7-3 z Jamesonem! Kapitan prorokiem, Dziura męczennikiem!
Weterani S-U – Jameson X-Fighters 7:3 (16:8)
Z uwagi na problemy lokalowe Weteranów w ostatnich tygodniach, mecz z Jamesonem pierwotnie miał się odbyć w Celtic Pubie. Niestety szereg nieoczekiwanych wydarzeń sprawił, że w trybie awaryjnym zaproponowaliśmy naszym gościom rozegranie meczu na ich terenie, na co oni naturalnie skwapliwie przystali. W ten sposób oba zespoły wystąpiły w rolach gospodarzy, choć Weterani tylko na papierze.
Tylko kataklizm mógł odebrać nam wygraną w tym meczu, Eli więc już wcześniej postanowił dać się wyszumieć rezerwie. Najsampierw więc urlopował Hansa, by ten mógł w domowych pieleszach swobodnie sobie trzeźwieć po obchodzonych dzień wcześniej urodzinach, jak również hucznie dnia następnego celebrować urodziny swej pierwszej żony.
Dwie godziny przed meczem Koniu przysłał naszemu kapitanowi wiadomość, że na mecz do Jamesona nie dotrze, co wyraźnie oznaczało że przyjdzie i zagra:) Eli więc wyraźnie się później zdziwił, że Koniu faktycznie nie dojechał. Trudno to nazwać inaczej niż perfidnym kłamstwem, ponieważ zgodnie ze strategią walki Weteranów o wyjściowy skład jak zawodnik oznajmia że go nie będzie to powinien być!
Za Konia wszedł więc Elwis, pierwotnie przewidziany na ławę, ale tylko na jednego singla, by potem oddać pole walki Rutenowi. Wyjściowy skład uzupełnili Ciapek, Eli oraz nasz darterski Taran Weteranów Dziura.
Po singlach było 4-0 dla Weteranów, co w obozie naszych przeciwników zostało skwitowane w następujący sposób: “Ten mecz już raczej przejebaliśmy“.
Punkt na wagę remisu uciułał chwilę później tandem Dziura/Ciapek, jednak w stylu o którym lepiej zapomnieć. Co ciekawe, obaj spędzili ze sobą przed meczem dobrych kilka godzin, podobno trenowali, podobno Dziura uczył Ciapka finezyjnych rozmianek, podobno…
W drugiej parze doszło do wydarzenia bez precedensu – Eli, już wcześnie prezentujący się nader marnie skutecznie blokował swego deblistę Rutena!
Na usprawiedliwienie naszego kapitana można tylko dodać, że tenże na mecz dotarł na ostatni gwizdek, z wyraźną temperaturą, i na dzień dobry poprosił o kilka minut zwłoki by w zaciszu miejscowego WC układać misterny plan pokonania Jamesona.
|
|
|
Zdobyty punkt podziałał na zawodników Jamesona nader mobilizująco. Pojawiły się jakieś sugestie i analogie do naszego sławetnego meczu z Partnerkami:)
Kolejne dwa single padły jednak łupem Weteranów. Eli (lżejszy o kwadrans spędzony w toalecie) nader sprawnie uporał się ze swym przeciwnikiem, zaskoczył pozytywnie Ruten również ogrywając swego rywala, prezentując przy okazji sekwencję dzwonków o jakich nikt go chyba nie podejrzewał.
W Jamesonie w tym momencie rozpoczęła się sielanka, gospodarze Weterani świętowali na całego, goście z Jamesona złorzeczyli zaś na stan maszyn na jakich przyszło im grać, jak twierdzili u nich są dużo lepsze.
Do ostatnich dwóch singli przystąpili Ciapek i Dziura. Ciapek poległ wykazując wyraźne braki kondycyjne, do tej pory najczęściej grał jednego singla i to na samym końcu, a tu Eli wystawił go nieoczekiwanie do całomeczowego maratonu… Dziura z kolei miał przeciwko sobie jednego przeciwnika, kilkunastu kibiców i zawodników Jamesona oraz czterech swych kamratów z zespołu:) Jak się bowiem okazało, trzech Weteranów postawiło w Lidze Typerów na 7-3 dla nas. Aby więc trafić ten wynik, potrzebne było pokonanie Dziury przez Karola.
Wspomniany zawodnik Jamesona chyba nigdy w życiu nie miał takiego dopingu! Tumult był jak na Maracanie, każdy dodawał Karolowi otuchy, mobilizował ile wlezie i utwierdzał co po chwile w przekonaniu, że Dziura nic nie gra:)
Eli naturalnie nakazał Dziurze grać zgodnie z zasadami fair play, ale zaznaczył że ten kończyć może jedynie… podwójnym dablem (np. D5, D5, lub D8, D8).
Dziura jednego lega tak skończył, w drugim otarł się o podobne zamknięcie, jednak ostatecznie przegrał z fantastycznie w tym dniu dysponowanym Karolem 1-2.
Weterani odetchnęli, jednak następnym razem trzeba będzie Dziurze wymyślić coś trudniejszego, może zamykanie potrójnym deblem?
Po zakończeniu meczu o audiencję do Elego udała się delegacja mieszkańców (głównie kawalerów) z ulicy Świętego Marcina korzystających na co dzień z okolicznych barów. Prosili oni usilnie, by Weterani na stałe zadomowili się w Jamesonie. Chodzi o to, że Dziura lubi sobie czasem pomiędzy legami skoczyć na kebab lub inną przekąskę, a jego regularne wizyty w pobliskich punktach gastronomicznych wywołują panikę u ich właścicieli. Z ust do ust przekazują sobie oni opowieści o tajemniczym kliencie długo analizującym menu, skrupulatnie sprawdzającym cennik i z namaszczeniem składającym zamówienia. W obawie o to, że może to być Tajny Agent Sanepidu albo nawet wysłannik NIK-u szefowie okolicznych jadłodajni porcje nakładają ostatnio prawie podwójne a i sosy czosnkowe też są chyba mniej wodą rozcieńczane. Podobno w przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosku przez Elego mieszkańcy będą składać co miesiąc na jego ręce tzw. daninę konsumpcyjną, byle tylko Weterani grali w Jamesonie!
Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php
Fotki z meczu:
