Viking Komputronik – Weterani S-U 4:6 (10:12)
67 minut – tylko tyle czasu potrzeba, żeby pozbawić Vikingów marzeń o prowadzeniu w tabeli
Weterani do meczu z Vikingami przystępowali bez większych nadziei na sukces. W lidze typerów Dziura postawił 7-3 dla gospodarzy, nieliczni optymiści stawiali na wygraną gospodarzy w stosunku 6-4. W naszych szeregach panowało totalne rozluźnienie, Eli np. dopiero w drodze do Agawy przypomniał sobie, żeby zadzwonić do Elwisa z pytaniem czy ten wie o meczu.
Po wejściu do Agawy naszym oczom ukazał się obraz Vikingów z zapałem rzucających do tarczy, oraz Hansa, który ze stoickim spokojem przy piwku czytał sobie jakąś gazetę (ciemno było, ale to chyba był “Głos Świdnika“). Celem uniknięcia podejrzeń o podłożenie się w tym meczu Eli zaproponował 2 minuty rozgrzewki. Weterani udali się w kierunku tarcz, ale nad wyraz niechętnie. Nasz kapitan sam nie grzeszył ochotą do treningu – oddał trzy rzuty, zaliczając maksa na jedynkach, po czym stwierdził że szkoda czasu i poszedł do baru na Tymbark. Kiedy pozostali chcieli podążyć w jego ślady (również kierunek: bar, ale napoje nieco inne), nieoczekiwanie Ruten znalazł 5zł i zarządził gierkę sparingową na podstawie której, jak stwierdził, dobierze i rozpisze skład meczowy.
Wygrał Dziura chyba w 7 kolejce, i całe szczęście, bo pozostali (w tym czasie Hans nadal przeglądał prasę) prezentowali taki poziom, że pewnie w komplecie by zamykali 501 rzutami w środek tarczy. W tej sytuacji nasz sekretarz musiał dobór składu oprzeć o swe wieloletnie doświadczenie darterskie, więc wyciągnął z kieszeni monetę i rozlosował pary z czwórki: Dziura/Eli, Elwis/Hans.
Mecz rozegrano błyskawicznie. Single przyniosły podział punktów, podobnie jak deble, po których było 3:3 (para Dziura/Eli stoczyła dramatyczną walkę z duetem Duce/Kwinto, Elwis z Hansem nie stawiali dużego oporu, choć były przebłyski
).
Później kosmetyczna zmiana: za Elwisa wchodzi do gry Koniu, bardziej w charakterze zakąski dla Duce (tak zwane mięso armatnie) niż jako łowca punktów. Koniu wcześniej widział, jak świetnie dysponowany tego dnia Duce niczym rozpędzony bizon taranuje biednego Hansa, przeraził się więc wizją zepsucia sobie statystyk, do tego stopnia, że popadł w panikę, która była tylko wodą na młyn jego problemów natury gastrycznej (patrz zdjęcie).
Po tym jak Koniu poległ w nierównej walce (Duce grał naszym zdaniem zdecydowanie najlepiej spośród zawodników drużyny gospodarzy) a Hans (przypominając sobie w końcu w jakim celu dał się zwerbować do Weteranów) poczuł wiatr w żagle i wydarł Kwincie cenny punkt, zrobiło się 4:4. Dziura nie zawiódł i wygrał z Trupkiem 2:1 (piękne zejście w pierwszym legu z jakiejś wysokiej liczby, której nie pamiętam). W tym momencie mamy już remis w kieszeni, a ostateczny wynik meczu kształtował się w emocjonującym pojedynku kapitanów obu drużyn.
W chwili, kiedy Dziura ogrywa Trupka, w kapitańskim tangu jest remis 1:1. Eli czując komfort psychiczny rozluźnił się i chyba to zaważyło o jego zwycięstwie. W trzecim legu nasz kapitan stał na linii rzutu trzymając w dłoni trzy lotki, na budziku miał 30 pkt (po nieudanej próbie zamknięcia ze 170 w poprzedniej kolejce). Pierwsza lotka wylądowała w sektorze 2, milimetry od upragnionego celu. Zostało 28… Weterani trzymali kciuki za swego kapitana, Vikingowie zaklinali rzeczywistość, żeby tylko Eli spudłował, postronni kibice z zainteresowaniem przyglądali się końcówce meczu. Na sali panowała absolutna cisza, jakby to napisał sam Jan Oborniak – ta cisza krzyczała!
I w tym momencie kapitan Weteranów postanowił rozluźnić napiętą atmosferę na sali, zamiast skupić się nad decydującym rzutem, odwrócił się do wszystkich i zapytał: “Co tu jest taka cisza?“. Odpowiedzią był śmiech i ryk Konia, żeby się Eli nie rozpraszał! A bohater ostatniej akcji nagle wykonał ponowny obrót o 180 stopni i niemal nie mierząc ulokował lotkę w sektorze D14! KONIEC MECZU! V-ce lider pokonany na własnym terenie!
Podczas samego meczu nieco zaskoczył nas Rzuf, zapalając na sali światło! Szept niedowierzania rozległ się w najdalszych zakamarkach Agawy, to była rzecz bez precedensu! Pojawiły się trzy główne hipotezy tego sensacyjnego oświetlenia sali:
- Rzuf wygrał w totka 15 baniek i postanowił przepuścić 200zł (z czego 15 dał Olce na obiecane 6 lat temu korale, bo Rzuf zawsze dotrzymuje słowa!), a resztę zakopać w ogródku
- Rzuf chciał przypodobać się kapitanowi Vikingów, dlatego na sali światło było niebieskie
- Rzuf wiedział, że Weterani nie umieją grać w mroku i chciał nam pomóc w wygranej (czyżby chciał zostać Weteranem?)
Po meczu Weterani udali się do Delano aby dać się uściskać pani Halince, która cały wieczór trzymała za nas kciuki (Pani Halikno! 6-4 dla nas!- To wy dzisiaj gdzieś graliście?). Po godzince wspomnień i wzajemnego poklepywania się po plecach (plecy Elego były prawie sine jak się w domu rozebrał, Lidka zrobiła mu awanturę podejrzewając go o zdradę i praktyki sado-masochistyczne), nasz kapitan zgodnie z przedmeczową obietnicą podjechał do Agawy by podrzucić do domu Kwinta.
Pamiętając o problemach jakie niesie ze sobą transport poturniejowego Kwinta do domu (więcej), było to zadanie karkołomne. As Vikingów z trudem wydostał się z lokalu (kompani nie chcieli go puścić, pewnie jak zawsze dał słowo, że przepuści wszystko co ma przy sobie) i zgodnie z tradycja zasnął na tylnej kanapie już po kilku minutach jazdy!
Eli z Dziurą starali się go dobudzić, żeby wskazał im cel podróży, równie dobrze jednak mogliby próbować ożywić Kolumnę Zygmunta. Kwinto budził się samoistnie co około 5 minut na jakieś 15 sekund, oszołomiony spoglądał przez szybę i niczym pistolet maszynowy za każdym razem wypuszczał tę samą serię zdań podrzędnie złożonych: “Gdzie ja k…. jestem? Do przodu, do przodu! Czemu tu jedziemy?”
Eli w akcie desperacji postanowił odwieźć Dziurę i jechać do siebie do domu, a problem Kwinta pozostawić interwencji sił nadprzyrodzonych. I nagle nastąpił cud! Kwinto nieoczekiwanie (w idealnym momencie) ocknął się zupełnie i bezbłędnie pilotował Weteranobusa do swej rezydencji. Po drodze jeszcze tylko trochę ponarzekał na swego kapitana, że dyktator, że nie ma atmosfery, i że kiedyś Duce to był fajowy kapitan… Na te słowa Dziura ukradkiem spoglądał na Elego, rozmyślając zapewne, że jemu to się poszczęściło.
Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php
Statystyki po 13 kolejce
Pozostałe fotki z meczu: