14:05

Partner-ki – Weterani S-U 0:10 (1:20)

Zdjęcie pamiątkowe

Przed meczem Partner-ki nie ukrywały, że mają chrapkę na podwojenie swojego ligowego dorobku punktowego, Dziura nie ukrywał, że ma chrapkę na Toffi.

Weterani mając w pamięci ostatnie dramatyczne starcie z dziewczynami obawiali się, że może być jeszcze trudniej niż poprzednio. Ci z nas, którzy zjawili się w poniedziałek w Agawie, zrobili to bardzo niechętnie, Ciapek w ogóle się nie zjawił, kupił sobie 2kg bananów, wodę mineralną i zabarykadował się w domu. Może niepotrzebnie straszyliśmy go od dawna, że zagra z Asią Nawrocką? – Istotnie, niepotrzebnie, bo Aśka nie zasiliła składu Partnerek tego dnia. Na wieść o tym że nie będzie Aśki, Weterani odśpiewali “o bela bela”, kamienie spadły z serc, wiater nadziei powiał w weterańskie żagle.

Po krótkim przedmeczowym treningu nastąpiła długo oczekiwana przez Dziurę wymiana wysokokalorycznych produktów spożywczych pomiędzy kapitanami obu drużyn. Gospodynie podarowały nam kartonik Toffi, w rewanżu otrzymały bombonierkę. Kapitanowie obu drużyn nie kryli zadowolenia z wymiany, dało się jednak zauważyć, że każdy skrycie zerknął na datę ważności smakołyków, węsząc podstęp.

O przebiegu samego meczu nie ma raczej co pisać, choćby przez naszą skromność, z której jesteśmy znani. Warto jednak wspomnieć o precedensowej zmianie taktycznej, której dokonał Eli. Już po 4 pierwszych singlach Dziura usiadł na ławie a za niego do gry wszedł Ruten. Ta sensacyjna roszada personalna nie była jednak przypadkowa, Eli widział, jak grają tego dnia jego asy, wszystko szło gładko… no właśnie -zbyt gładko, a przecież większość z nas obstawiła w Lidze Typerów wynik 3:7! Eli uznał, że trzeba ratować sytuację, rozejrzał się po sali w poszukiwaniu wszystkich swych rezerwowych i dostrzegł w ciemnym kąciku niczego nie spodziewającego się (oprócz hiszpańskiej inkwizycji) Rutena, który popijając beztrosko browara godził się ze swym ławogrzaniem, jak na każdym meczu miał to w zwyczaju robić.
- “Tak, Ruten jest pewny w h*j, wpuszczę go już teraz, najlepiej za tego cyborga Dziurę” – knuł cichaczem kapitan Weteranów.

Ten zabieg taktyczny nic jednak nie dał, Ruten w deblu zagrał jak natchniony, widać seria 4-godzinnych wizyt u psychoanalityka dla sportowców oraz odstawienie witaminy C w pastylkach zaczęły przynosić rezultaty. Nasz sekretarz okazał się też dżentelmenem i z okazji Dnia Kobiet podarował Partnerkom lega, licząc, że nie pozostanie to po meczu bez echa. Mylił się.

Czas na podsumowanie. Wygraliśmy mecz jako drużyna, ale też osiągnęliśmy indywidualne sukcesy! Rozliczyliśmy się z przeszłością, skończyły się kilkumiesięczne traumy: Koniowi już nie będzie się śniła co noc Ewa Żabka (a przynajmniej nie w koszmarach), Dziurze udał się rewanż z Olką, Eli zdjął z siebie klątwę niefortunnej zmiany w składzie przy nieuregulowanym wyniku, a Ruten sobie po prostu zagrał, nawet w meczu z Partnerkami :)

protokol

Ale jest też druga strona medalu. Eli widząc jak radzą sobie jego podopieczni – nawet głębokie rezerwy – zorientował się, że coraz trudniej wybrać skład, który przegra mecz i tym samym zapewni nam upragniony nie-awans do Ekstraligi, a nauka nie jest jeszcze na tak zaawansowanym poziomie, aby sklonować 3x Ciapka. Pozostaje nadzieja, że pani Anna Czerkawska nałoży na swego męża ostrzejsze restrykcje dotyczące jego wyjść z domu na piwo. Eli zapowiedział, że jeszcze w tym tygodniu wyśle do pani Ani odpowiednią petycję + bombonierkę, której siła argumentu powinna zapewnić stuprocentowy sukces w tej sprawie.

Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

Z ciekawostek:

  • Tak naprawdę Dziura zszedł na ławę rezerwowych, żeby Olka nie zorientowała się, że Dziura nie ma ligowej plakietki na ramieniu! Mamy nadzieję, że przeglądając fotki z meczu Olka nie zwróci uwagi na to karygodne zaniedbanie ze strony naszej drużynowej krawcowej

Statystyki po 10 kolejce

Fotoplastykon:


Bez Hansa, a nawet bez Konia też da się wygrać ;)

NAPISAŁ: ROO10, 25 lutego 2010 01:51

Dziupla Leona – Weterani S-U 3:7 (8:15)

SDC10472

Na ostatni mecz I rundy rozgrywek ligowych pojechaliśmy lekko zestresowani, w końcu tytuł lidera tabeli 1 ligi po ośmiu kolejkach zobowiązuje! Na szczęście zawodnicy drużyny ze Swarzędza również naszym liderowaniem się zestresowali :)

Na miejsce dotarliśmy bez problemów organizacyjnych – mimo wcześniejszego sukcesu Rutena jako nawigatora (ah jak pięknie poprowadził nas po Murowanej Goślinie, ah jak pięknie, no szacunek normalnie!), Eli nie zaufał swemu sekretarzowi i sprawdził wcześniej na mapie dojazd do lokalu. Jeszcze w trasie trwała zażarta dyskusja na temat samego lokalu, w którym mieliśmy zagrać – Dziupli Leona. Nie wiedzieliśmy do końca czego się spodziewać. Eli z Elwisem wysunęli teorię, że w środku najprawdopodobniej ujrzymy kilka aut z poprzebijanymi numerami silników, Ciapek wspomniał, że widział kiedyś taki film “Leon zawodowiec” i że facet wymiatał, więc nasi rywale też pewnie nie bolki. Ruten i Dziura nie wdali się w dyskusję, ten pierwszy wkuwał rozmiankę licząc, że zagra, ten drugi cały czas zastanawiał się, gdzie kapitan schował placek, w bagażniku, a może pod fotelem?

Ponieważ gospodarze nie znali Weteranów personalnie (oprócz Dziury, którego sława obiegła już chyba całą Wielkopolskę, z Poznaniem włącznie), niektórzy z nas poczuli się przez chwilę jak prawdziwe gwiazdy. Nie ma co ukrywać – chodzi o Rutena i Ciapka, którzy wkraczając do lokalu pewnym defiladowym krokiem, z podniesionym czołem i pieśnią na ustach (bodajże była to “Bogurodzica”) nie dali po sobie poznać, że to rezerwa, a raczej pierwszy skład lidera tabeli. Widząc tę groteskową paradę kapitan gospodarzy dał się zmylić, był przekonany, że przyjechaliśmy w najsilniejszym składzie. Niestety już po pierwszych rzutach treningowych wszystko się wydało. – “Ci dwaj są wypożyczeni z Valhallii?” – zagaił naszego kapitana herszt miejscowych. – “yyyyy tak, tak właśnie! Jakub prosił, abym wziął ich na praktyki” – odparł hegemon Weteranów trzymając za plecami skrzyżowane palce. No cóż, kłamstwo ma krótkie nogi, ale honor kapitana jest sprawą priorytetową!

Kapitan Dziupli Leona nie wiedział, że przyjechaliśmy w mocnym osłabieniu; nie dość, że Ruten z Ciapkiem znów mieli w dzień meczu czas wolny, to jeszcze swym towarzystwem nie uraczyli nas Hans i Koniu.

Koniu na baletach

Ten pierwszy na życzenie małżonki wziął urlop i wyjechał do rodzinnego Szczecinka chwalić się, że gra w drużynie liderującej w tabeli, ten drugi natomiast nie chciał sobie popsuć statystyk, które stanowią elementarną część bajeru podczas weekendowych potańcówek w poznańskich dyskotekach.

Podczas przedmeczowej rozgrzewki Eli zarządził sparing w 501 D.O., aby ocenić kto zasiądzie na ławie – Ruten czy Ciapek. Reszta składu wyjściowego tradycyjnie nie podlegała dyskusji. Prawdę mówiąc ten jakże szlachetny dżentelmeński sport jakim jest dart kaleczyli wszyscy, ku uciesze obserwujących nasze potyczki gospodarzy, ale to Ciapkowi przyszło wygrać i wywalczył pierwszy skład. Ruten nie protestował, jak zawsze świadomy swego sportowego kalectwa. Jak się chwilę później okazało, obecność Ciapka w wyjściowym składzie była kluczowym elementem strategicznym tego dnia.

Gospodarze tak się napalili na granie, że wypełnili protokół meczowy pierwsi, żeby przyśpieszyć formalne procedury. Zasadniczo nie miało to większego wpływu na rozgrywki, gdyż ani my nie wiedzieliśmy do kogo się dopisujemy, ani oni nie wiedzieli kto się do nich dopisze (pomijając Dziurę, którego sława…).

Po pierwszych singlach prowadziliśmy 3:1. Eli z Elwisem nie zawiedli. Warto wspomnieć bliżej o tym co się działo w drugim legu meczu Elego: po serii nieudanych prób trafienia dabla przez  obu grających zadecydowały rzuty o środek. Rywal Elego – Jakub oddał rzut pierwszy zaliczając niebieski środek, nie kryjąc zadowolenia z samego siebie. Nasz kapitan natomiast spokojnie podszedł do linii rzutu, trafił w niebieski środek po czym poprawił czerwonym środkiem, podcinając tym samym skrzydła Jakubowi oraz chyba pozostałym zawodnikom Dziupli. Wtedy też chyba zaczęło powoli do gospodarzy docierać, że nasze liderowanie w tabeli to nie przypadek ; )

Nie zawiódł też Ciapek, którego wygrana 2:1 w legach zdecydowanie ukoiła wszystkim nam nerwy. Dziura poległ z rąk Darka – naszym zdaniem najlepiej grającego tego dnia zawodnika drużyny gospodarzy.

Mecze deblowe rozegrano równocześnie, dla zaoszczędzenia czasu, niezadowolony z tego był tylko Ruten, który nie dość, że obserwując dwie maszyny na raz nabawił się zeza, to jeszcze przekonał się, że przybijanie 4-ch żółwików mocy równocześnie nie jest takie proste, zwłaszcza, kiedy dysponuje się tylko dwoma rękami ; )
W pierwszej parze zagrali Dziura z Ciapkiem, obaj rewelacyjnie, problem w tym, że kiedy w pierwszym legu jeden wymiatał, drugi blokował, a w drugim legu dokładnie odwrotnie… W efekcie nie zdobyli dla Weteranów punktu. Duet Eli / Elwis ze sporym trudem, ale dał radę i po deblach było 4:2 dla nas.

SDC10469

Cztery ostatnie single to już klasyczny weterański scenariusz: pierwsza para gwarantuje nam zwycięstwo w meczu i daje zielone światło Rutenowi, który wzmocniony Lechem P. wchodzi do gry by charytatywnie podarować przeciwnikom punkt na otarcie łez. Ale do konkretów: Eli wygrywa 2:0, Elwis wygrywa… 3:0! Tak, to nie pomyłka, ale istny precedens w rozgrywkach ligowych! Kiedy Elwis w pierwszym legu trafił kończącego dabla i przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę, kapitan gospodarzy dopatrzył się techniczno-regulaminowych nieścisłości. Podczas drugiego lega na uboczu trwała dyskusja kapitanów: ktoś nie przełączył licznika, ktoś nie zauważył, nie wiadomo do końca o co tam chodziło ale Eli uznał, że najprostszy sposób na wyjście z impasu to po prostu powtórzenie lega, tak więc kiedy Elwis wygrał drugiego lega, rozegrał z Jakubem powtórkowego pierwszego lega i też sobie wygrał :)
SDC10453
A później to już wiadomo: Ruten przegrywa na środkach 1:2, Dziura pociesza się (ale tylko trochę) wygrywając singla z rezerwowym gospodarzy – Maciejem i mecz Dziupli Leona z Weteranami przechodzi do historii. Koniec i bomba, kto nie czytał ten trąba!

Tabela 1 Liga grupa A po 9 kolejkach (koniec I rundy rozgrywek ligowych):
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

Z ciekawostek:

  • Po meczu Dziura czując klimat Zimowych Igrzysk Olimpijskich zaprezentował nam, że nie tylko w lotkach czuje się mocny – patrz fotki
  • Darek (Dziupla Leona) – zakończenie 137pkt.
  • Ostatni pojedynek w tym meczu – Rutena z Darkiem miał kluczowe znaczenie dla układu tabeli Ligi Typerów. 8:15 – dokładnie taki wynik przewidział Poisonboy (Kotek) i wyprzedził Rutena w klasyfikacji indywidualnej po jego wielomiesięcznym liderowaniu.

Statystyki po 9 kolejce

Fotoplastykon:


Po potwornej bitwie Murowana Goślina podbita!

NAPISAŁ: ROO10, 15 lutego 2010 00:42

Potwory Murowana Goślina – Weterani S-U 3:7 (7:15)

IMG_2530

W drodze do Murowanej Gośliny pilotażem zajął się Ruten. Większość Weteranów miała wobec tego niemałe obawy i to całkiem uzasadnione, wszyscy pamiętamy przecież jak w poprzednim sezonie ligowym Ruten poprowadził do Full Pubu… (kto nie pamięta – niech kliknie TU). Tym razem jednak było inaczej, był co prawda krótki OS na wyboistej drodze pod laskiem przy Instytucie Geologii, ale Ruten bije się w pierś i zapewnia, że było to częścią jego planu. A później już tylko jeden planowany skręt w lewo na rondzie i Weteranobus podjechał pod siedzibę gospodarzy poniedziałkowego meczu.

Pierwsze co rzuciło nam się w oczy po wejściu do lokalu to rozwieszone na wszystkich ścianach plakaty o tematyce darterskiej, między innymi podobizna Erica Bristowa i innych sław darta. Zapewne taki wystrój ścian miał za zadanie wbudzać trwogę u przyjezdnych drużyn, wszak widać od razu, że miejscowi traktują ten sport poważnie.

Sam lokal całkiem sympatyczny; miła obsługa za barem, gustowny półmrok i aksamitny głos Britney Spears wydobywający się z głośników – wszystko to stwarzało dogodne warunki do rozegrania meczu. Warto wspomnieć o wystarczającej przestrzeni pomiędzy maszynami do gry oraz o samych maszynach, których ilość (sztuk 3) zagwarantowała wszystkim dogodne warunki treningu przed meczem.

Kiedy rozpoczęliśmy trening, na sali był tylko jeden przedstawiciel drużyny gospodarzy. Z czasem pojawiali się kolejni “Potworzanie” i przystępowali do rozgrzewki. Kapitan obserwując jak rzucają nasi przeciwnicy ocenił, cyt. “no nie są to byle Bolki” i Ruten słysząc te słowa wiedział już, że czas najwyższy poszukać sobie wygodnej kanapy. Słowa kapitana nie spodobały się też Hansowi, który jak zwykle deklarował, że nie chce grać, teraz wiedział jednak, że nie będzie miał innego wyjścia. Właściwie Hans sam później przyznał, że do wyjazdu na mecz z Potworami skusiła go tylko i wyłącznie chęć ujrzenia na własne oczy Murowanej Gośliny, cyt. “Zawsze chciałem zwiedzić to piękne miasto, wcześniej widziałem je tylko raz w jednym z głównych wydań Teleskopu i to tylko migawki“.

Przejdźmy jednak do meczu. W pierwszych singlach grają Eli i Elwis (który w eliminacjach do wyjściowego składu pokonał Konia – więcej w komiksie). Eli nieoczekiwanie przegrywa pierwszego lega, co lekko zbiło z tropu kibiców. Później jednak nastąpił wielki powrót do gry i nasz kapitan wygrywa 2:1. Elwis urywa przeciwnikowi lega (klasycznie jak w przypadku Elwisa – podwójna piątka), ale przeciwnik urywa mu o lega więcej. Hans z Dziurą grają swoje i po singlach prowadzimy 3:1 (piekne zejście Dziury z 93pkt).

Mecze parami ciężko opisać, spora przestrzeń w lokalu (w miejscu, gdzie stały maszyny) pozwoliła rozegrać oba deble na raz. Co za tym idzie – trudno było autorowi tego sprawozdania dojrzeć co dokładnie dzieje się na maszynach a to z racji tego, że widok z kanapy rezerwowych na pole walki zasłaniał betonowy słup (ewidentnie zapomniał o tym architekt). Inna sprawa, że Ruten podczas debli skupił się na zupełnie bezowocnej pogawędce z drugim rezerwowym – Koniem – na tematy ogólne). Upraszczając – w deblach poszło nam raczej gładko, wynik 5:1 okazał się swoistym światełkiem w tunelu dla naszych rezerwowych, którzy byli już prawie pewni, że zagrają.

Mając w perspektywie jak zawsze skuteczną grę Dziury, Eli zdecydował się na zmianę już po deblach, za Elwisa wchodzi Koniu i od razu dostaje bardzo odpowiedzialne zadanie od kapitana: “Koniu, wygraj bo Ruten też chce sobie symbolicznie zagrać w meczu“. Koniu stanął na wysokości zadania i zdobył 6-ty punkt dla Weteranów, na co przyklasnął Ruten, który w euforii usunął pajęczynę z kejsa na lotki i wyjął swoje dzidy. Eli w swoim meczu singlowym dołożył kolejny punkt dla Weteranów i było już 7:1 dla nas.

IMG_2532

Za Hansa do gry wchodzi Ruten (dla Rutena był to osobisty sukces – wejść za Hansa to nie byle co! Dla Hansa natomiast zmiana ta oznaczała darterskie wakacje i perspektywę bardziej przyjaznych warunków do spożywania złocistego napoju). W drugiej parze w szranki stanął Dziura. I oba mecze okazały się dla nas bezowocne jeśli chodzi o meczowe punkty. O ile porażka Rutena z rezerwowym Potworów nikogo nie zdziwiła, o tyle porażka Dziury 0:2 z P. Łukowskim (miejscowym pogromcą Dziur) stała się sensacją! Przypomnijmy, że dotychczas w pierwszej rundzie rozgrywek ligowych Dziura przegrał tylko jeden mecz – z Olką Boniecką!

Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

Z ciekawostek:

  • Koniu z Elwisem rozegrali mecz o miejsce w wyjściowym składzie. Po tym, jak zasłużenie wygrał Elwis, Eli oznajmił: “Koniu, wyjdź na dwór na mróz, ty nie musisz być dzisiaj rozgrzany:D
  • Po meczu nasz kapitan postawił wszystkim po urodzinowym piwku. Niestety Koniu miał pecha, bo nie wiedząc o zamiarach Elego chwilę wcześniej sam kupił sobie piwko. No cóż… taka życia :D
  • Do Murowanej Gośliny nie pojechał z nami Ciapek, który po nagraniu 16-go seta z serii Elektro Power, na kilka godzin przed meczem zorientował się, że wcześniejszy set z tej serii ma numer 14. Ciapek postanowił naprawić błąd i przystąpił do nagrywania wszystkich 15-tu setów od nowa. Stąd brak czasu na spranie Potworów. My to doskonale rozumiemy.

Statystyki po 8 kolejce

Fotoplastykon:


Upadek rezerwy Weteranów (krótki to był zryw)

NAPISAŁ: Eli, 8 lutego 2010 12:37

Weterani S-U – Sektor 4 7:3 (16:8)

Zgodnie z przedmeczowymi założeniami Weterani do meczu z Sektorem 4 przystąpili w eksperymentalnym składzie. W poprzedniej kolejce ligowej nadspodziewanie dobrze sprawili się bowiem rezerwowi, Eli postanowił więc dać swym podopiecznym kolejną szansę na podreperowanie statystyk.

Ruszyli więc do boju ci, którzy ostatnio nieczęsto mieli okazję wychodzić w pierwszym składzie, czyli Ciapek z Rutenem w towarzystwie dwóch pewniaków Elwisa i Dziury. Zamiast Elwisa miał wystąpić Koniu, jednak zima stulecia zamieniła naszego zawodnika w maszynę do odśnieżana.

Sektor 4, okupujący od początku sezonu dolne rejony tabeli, miał być przeszkodą łatwą do pokonania. Nawet nieobecność Hansa, któremu żona jak zawsze powiedziała że ma być w dniu meczu przeziębiony, nie była w stanie osłabić ducha bojowego Weteranów. Wszyscy rwali się do boju, bo jeżeli nie teraz, to kiedy poprawić sobie statystyki?

Nasi przeciwnicy nie oddali przed pierwszym gwizdkiem sędziego ani jednego rzutu treningowego, by nas tym cwanym planem nieco zdekoncentrować. Częściowo im się to udało, bo zanim się zorientowaliśmy kto jest kim w Sektorze, przed deblami było 2-2.

Planowo wygrał Dziura i nieoczekiwanie Ciapek, który lotki wypuszczał z dłoni z taką szybkością, że zanim pierwsza dochodziła celu dwie pozostałe już przecinały powietrze. Łupnia dostali Elwis i Ruten, solidarnie po 1-2. Elwis grał na poziomie, o którym wolałby zapomnieć, Ruten z kolei dzwonków miał co niemiara, w przeciwieństwie do dabli, których nie miał wcale – lega ugrał na środkach…

Konsternacja zapanowała na ławie Weteranów, którą samotnie okupował Eli. Miało być 4-0, a tu zapachniało sensacją… Przed deblami kapitan Weteranów utrzymał nerwy na wodzy i z trudem, ale jednak nie wprowadził sam siebie do gry. Oba deble gospodarze rozstrzygnęli na swoją korzyść, a Ruten powinien dać na mszę za to że wystąpił w parze z Dziurą, albowiem dzięki temu jego statystyki meczowe w tym dniu nie otarły się o totalną kompromitację. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że Ruten zastosował sprytną taktykę. Oba legi otwierał atomowo (100 i 121) by już na wstępie nie blokować partnera i leniwie później schodząc zrzucać odpowiedzialność za dable na jego barki.

Dziura po chwili zdobył piąty punkt dla Weteranów, ale Ruten w tym momencie bujał już chyba w obłokach analizując swe statystyki po wygranej w deblu, bo ponownie w singlu dał się ograć.

Przy prowadzeniu 5-3 Eli skalkulował, że w ekstremalnym przypadku może zagrozić nam remis, w tym dniu ani Elwis, ani Ciapek mogli nie zagwarantować nam wygranej. Kapitan Weteranów jeden  traumatyczny remis już w tym sezonie przeżył, wolał więc dmuchać na zimne i wszedł do gry za Ciapka. Już kilka minut później Eli bezproblemowo przypieczętował kolejne ligowe zwycięstwo Weteranów, a rozluźniony Elwis również bez trudu ustalił wynik końcowy.

Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

Z ciekawostek:

  • Nazwa “Sektor 4″ nie jest związana z dartem. Jak dowiedział się Ruten w krótkim pomeczowym wywiadzie z zawodnikami drużyny gości – geneza ich nazwy ma związek ze stadionem Lecha Poznań, gdzie w sektorze nr 4 chłopaki spotykają się aby razem kibicować Kolejorzowi.

Do wglądu są już statystyki bieżące

Poniżej fotorelacja z imprezy (dwie strony):


Niech żyje naaaam rezerwaaaa!

NAPISAŁ: ROO10, 12 stycznia 2010 22:34

Jameson X-Fighters – Weterani S-U   2:8 (7:17)

W karierze każdego rezerwowego przychodzi taki dzień, kiedy następuje nagły i nieoczekiwany wzrost formy. W takim dniu wszyscy się cieszą, bo oto drużyna zostaje wzmocniona, a to daje kapitanowi więcej możliwości personalnych roszad. Ale co, jeśli cała ława jakby się zmówiła i zaprezentowała ów wzrost formy? Wtedy robi się kłopot, bo oto kapitan musi wybrać nowych rezerwowych spośród tych, którzy do tej pory stanowili o sile żelaznego wyjściowego składu. Czy tak będzie po meczu z Jamesonem?

O tym, że ktoś z ławy znajdzie się w wyjściowym składzie było wiadomo już kilka dni wcześniej, kiedy pod naciskiem małżonki Hans zapowiedział, że w poniedziałek 11-go będzie przeziębiony. O tym, że będzie to Koniu, wiadomo było już 1-go stycznia, kiedy nasz ogier wygrał w Sekrecie mecz “na prawej”. Przypomnijmy, że kapitan chcąc zmobilizować chłopaków przed noworocznym turniejem w Koninie ogłosił drogą pantoflową, że ewentualne turniejowe sukcesy przełożą się na wyselekcjonowanie składu na mecz 6-tej kolejki ligowej (więcej na ten temat tutaj).

Pozostali rezerwowi nie ukrywali, że zazdroszczą Koniowi jak cholera! Ciapek zamknął się w toalecie na prawie pół godziny i tam podobno płakał 45 minut (i nikt nie wie jak to możliwe). Ruten z Ciapkiem zdawali sobie sprawę, że wejdą do gry dopiero wtedy, gdy kapitan będzie już pewny wygranej. Po pierwszych dwóch singlach tej pewności było jakoś mniej niż więcej, bo oto Elwis przegrywa 1:2 z Patrycjuszem Purolem, a Dziura choć wygrywa 2:0 w legach, to nie karmi nas dawką optymizmu, więcej bowiem w jego zwycięstwie było szczęścia niż konsekwentnej efektywnej gry, do której nas przyzwyczaił, a i jego przeciwnik pokazał pazur i tym samym zapowiedział, że emocji w dalszej części meczu nie zabraknie.

Na szczęście następne wydarzenia potoczyły się już zgodnie z naszymi nadziejami. Eli z Koniem w singlach nie oddają rywalom lega, a zaraz potem rozgrzani stają do boju w meczu deblowym, dostarczając kibicom nie lada atrakcji. Koniu gra mecz życia rzucając 140, 140, 140 i wystawiając później 13-tą lotkę, nie trafia jednak D18 (myli się o jeden pixel!), a w kolejnym legu rozpoczyna od T20, co oficjalnie uznajemy za podejście do 9-tej lotki :D Gospodarze dzięki bardzo ładnej grze Patrycjusza doprowadzili do remisu ale trzeciego lega wygrywają Weterani i mamy kolejny punkt!

W drugim deblu zagrał Elwis z Dziurą. Obaj wyraźnie nie byli zadowoleni ze swojej gry w meczach singlowych, teraz mieli okazję na pełną rehabilitację. Wcześniej nasi chłopcy postanowili poprawić swoje samopoczucie. Dziura wyskoczył do pobliskiej małej gastronomii, gdzie skonsumował na szybcika kebab zalany wiadrem sosu czosnkowego. Po powrocie chodził po lokalu ziejąc czosnkiem na lewo i prawo, siał przy tym postrach wśród zawodników obu drużyn, kibiców i nawet klientów pubu grających na sali obok w bilard. Ktoś mu chyba powiedział, że w Jamesonie odbywa się akurat zlot wampirów. .. :D Elwis po wypiciu dwóch uspokajających bronków zapomniał o porażce z Patrycjuszem i wstrzelił się w końcu w sektor, reszta była już tylko formalnością, którą przypieczętowano wynikiem 5:1 dla nas.

I w tym momencie stało się coś, czego nikt się nie spodziewał! Kapitan Weteranów widząc, że Dziura – nasz nieustraszony łowca wampirów – złapał wiatr w żagle, postanowił złamać żelazną zasadę dotyczącą zmian i ogłosił na głos, że za Elwisa do gry wejdzie Ciapek! Ten najpierw myślał, że to żart, zerknął szybko do swego kieszonkowego kalendarzyka, a kiedy upewnił się że dziś nie jest 1 kwietnia, padł do nóg swego kapitana! Posypały się podziękowania, polały się łzy radości, Ciapek próbował wyrecytować przygotowywany tygodniami specjalnie na tę okazje jakiś wiersz Asnyka, ale wzruszenie odebrało mu mowę, ostatecznie poprzestał na wręczeniu Elemu bukietu krokusów nazbieranych na szybko w podwórzu i na obietnicy, że zrobi wszystko, żeby sprać swego przeciwnika! No i dotrzymał słowa! niemal równocześnie Dziura wygrał swojego singla.

Było już 7:1 dla nas, Eli zaczął się martwić, obstawił przecież 7:3 w Lidze Typerów, a tymczasem za gładko nam szło! “Kurde, musimy coś prze***ać, bo mi typy nie wejdą” – pomyślał i uznał, że najwyższy czas wpuścić do gry Rutena! A ten był lekko zaskoczony, ostatnio grał w lotki w Nowy Rok w Koninie na turnieju, czyli 2 tygodnie wcześniej. No ale co zrobić, jak kapitan nakazał grać, to trzeba było grać!

Na maszynie obok swój mecz rozgrywał Koniu i kiedy po emocjonującej walce przegrał 0:2 w legach (ach te D5…), sytuacja Rutena zrobiła się właściwie dość komfortowa, ponieważ wygrywając swój mecz poprawiłby sobie statystyki i humor na najbliższy rok grzania ławy, a przegrywając mecz zagwarantowałby Elemu 2 punkty więcej w Lidze Typerów, czym zyskałby wdzięczność kapitana i być może pewne miejsce w składzie w następnym meczu ligowym. I chyba właśnie ten komfort psychiczny uskrzydlił naszego sekretarza. Sensacyjny wzrost formy (zapewne jednodniowej) dało się zauważyć jeszcze przed meczem, kiedy przy ustalaniu kto zaczyna pierwszego lega Ruten trafił D25. W pierwszym legu żaden z grających nie dał rady zakończyć gry w 15 rund (co nie znaczy, że widownia przysypiała) i Ruten wygrał z przeciwnikiem w grze o środki, trafiając sobie ponownie D25 (żeby zapewne udowodnić, że przed chwilą to nie był przypadek). Eli widząc, że Ruten jest tak zdeterminowany, że nawet na środkach nie potrafi się podłożyć (a wystarczyło żeby grał po prostu swoje), dał swemu zawodnikowi wyraźny znak, żeby olać ten jego kupon. A Ruten jakby na to czekał, w drugim legu nie chciał znowu grać o środki bo to by było nudne trzeci raz trafić bull’s eye więc ustalił wynik meczu trafiając D18.

Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

Do wglądu są już statystyki bieżące

Ciekawostki z meczu:

  • W klubie Jameson znajduje się najwygodniejsza ława w lidze; mięciutka kanapa, doskonała z niej widoczność, obok stylowy stoliczek na Henie!
  • Kapitan drużyny gospodarzy zaskoczył nas maksymalnie, ogłaszając zmianę przed pierwszym singlem, 5 minut po wypisaniu protokołu meczowego
  • Niesamowity dzień Konia: atak na 9-ta lotkę, próba zamknięcia 13-tą lotką

Przy okazji: uaktualniono dział z cytatami.


« Previous Page
Next Page »