Zaległe sprawozdanie z meczu z Sektorem 4

NAPISAŁ: ROO10, 24 stycznia 2012 23:26

Sektor 4 – Weterani S-U – 6:4 (12:9)

Odkładaliśmy to sprawozdanie w czasie tak długo, jak się da, licząc na to, że świat zapomni o wyniku tego meczu, zwłaszcza wobec kolejnych darterskich wydarzeń takich jak IV Inwazja na Konin czy Steeldart w Lesznie. Najwyższy jednak czas w kilku słowach opisać nasz niefortunny występ w lokalu przy ul. Św. Marcin.

Mecz rozegraliśmy wyjątkowo w poniedziałek, tak więc nieobecny był Koniu (który w Poznaniu jest tylko w weekendy, bo w tygodniu pilnuje na wrocławskiej budowie cegieł), problemy kadrowe powiększyły się, kiedy Elwis zadzwonił na pół godziny przed meczem, że utknął w korku gdzieś pod Bydgoszczą. Na szczęście sytuację uratowali bracia S. którzy na ostatnią chwilę dojechali do siedziby Sektora 4.

Zasadniczo sam przebieg meczu był nudny i ubogi w emocje, do których przyzwyczaiły nas dzień wcześniej Partnerki. Jedynie Ruten z Elim rzucili sobie po maksie, powiększając tym samym liczebną przewagę Weteranów w statystykach indywidualnych 2 ligi. Na większą uwagę zasługuje natomiast atmosfera towarzysząca temu wielkiemu sportowemu wydarzeniu. Drużyna gospodarzy świętowała chyba coś bardzo ważnego bowiem stolik Sektorowców aż uginał się pod ciężarem szklanych butelek z markowymi napojami wyskokowymi (podejrzewamy, że tą specjalną okazją był fakt, że Piotr Binas przyjął tego dnia z rąk listonosza rentę swojej babci). Przebieg meczu pokazał, że wlewanie w siebie kolejnych hektolitrów Jacka Danielsa przyniosło nieoczekiwanie dobry efekt, Weterani (zwłaszcza Eli) nie mogli się skupić na grze, zżerała nas zazdrość, zwłaszcza, że nasz kapitan zapomniał tego dnia zabrać z domu małpki z żołądkową i nie miał czym poratować swych zawodników.

Jeszcze ciekawsze jednak rzeczy działy się przed rozpoczęciem meczu, kiedy to sekretarz Ruten podczas rozgrzewki na lewej maszynie zauważył, że nie wchodzą mu potrójne dwudziechy. To go wyraźnie zaniepokoiło i dyplomatycznie poprosił gospodarzy o miarkę. Szczegółowe pomiary wykazały, że maszyna stała 7cm dalej niż stać powinna, co mocno zaskoczyło Sektorowców, którzy stwierdzili, że oni zawsze tak grają i było ok ;)

Podsumowując: był to dla nas czarny weekend, najpierw potyczka z Partnerkami, dzień później ciężka przeprawa z Sektorem, nie ma to tamto, dwa mecze podwyższonego ryzyka w ciągu dwóch dni to zdecydowanie za dużo emocji nawet dla drużyny, która nigdy nie przegrała z Vikingami.

Ciekawostki:

  • Ruten 171
  • Eli 180
  • Adam Sobkowiak nie ma już czystego konta w rozgrywkach ligowych, część drużyn z Ekstraklasy wycofała swoje lukratywne propozycje kontraktowe związane ze zbliżającym się okienkiem transferowym.

 

Protokół meczowy:

http://dartbook.pl/wyniki_liga_szczegoly.php?id_mecz=62&kto=3

Jak Bonzo Agawy zarobił na prezent dla Olki

NAPISAŁ: ROO10, 25 grudnia 2011 20:42

Partner-ki – Weterani S-U – 5:5


To już chyba tradycja. W meczu podwyższonego ryzyka padł remis. Wytrawni gracze DLD Mix i Ligi Typerów potyczki Weteranów z Partnerkami omijają szerokim łukiem, pozostali wtapiają swoje kupony-pewniaki kierując się kompletnie nieadekwatnymi kursami.

Zdjęcie po prawej stronie to wizualizacja tego, w jakim znajdowaliśmy się położeniu przez cały mecz. Na szczęście jednak ostateczny cios z półobrotu nie został zadany.

Bezpośrednio przed meczem z Weteranami Partnerki dostały łupnia z drużyną AK-47 i chyba to zadecydowało o tym, jak potoczyły się kolejne wydarzenia niedzielnego wieczoru.


Kiedy przekroczyliśmy próg lokalu, dziewczyny były już rozgrzane. W innych okolicznościach nie mielibyśmy nic przeciwko, ale w tej konkretnej sytuacji niestety chodziło o dable, potrójne dwudziechy, środeczki… Nasz kapitan przewidział, że po porażce z AK-47 Partnerki będą chciały się odegrać na nas, a jak ostatnio plotki głoszą – na nas najłatwiej.

Weterani zagrali w składzie: Eli, Ruten, Koniu i Elwis. Ten ostatni wstał z wyra kilka godzin przed meczem, z kacem, którego sam ocenił w skali 0-10 na 11. Do tego Radziu nie dotarł do agawy bo… zapomniał o meczu, w związku z czym Elwis mógł tylko pomarzyć o ugrzaniu ławy własnym zadkiem. Problemy kadrowe stanowią więc naszą główną linię obrony przed pytaniami typu: “Jak mogliście tego nie wygrać?“, natomiast przy intensywniejszych atakach niezadowolonych typerów, których kupony popłynęły zrzucamy winę bezpośrednio na Elwisa i do niego można śmiało wydzwaniać z pretensjami ;)

Od samego początku mecz układał się remisowo.
Po singlach 2:2, po deblach 3:3.
Przed ostatnimi czterema singlami kapitan Weteranów sprytnie wykorzystał fakt, że Ruten poszedł do toalety i niczym Mel Gibson w Braveheart wygłosił wielką przedbitewną mowę, aby wlać w serca pozostałych zawodników choć odrobinę nadziei i woli walki:

“Słuchajcie obaj: Ruten z Jolą nie ma żadnych szans, ja ugram punkt, więc jeden z was musi
wygrać by uratować remis.
W tobie więc Koniu cała nadzieja!”.

Koniu nie zawiódł i przy okazji podrasował sobie cwaniak statystyki :)

(na zdjęciu z lewej Eli podczas swojej przemowy)

Ciekawostki:

  • W meczach singlowych z Rutenem i Elim Olka zaprezentowała bogaty zbiór elokwentnych zwrotów zaczerpniętych ze Słownika brzydkich wyrazów dla darterów. Ze względu na naszą obecną formę chętnie pożyczymy tę zacna księgę, w celach terapeutycznych oraz edukacyjnych oczywiście.
  • W meczu deblowym Koniu wystawił sobie D1 a Elwis przyblokował go na ponad 300pkt, czym ustanowił nowy rekord Weteranów przebijając słynny blokujący się duet Mario/Fryzjer
  • Ruten nie mając absolutnie “żadnych szans” w meczu z Jolą urwał jej jednak jednego lega, co nie udało się Elemu :P
  • Agnieszka Olejniczak po raz kolejny stała się bohaterką meczu. Rok temu w meczu z Koniem trafiła dabla, który dał jej drużynie remis. Tym razem trafiło na Elwisa. Zwerbowanie Agnieszki do Weteranów S-U to jak na razie chyba jedyny sposób na wygraną z Partnerkami, jaki przychodzi nam do głowy.

 

 

Weterani nadal niepokonani na własnym terenie!

NAPISAŁ: ROO10, 30 listopada 2011 00:26

Konin Raiders – Weterani S-U – 8:2 (17:6)

Żeby wystarczająco obgadać kapitana Weteranów, czas podróży z Jerzykowa do Poznania nie wystarczy.

Wiedzieliśmy że mecz z Raidersami to nie przelewki. Właściwie nie dało się tego nie wiedzieć, bo Sailor od 2 miesięcy straszy na swojej stronie całą Wielkopolskę i reklamuje chłopaków jako czarnego konia 2 ligi.

W składzie Weteranów zabrakło Adama Sobkowiaka, który chyba przeczuwał co się święci i mając na uwadze prowadzone przez Rutena skrupulatnie statystyki zapragnął zachować czyste konto i odmówił udziału w wyprawie do Konina zasłaniając się tym, że już się umówił z dziewczyną do opery na mongolski balet.

W Koninie pojawiliśmy się ponad godzinę wcześniej ale nie dlatego, że chcieliśmy potrenować przed meczem, tylko dlatego, że w obawie, iż Ruten pokusi się o nawigowanie chcieliśmy mieć trochę czasu w zapasie. Ku naszemu zdziwieniu lokal był zamknięty, co gorsze – zamknięty był także spożywczak, w którym oferowano chleb z numerkiem ale asekuracyjnie i tak wszyscy się ustawili w kolejce… (patrz zdjęcie).

O samym meczu za wiele nie będziemy pisać, w temacie sportowych wyczynów przy tarczy ustępujemy pola kapitanowi Raidersów – Michałowi, który z pewnością kwieciście opisze zarówno to jak się jego zawodnicy ślizgnęli  jak i wspaniały styl w jakim ugraliśmy cenne 6 legów.

Gospodarze byli chyba bardzo zadowoleni z tego jak ułożył się dla nich mecz, bowiem już po kilku minutach od jego zakończenia wynik pojawił się na dartbooku. Podobno Michał Pawłowski dzień wcześniej wykupił sobie nawet szybszy internet, żeby jak najprędzej pochwalić się światu ;)

Kiedy ruszyliśmy w powrotną drogę, początkowo atmosfera w aucie nie była zbyt wesoła, panowało krępujące milczenie, konsternacja… Szybko jednak poprawiliśmy sobie humor wspomnieniami, jak to sobie wygraliśmy 1 ligę i awansowaliśmy do ekstraklasy (nie zapomnieliśmy oczywiście docenić udziału Dziury, niewielkiego udziału ale jednak) :)

Tylko Radzio jakoś tak cichutko szlochał, Eli próbował pocieszyć swego zawodnika perspektywą jakiegoś remisu w dalekiej przyszłości. Okazało się jednak, że Radzio nie roni łez po porażce, tylko rozpamiętuje śmierć Hanki Mostowiak….

Ciekawostki:

  • Konin to jak wiadomo rodzinne miasto Konia, w mieście tym mieszka sporo jego krewnych. W pubie Sekret zjawił się kuzyn naszego ogiera, aby dopingować Konia i pogadać o niepokojącym wzroście cen owsa
  • 6 legów urwali Raidersom: Radas (1), Ruten (2), Koniu (1) i Eli (2). Ruten rzucił dwa klasyczne środeczki, reszta miała dable
  • Koniu w drugim singlu przez całego lega trenował D20, by sobie w końcówce sprytnie wystawić D19. Przeciwnik był ewidentnie zdezorientowany, Koniu chyba trochę też, bo ma się rozumieć – nie trafił. Ale i Ruten nie lepszy w tym temacie, podczas intensywnej przedmeczowej rozgrzewki ogłosił, że D18 to jego ulubiony dabel, w każdym legu, którego przyszło mu rozegrać uparcie wystawiał tego dabla. Kolejne wydarzenia przy tarczy szybko zweryfikowały, że D18 to może i jest ulubiony dabel Rutena, ale to nie wystarczy, żeby wygrać lega :)
  • Po tym jak Eli wysiadł z auta w Jerzykowie, cała ekipa umiliła sobie dalszą podróż obgadywaniem kapitana Weteranów. Obwiniliśmy go o porażkę, zarzuciliśmy m. innymi nieudolność, brak zdecydowania czy klasyczny brak jaj. Każdy miał tyle do powiedzenia, że Elwis musiał zwolnić do 30 km/h żeby za szybko nie dojechać do Poznania, a już w samym centrum miasta zrobił jeszcze kilka kółek po Rondzie Śródka
  • W Sekrecie jak zwykle urocza obsługa za barem, przy zamówieniu soku padło tradycyjne pytanie “z lodem?”, historia lubi się powtarzać ;) Podejrzewamy że to chyba wymóg szefa lokalu wobec pracownic, które przeszły już odpowiednie przeszkolenie przed zbliżającą się IV Inwazją na Konin
  • Warunki do gry w darta w pubie Sekret są prawdopodobnie najlepsze w całej Europie Środkowo – Wschodniej, na wieść o tym jeden z poznańskich pubów błyskawicznie postanowił przyznać sobie tytuł: Najlepsze miejsce do gry w lotki w Kosmosie :)
  • Adam Sobkowiak jako jedyny Weteran nie przegrał jeszcze lega, tak trzymać!

 

Protokół meczowy:

http://dartbook.pl/wyniki_liga_szczegoly.php?id_mecz=57&kto=3

Statystyki po trzech kolejkach ligowych:

http://www.weterani.tk/statystyki-biezace

My heart will go one

NAPISAŁ: ROO10, 11 listopada 2011 18:18

Weterani S-U – XXX 7:3 (15:7)

Kiedy podczas niedzielnego meczu Ruten zaskoczył wszystkich (zwłaszcza siebie) i trafił dabla, media przestały się interesować kapitanem Wroną.

Obie drużyny do meczu przystąpiły w niepełnych składach. W szeregach Weteranów zabrakło braci S., którzy przez cały weekend nie mogli się oderwać od telewizora śledząc z przejęciem losy Zbigniewa Ziobro. Drużyna gości miała jednak o wiele większy problem kadrowy. Przyjezdni z Murowanej Gośliny długo czekali na swego kapitana, wielokrotnie do niego telefonowali z pytaniem kiedy przybędzie. Kapitan XXX zrozumiał jednak chyba, że chodzi o mecz z Weteranami i postanowił opuścić tonący statek jeszcze przed wypłynięciem z portu, pozostawiając na nim nie nastrojoną orkiestrę.

Początek meczu przysporzył nam wiele obaw a gościom dał nadzieję, albo odwrotnie. Oto bowiem Elwis i Koniu przegrali swoje mecze, prezentując niewyobrażalną antyformę na dablach. Eli widząc co się dzieje i mając w perspektywie skład z Rutenem i pustą ławę rezerwowych nie wierzył już chyba nawet w remis. Aż tu nagle niespodzianka – obaj bracia wygrali swoje mecze doprowadzając wynik meczu do 2-2.

W obu meczach deblowych kontrolowaliśmy sytuację, a sukces zawdzięczamy opracowanej na szybcika taktyce: Elwis i Eli wystąpią w roli egzekutorów na dablach, a Koniu i Ruten jako ich partnerzy mają za zadanie nie blokować. Wszyscy wywiązali się z taktycznych założeń wzorowo i było już 4-2 dla nas.

Statek XXX coraz bardziej tonął. Jakub Kaczmarek widząc, że czeka go mecz z Elim, poszedł w ślady swego nieobecnego kapitana – postanowił zdezerterować i wyskoczył do szalupy ratunkowej, co pozwoliło mu zachować resztki godności, a przynajmniej tak mu się wydawało. Mówiąc ściślej – w drużynie gości nastąpiła zmiana – miejsce dezertera zajął Błażej.

Tymczasem kolejna fala zalała część okrętu XXX – co prawda słabiej dysponowany tego dnia Elwis uległ przeciwnikowi, ale Koniu wygrał swój mecz singlowy gwarantując nam co najmniej remis. Na pokładzie statku gości wzrosła panika, ktoś pobiegł do baru po kolejne browary, ktoś inny skulił się w kąciku i pochlipując zanucił motyw przewodni z filmu Titanic. Wykorzystując tę chwilę słabości przeciwników Ruten z Elim przystąpili do ostatecznego abordażu i ustalili końcowy wynik meczu na 7-3.

Przy okazji pozdrawiamy kapitana drużyny XXX i dedykujemy mu tę oto piosenkę:)

Protokół meczowy:
http://dartbook.pl/wyniki_liga_szczegoly.php?id_mecz=50&kto=3

Statystyki po dwóch kolejkach ligowych:

http://www.weterani.tk/statystyki-biezace

Nie ma punktów, będą miliony!

NAPISAŁ: Eli-ROO10, 23 października 2011 21:45

Rapid Środa Wlkp. – Weterani S-U 6:4 (14:11)


Rapidzianie zaskoczyli nas podwójnie. Po pierwsze – zmienili siedzibę na inny – niezwykle trudny do znalezienia lokal. Ten mecz okazał się dla nas trudny już na godzinę przed jego rozpoczęciem, Eli z Rutenem w drodze z Jerzykowa do Środy Wielkopolskiej zgubili się co najmniej 9 razy, z czego większość nawigacyjnych pomyłek nastąpiła w samym mieście docelowym. No, ale nie ma tego złego… jak mówi staropolskie przysłowie: nigdy nie jest zły moment na zwiedzanie Środy Wlkp. Warto przy tym zaznaczyć, że Ruten ani razu nie pokusił się o nawigację, Eli znając nawigacyjne zdolności swego brata postanowił zaufać miejscowym tubylcom płci pięknej, dla których LEWO i PRAWO to zasadniczo to samo.

Po drugie – w nowym lokalu było… ciepło. Nie byliśmy na to przygotowani, w poprzedniej siedzibie (Dobosz) temperatura o tej porze roku oscylowała między 3-5 stopni Celsjusza. Nie ma się więc co dziwić, że kalesony i grube wełniane skarpety zakupione w zestawach u górali na straganie pod Okrąglakiem okazały się dla nas zgubą.

Na miejscu stawiliśmy się w pełnym składzie. Koniu dojechał prosto z Jarocina, gdzie negocjował z jednym gospodarzem zakup połowy świnioka na swoje planowane wesele. Wywnioskowaliśmy to po resztkach kaszanki w kącikach jego ust, zapewne był to efekt negocjacji i tak zwanej próby smaku. Warto zauważyć, że Koniu na wesele oszczędza chyba na czym się da, bo u fryzjera nie był pewnie z rok (patrz fotki).

Teraz o samym meczu.

W wyjściowym składzie znaleźli się: Eli, Elwis, Radas i Koniu. Elwis jako jedyny nie zawiódł, reszta dostała baty. Najbardziej szkoda meczu Elego, gdzie nasz kapitan miał brylantowe rozmianki i często dzwoniło ale zawiodły dable (na D4 Elemu nie wystarczyło 9 lotek, o zgrozo!).

Po meczach singlowych nie straciliśmy nadziei, wszak było 1-3 dla gospodarzy, ale sekretarz Ruten opanowując nerwy kolejnymi drinami zachowywał zimną krew.

Mecze deblowe przyniosły podział punktów, ogólnie były nudne więc nie ma się co nad nimi rozpisywać, blokowanie z obu stron, mało dzwonków – standard jak na 2 ligę ;) Po deblach gospodarze prowadzili 4:2 i nie ukrywali, że mają chrapkę zgarnąć komplet punktów. Wobec tego i mimo “takiej se” postawy Weteranów w dotychczasowych meczach sekretarz Ruten nie zdecydował się na zmiany przed deblami, nadal widząc potencjał w swych owieczkach.

Eli stoczył zacięty pojedynek z Piotrem Tomczakiem – onegdaj “naszym człowiekiem w Środzie Wielkopolskiej”. Piotr wygrał pierwszego lega czym wzbudził aplauz wśród swoich kompanów (i kompanijek – bo była wśród nich Ksenia), jednak Eli widząc jak radzi sobie Koniu na sąsiedniej maszynie wziął się w garść, zamówił jeszcze jedną słabą kawę i wygrał mecz 2:1. A Koniu – no co tu dużo mówić: wymiótł. W pierwszym legu maks 180, drugiego lega skończył ze 146 pkt. i zyskał dożywotnią chwałę, a może nawet i poklask. Tu już nie ma miejsca na tradycyjne dla Weteranów wzajemne dupolizanie – trzeba przyznać, że to już jest wyczyn!

W tym momencie wynik meczu to 4:4 i wróciliśmy do gry! Podniecony tym faktem Ruten dokonał zmiany i wszedł za Radasa, któremu porażka z Ksenią wyraźnie podcięła skrzydła. W ostatnim meczu singlowym wystąpił Elwis, który wcześniej prosił o zmianę argumentując to tym, że jest głodny, jednak Ruten zauważył, że po skonsumowaniu tortilli zakupionej w miejscowym barze Elwis wyraźnie się ożywił, tak więc Elwis pozostał w grze.

Gospodarze wyraźnie przeczuwając zbliżającą się klęskę dokonali aż dwóch zmian, widząc, że najedzony do syta Elwis jest groźniejszy niż kiedykolwiek wcześniej oraz zdając sobie sprawę, że Ruten po skonsumowaniu zawartości przemyconej ukradkiem do lokalu piersióweczki również będzie niebezpieczny.

No i zaczął się dramat w dwóch aktach. Elwis walczył jak lew jednak mięso wchodzące w skład  tortilli było chyba nieświeże, bo nasz zawodnik nie uporał się z Maciejem i gospodarze mieli w tym momencie remis. Cała uwaga wszystkich obecnych w lokalu skierowana została na drugą maszynę gdzie Ruten przy stanie 1:1 w legach nie wykorzystał 3 lotek na d8 i skończyło się na decydującej grze o środek. Wraz z dźwiękiem maszyny sygnalizującej zakończenie 15-tej rundy kursy na Rutena u bukmacherów wzrosły z 15 do 350. No i niestety sekretarz nie dał rady, rzucił (jak na niego) w miarę blisko środka, ale rywal trafił 50 i pozbawił Weteranów marzeń o remisie.

Podsumowując.

Rapidzianie zasłużyli na zwycięstwo, sprali nas, byli dziś lepszą drużyną. Wykorzystali sprytnie fakt, że my w ogóle nie trenujemy, jednak zaznaczamy, że nas bynajmniej nie zmotywowali do rozpoczęcia treningów :) Weterani nie trenują – to nasza dewiza :) Ale w rundzie rewanżowej nie będzie lekko – to możemy zagwarantować.

Adam Es. jako jedyny z Weteranów nie został dartersko-ligowo rozdziewiczony, nie zagrał w meczu z Rapidem, ale – jak by nie było – jest jedynym Weteranem bez porażki w rozgrywkach ligowych! I to go kwalifikuje do wyjściowego składu w następnym meczu ligowym ;)

Na wyróżnienie zasługuje Piotr Tomczak, który przez cały mecz prezentował świetną grę (dużo dzwonków i takie tam) oraz niespodziewanie wysoka forma Konia, który praktycznie z lotkami ma do czynienia tylko na meczach Weteranów (a ostatni taki mecz miał ponad rok temu). No Koniu, jedziesz jedziesz!

Ciekawostki z meczu:

  • Weterani w składzie 6-osobowym przyjechali na mecz czterema autami :)
  • Koniu HF 146, 1 x 180
  • Na meczu gorąco dopingował Weteranów jeden z naszych – Pirlo! Doping g***o dał ale i tak dzięki :D
  • Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, ale nie wszystkie prowadzą do restauracji Al Capone
  • Red Label 50ml w Al Capone jedyne 8zł (źródło informacji: Ruten)
  • minus 207 zł na Expekcie – tak, to jest możliwe :) – jakby co pytać Pirla
  • Po meczu Ruten z Koniem odjechali na 100m od lokalu po czym Ruten stwierdził, że zapomniał telefonu i trzeba wracać. Ruten nawigował, trafili do lokalu po 20 minutach. Red Label daje radę.

Matki siedzą z tyłu

NAPISAŁ: Eli-ROO10, 3 czerwca 2010 01:06

Sektor 4 – Weterani S-U 3:7 (16:8)

IMG_3060

Kilka naszych ostatnich spotkań przypadało na dni w tygodniach, w których to nasz taran Dziura miał w pracy popołudniową zmianę.
I tym razem było podobnie. Godzina rozpoczęcia meczu została ustalona 20.00, Dziura więc tradycyjnie zwolnił się z pracy o 19.30, by od razu wygodnie rozsiąść się w czekającym na niego pod firmą Weteranobusie z Elim, Hansem i Rutenem na pokładzie.

Hans już wcześniej opracował sobie sprytny plan myknięcie Dziury w ligowych statystykach. W tym celu zanim jeszcze Eli zdążył wrzucić trzeci bieg Hans mimochodem wspomniał coś o jedzeniu. Nieświadomi niczego pozostali pasażerowie podchwycili temat, w związku z czym cała podróż do Szewskiej Pasji została zdominowana przez wymianę uwag na temat lokali gastronomicznych w okolicach Starego Rynku. Pod koniec drogi niemal wszyscy (Hans nieszczerze) stwierdzili, że przed meczem warto by było coś zjeść!

Dochodziła 19.30, nasz kapitan ku uciesze swojego wojska zaparkował niemal pod samym lokalem z napisem “Kebab” na ulicy Szewskiej.
Przedwczesna to była jednak radość Weteranów (Hans cieszył się nieszczerze), ponieważ okazało się że lokal jest w remoncie…

Eli starał się pocieszać zdruzgotanego Dziurę, jednak starania te skazane były na porażkę. Weterani udali się na przedmeczową rozgrzewkę. Wyłamał się tylko Ruten, który udał się na sąsiednią ulicę spałaszować tortillę. Jak się później okazało zawartość żołądka nie miała w tym dniu znaczenia przy zapinaniu dabli.

W Szewskiej Pasji Weterani zastali kilka osób przy barze, dwie maszyny, nie udało im się jednak zlokalizować, mimo usilnych starań – linii rzutu. W zakrojonych na szeroką skalę poszukiwaniach uczestniczyli już również Koniu (z okiem uzbrojonym w szkiełka powiększające), Ciapek i Elwis. Wspólnymi siłami ustaliliśmy potencjalną odległość od maszyn i rozegraliśmy kilka zupełnie niepotrzebnych gierek sparingowych.

Założenie odnośnie składu było takie, że każdy z Weteranów zagra po trochu, przy czym zdecydowana większość z nieukrywaną przyjemnością (zwłaszcza rezerwa) a Hans – jak zawsze – na siłę. Gospodarze nie zaskoczyli nas jeśli chodzi o swoje podejście do przedmeczowej rozgrzewki, podobnie jak w pierwszej rundzie rozgrywek ligowych – Sektorowcy nie oddali ani jednego treningowego rzutu, co więcej – jako gospodarze meczu zjawili się w lokalu 45 min później niż my. Aż tak źle jednak im nie poszło w meczu, więc podejrzewamy, że przed meczem intensywnie trenowali w innej knajpie – stara sztuczka i prawie daliśmy się nabrać :D

Jeśli chodzi o grę Weteranów w pierwszych singlach, była jedna niespodzianka: łupnia dostał Dziura! Plan Hansa działał, Dziura był jakiś nieobecny, prawie widać było jego myśli błąkające się gdzieś pomiędzy KFC a Piccolo.

Więcej niespodzianek nie było i aż trudno w to uwierzyć – Koniu znów się śliznął i w singlu i w deblu (podrasowanie statystyk – bezcenne;) )
Cieszy też powrót Elwisa do formy. Rumcajs – to jedna z innych jego ksyw – w ostatnim czasie troszku przyhamował z dzwonkami, teraz jednak jest tak jak powinno być :)

Czas omówić mecze deblowe. Koniu z Elwisem ograli przeciwników 2-0, w spotkaniu w którym nic się nie działo. Zanim to jednak się stało, mecz w parze z Dziurą rozegrał Ruten (który zmienił Elego po pierwszym singlu). Ten debel przyniósł sporo emocji. Ruten tradycyjnie przeplatał całkiem udane kolejki z kompletnie nieudanymi. W pierwszym legu sprawnie zablokował swego partnera. W drugim legu Ruten miał (aż) dwa przebłyski. Wymieńmy je, bo w końcu to i tak niecodzienne zjawisko: próba efektownego skończenia 155 pkt. (T19, T16 i niestety 25 zamiast bull’s eye) oraz potrójna 18-tka (zapewne Rutenowi zeszło z dwudziechy).
W trzecim legu Ruten podbudowany swym wcześniejszym (choć nieudanym) wyczynem nie blokował już Dziury, ten jednak przed oczami zamiast D16, D8, D4, D2 i D1 miał z całą pewnością hamburgera z podwójnym czosnkowym. Tak więc głodny Dziura z najedzonym Rutenem przegrali 1-2.

Przy stanie 4-2 dla nas Eli przeprowadził kolejne dwie zmiany. Za Elwisa i Konia weszli Ciapek z Hansem (nieszczerze pocieszającym Dziurę).
W drugiej turze singli Ciapek sprawnie ograł swego przeciwnika, Ruten został równie sprawnie ograny, a Hans w myślach obliczający już pomeczowe statystyki wygrał w cuglach. Dało się zauważyć, że Hans był ewidentnie podbudowany porażkami Dziury.
Tenże męczył się niemiłosiernie w swym ostatnim singlu, pierwszego lega zamknął jeszcze jako tako, w drugim zaś dopiero na środkach przypieczętował swoją wygraną.
Wszyscy Weterani w tym momencie odetchnęli z ulgą (Hans nieszczerze ma się rozumieć), strach bowiem nawet pomyśleć co by się działo, gdyby Dziura dostał łupnia w trzech kolejnych setach:)

W związku z faktem, że ten mecz został rozegrany w dniu poprzedzającym Dzień Matki, dla celów statystycznych możemy podać, że wystąpili w nim:

W szeregach Weteranów:
- Ruten i Eli – synowie Janeczki
- Ciapek – syn Lucyny
- Elwis – syn Krystyny
- Hans – syn Mirosławy
- Dziura – syn Barbary
- Koniu – nie podał imienia matki, ale powiedział, że matka siedzi z tyłu, tak powiedział

W szeregach Sektora 4:
- Przemo – syn Teresy
- Tadziu – syn Haliny
- Piotr – syn Jolanty
- Bartek – syn Krystyny

Przed nami teraz dwa ostatnie mecze ligowe w tym sezonie; z Potworami (Murowana Goślina) i z Dziuplą Leona (Swarzędz). Zaczną się schody, na szczęście Ruten był służbowo obserwatorem meczu Delano Bulls – Dziupla Leona (Delano dostało u siebie wciry 3:7 – przyp. aut.) i spisał notatki dotyczące nowych nieznanych mu z pierwszorundowej potyczki zawodników ze Swarzędza. Notes sekretarza Weteranów, jego zawartość i miejsce gdzie jest przechowywany są ścisłą tajemnicą, ale podobno Ruten spisał numer buta każdego z zawodników Dziupli, obwód czaszki, zrobił też wywiad środowiskowy i poznał ustosunkowanie naszych przyszłych rywali do polityki gospodarki przemysłowej komunistycznych Chin. Sam notes jest podobno zakopany pod jednym z drzew w lesie za Obornikami (skręt w lewo na Wałcz), a Ruten podobno codziennie nanosi w nim jakieś poprawki, co kosztuje go 2h drogi i bilety na PKS. No, ale czego się nie robi dla liderowania w tabeli.

Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

Statystyki po 16 kolejce

Fotki z meczu:


7-3 z Jamesonem! Kapitan prorokiem, Dziura męczennikiem!

NAPISAŁ: Eli, 22 maja 2010 19:19

Weterani S-U – Jameson X-Fighters 7:3 (16:8)

IMG_3042

Z uwagi na problemy lokalowe Weteranów w ostatnich tygodniach, mecz z Jamesonem pierwotnie miał się odbyć w Celtic Pubie. Niestety szereg nieoczekiwanych wydarzeń sprawił, że w trybie awaryjnym zaproponowaliśmy naszym gościom rozegranie meczu na ich terenie, na co oni naturalnie skwapliwie przystali. W ten sposób oba zespoły wystąpiły w rolach gospodarzy, choć Weterani tylko na papierze.

Tylko kataklizm mógł odebrać nam wygraną w tym meczu, Eli więc już wcześniej postanowił dać się wyszumieć rezerwie. Najsampierw więc urlopował Hansa, by ten mógł w domowych pieleszach swobodnie sobie trzeźwieć po obchodzonych dzień wcześniej urodzinach, jak również hucznie dnia następnego celebrować urodziny swej pierwszej żony.

Dwie godziny przed meczem Koniu przysłał naszemu kapitanowi wiadomość, że na mecz do Jamesona nie dotrze, co wyraźnie oznaczało że przyjdzie i zagra:) Eli więc wyraźnie się później zdziwił, że Koniu faktycznie nie dojechał. Trudno to nazwać inaczej niż perfidnym kłamstwem, ponieważ zgodnie ze strategią walki Weteranów o wyjściowy skład jak zawodnik oznajmia że go nie będzie to powinien być!
Za Konia wszedł więc Elwis, pierwotnie przewidziany na ławę, ale tylko na jednego singla, by potem oddać pole walki Rutenowi. Wyjściowy skład uzupełnili Ciapek, Eli oraz nasz darterski Taran Weteranów Dziura.
Po singlach było 4-0 dla Weteranów, co w obozie naszych przeciwników zostało skwitowane w następujący sposób: “Ten mecz już raczej przejebaliśmy“.

Punkt na wagę remisu uciułał chwilę później tandem Dziura/Ciapek, jednak w stylu o którym lepiej zapomnieć. Co ciekawe, obaj spędzili ze sobą przed meczem dobrych kilka godzin, podobno trenowali, podobno Dziura uczył Ciapka finezyjnych rozmianek, podobno…

W drugiej parze doszło do wydarzenia bez precedensu – Eli, już wcześnie prezentujący się nader marnie skutecznie blokował swego deblistę Rutena!
Na usprawiedliwienie naszego kapitana można tylko dodać, że tenże na mecz dotarł na ostatni gwizdek, z wyraźną temperaturą, i na dzień dobry poprosił o kilka minut zwłoki by w zaciszu miejscowego WC układać misterny plan pokonania Jamesona.

IMG_3030 IMG_3029 IMG_3031

Zdobyty punkt podziałał na zawodników Jamesona nader mobilizująco. Pojawiły się jakieś sugestie i analogie do naszego sławetnego meczu z Partnerkami:)

Kolejne dwa single padły jednak łupem Weteranów. Eli (lżejszy o kwadrans spędzony w toalecie) nader sprawnie uporał się ze swym przeciwnikiem, zaskoczył pozytywnie Ruten również ogrywając swego rywala, prezentując przy okazji sekwencję dzwonków o jakich nikt go chyba nie podejrzewał.

W Jamesonie w tym momencie rozpoczęła się sielanka, gospodarze Weterani świętowali na całego, goście z Jamesona złorzeczyli zaś na stan maszyn na jakich przyszło im grać, jak twierdzili u nich są dużo lepsze.

Do ostatnich dwóch singli przystąpili Ciapek i Dziura. Ciapek poległ wykazując wyraźne braki kondycyjne, do tej pory najczęściej grał jednego singla i to na samym końcu, a tu Eli wystawił go nieoczekiwanie do całomeczowego maratonu… Dziura z kolei miał przeciwko sobie jednego przeciwnika, kilkunastu kibiców i zawodników Jamesona oraz czterech swych kamratów z zespołu:) Jak się bowiem okazało, trzech Weteranów postawiło w Lidze Typerów na 7-3 dla nas. Aby więc trafić ten wynik, potrzebne było pokonanie Dziury przez Karola.

Wspomniany zawodnik Jamesona chyba nigdy w życiu nie miał takiego dopingu! Tumult był jak na Maracanie, każdy dodawał Karolowi otuchy, mobilizował ile wlezie i utwierdzał co po chwile w przekonaniu, że Dziura nic nie gra:)
Eli naturalnie nakazał Dziurze grać zgodnie z zasadami fair play, ale zaznaczył że ten kończyć może jedynie… podwójnym dablem (np. D5, D5, lub D8, D8).

Dziura jednego lega tak skończył, w drugim otarł się o podobne zamknięcie, jednak ostatecznie przegrał z fantastycznie w tym dniu dysponowanym Karolem 1-2.
Weterani odetchnęli, jednak następnym razem trzeba będzie Dziurze wymyślić coś trudniejszego, może zamykanie potrójnym deblem?

Po zakończeniu meczu o audiencję do Elego udała się delegacja mieszkańców (głównie kawalerów) z ulicy Świętego Marcina korzystających na co dzień z okolicznych barów. Prosili oni usilnie, by Weterani na stałe zadomowili się w Jamesonie. Chodzi o to, że Dziura lubi sobie czasem pomiędzy legami skoczyć na kebab lub inną przekąskę, a jego regularne wizyty w pobliskich punktach gastronomicznych wywołują panikę u ich właścicieli. Z ust do ust przekazują sobie oni opowieści o tajemniczym kliencie długo analizującym menu, skrupulatnie sprawdzającym cennik i z namaszczeniem składającym zamówienia. W obawie o to, że może to być Tajny Agent Sanepidu albo nawet wysłannik NIK-u szefowie okolicznych jadłodajni porcje nakładają ostatnio prawie podwójne a i sosy czosnkowe też są chyba mniej wodą rozcieńczane. Podobno w przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosku przez Elego mieszkańcy będą składać co miesiąc na jego ręce tzw. daninę konsumpcyjną, byle tylko Weterani grali w Jamesonie!

Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

Statystyki po 15 kolejce

Fotki z meczu:


Maśloki znów górą!

NAPISAŁ: Eli, 6 maja 2010 00:25

Delano Bulls – Weterani S-U 4:6 (11:14)

IMG_2816

W 14 kolejce ligowej Weterani starli się na własnym terenie, ale jednocześnie w meczu wyjazdowym, z Delano Bulls.
Do tego derbowego meczu nasi zawodnicy przystępowali w roli zdecydowanych faworytów po wcześniejszym zmiażdżeniu Vikingów w Agawie.

Już przed meczem widoczne było pewne rozluźnienie w szeregach Weteranów, i jak się później okazało dużo nie brakowało by się to srodze zemściło.
Gospodarze bowiem, podbudowani wygraną z Blue Expressem, od kilku dni na wszystkie sposoby liczyli punkty możliwe do zdobycia do końca sezonu, analizowali tabelę zakładając najróżniejsze warianty i jak byk im wychodziło, że wygrywając wszystko do końca sezonu uda im się wspiąć na drugie miejsce w tabeli.

IMG_2797 IMG_2798

Zmobilizowani byli więc Delanowcy jak nigdy, Johnson jednak widząc na dzień dobry w lokalu nasze dwie armaty Hansa i Dziurę szybko skalkulował że o wygraniu z nami nie może być mowy i postanowił ugrać w tym dniu nie komplet punktów, lecz kilka stówek.

IMG_2800
Korupcyjna propozycja Johnsona (zaproponował nam remis w zamian za pięć stów) została przez Elego po naradzie ze swymi wojami zaakceptowana. Jeden punkt w tym meczu uznaliśmy za cenną zdobycz, tym bardziej że Delano ma w swych szeregach Micha:). Szczególnie ucieszyli się potencjalni rezerwowi, otwierała się bowiem szansa na podreperowanie statystyk w ustawionym spotkaniu. Pojawił się jednak problem ze zorganizowaniem ustalonej kwoty, ponieważ kwesta na remis w szeregach Weteranów zamknęła się w kwocie niecałych 100zł.
IMG_2815
Brakujące 400 zaoferował nam sam pomysłodawca przekrętu, Johnson, na niewysoki procent. Ruten z Ciapkiem gorąco namawiali Elego na wzięcie tego kredytu, solennie obiecując że sami wszystko spłacą. Nasz kapitan stwierdził jednak, że te dwa źródła finansowania kredytu gwarantują mu niemal na 100% samotną walkę z ratami (Ciapek by musiał nagrać kilka tysięcy elektrosetów, a Ruten pchnąć na wyprzedaży cały zapas przeterminowanych piórek), i negocjacje zerwał jednostronnie.
Trudno, trzeba było grać uczciwie…:)

IMG_2812
Po czterech singlach było 2-2. Eli nie sprostał Johnsonowi, Koniu zaś kontynuował tourne po lokalach w charakterze armatniego mięsa (koniny) i padł z ręki Micha (w poprzedniej kolejce ligowej z Koniem zabawiał się Duce). Dla Weteranów punkty zdobyli nie bez trudu Hans i Dziura.
Pojedynki deblowe również zakończyły się remisem. Eli z Koniem dostali bęcki jak się patrzy i zdążyli się wygodnie rozsiąść na parapecie by pasjonować się pojedynkiem Hans/Dziura kontra Michu/Johnson.
Wygrali Weterani, ale po meczu który o mało nie doprowadził niektórych do zawału (Pani Halinka od razu po jego zakończeniu rezerwowała miejsce w sanatorium).
Eli odetchnął z ulgą, jednak przy stanie 3-3 dokonał dwóch zmian jednocześnie. Jedna była kosmetyczna – za Elego wszedł Elwis bez większych perspektyw na pokonanie Micha, za Konia zaś Ciapek, który w tym momencie jeszcze nie wiedział, że zagra. Co do kapitana Weteranów, tenże grał w tym dniu taką padlinę, że gdyby nie zszedł z placu gry to pozostali Weterani by mogli nabrać podejrzeń że Eli nie tyle nie kupił remisu, co przehandlował cały mecz na własną rękę:)

Niezawodni w tym dniu Hans z Dziurą zapewnili nam w podeblowych singlach remis, a Michu sprawnie uporał się z Elwisem czym wlał w serca swych kamratów na ten remis nadzieję.

IMG_2818
W ostatnim singlu zmierzyli się Johnson z wunderwaffe Weteranów, czyli Ciapkiem. Goldi (jak nazywają Ciapka koledzy z drużyny po tym, jak został bohaterem złotej zmiany w meczu z Rapidem) tradycyjnie przed meczem wzbraniał się przed grą, Eli więc postanowił trzymać go w obwodzie na czarną godzinę. By się chłopak nie stresował, nasz kapitan wysłał go na zewnątrz lokalu by sobie posiedział na schodach i palił fajki. Ciapek ze swej roli wywiązywał się doskonale, nie ukrywał więc swej niechęci do przerwania swej bezczynności kiedy wywoływano go do gry.
protokol
Ciapek w obawie o to, by ktoś nie zajął mu miejsca na schodach Delano rzucał szybciej niż zwykle (co do tej pory wydawało się już niemożliwością) oraz dzwonił na dziewiętnastkach aż miło. Jedyne czym zaskoczył podczas swej gry to dable! Do tej pory zamykał czym popadnie, tym razem jednak z fasonem wystawiał kolejno D16 oraz D8, i nie certolił się później zbytnio z ulokowaniem lotek we właściwym miejscu, dzięki czemu protokół widoczny na zdjęciu obok wygląda właśnie tak jak wygląda:)

Co ciekawe, na meczu z Delano Bulls mieli nie pojawić się ani Koniu (ściemniał że pracuje) ani Ciapek (ściemniał że nagrywa elektrosety). Obaj zjawili się nieoczekiwanie i zagrali (jeden tak, jak gdyby grał pierwszy raz, drugi zaś pierwsze skrzypce). Na ten widok Ruten oznajmił później, żeby nie liczyć na niego już do końca sezonu, bo choć nie wie jeszcze kiedy będą mecze, to bankowo będzie wtedy zajęty:)

Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

Statystyki po 14 kolejce


Krzyk Ciszy

NAPISAŁ: Eli, 21 kwietnia 2010 21:06

Viking Komputronik – Weterani S-U 4:6 (10:12)

IMG_2787

67 minut – tylko tyle czasu potrzeba, żeby pozbawić Vikingów marzeń o prowadzeniu w tabeli :)

Weterani do meczu z Vikingami przystępowali bez większych nadziei na sukces. W lidze typerów Dziura postawił 7-3 dla gospodarzy, nieliczni optymiści stawiali na wygraną gospodarzy w stosunku 6-4. W naszych szeregach panowało totalne rozluźnienie, Eli np. dopiero w drodze do Agawy przypomniał sobie, żeby zadzwonić do Elwisa z pytaniem czy ten wie o meczu.

Po wejściu do Agawy naszym oczom ukazał się obraz Vikingów z zapałem rzucających do tarczy, oraz Hansa, który ze stoickim spokojem przy piwku czytał sobie jakąś gazetę (ciemno było, ale to chyba był “Głos Świdnika“). Celem uniknięcia podejrzeń o podłożenie się w tym meczu Eli zaproponował 2 minuty rozgrzewki. Weterani udali się w kierunku tarcz, ale nad wyraz niechętnie. Nasz kapitan sam nie grzeszył ochotą do treningu – oddał trzy rzuty, zaliczając maksa na jedynkach, po czym stwierdził że szkoda czasu i poszedł do baru na Tymbark. Kiedy pozostali chcieli podążyć w jego ślady (również kierunek: bar, ale napoje nieco inne), nieoczekiwanie Ruten znalazł 5zł i zarządził gierkę sparingową na podstawie której, jak stwierdził, dobierze i rozpisze skład meczowy.

IMG_2783
Wygrał Dziura chyba w 7 kolejce, i całe szczęście, bo pozostali (w tym czasie Hans nadal przeglądał prasę) prezentowali taki poziom, że pewnie w komplecie by zamykali 501 rzutami w środek tarczy. W tej sytuacji nasz sekretarz musiał dobór składu oprzeć o swe wieloletnie doświadczenie darterskie, więc wyciągnął z kieszeni monetę i rozlosował pary z czwórki: Dziura/Eli, Elwis/Hans.

IMG_2782
Mecz rozegrano błyskawicznie. Single przyniosły podział punktów, podobnie jak deble, po których było 3:3 (para Dziura/Eli stoczyła dramatyczną walkę z duetem Duce/Kwinto, Elwis z Hansem nie stawiali dużego oporu, choć były przebłyski :) ).
Później kosmetyczna zmiana: za Elwisa wchodzi do gry Koniu, bardziej w charakterze zakąski dla Duce (tak zwane mięso armatnie) niż jako łowca punktów. Koniu wcześniej widział, jak świetnie dysponowany tego dnia Duce niczym rozpędzony bizon taranuje biednego Hansa, przeraził się więc wizją zepsucia sobie statystyk, do tego stopnia, że popadł w panikę, która była tylko wodą na młyn jego problemów natury gastrycznej (patrz zdjęcie).

Po tym jak Koniu poległ w nierównej walce (Duce grał naszym zdaniem zdecydowanie najlepiej spośród zawodników drużyny gospodarzy) a Hans (przypominając sobie w końcu w jakim celu dał się zwerbować do Weteranów) poczuł wiatr w żagle i wydarł Kwincie cenny punkt, zrobiło się 4:4. Dziura nie zawiódł i wygrał z Trupkiem 2:1 (piękne zejście w pierwszym legu z jakiejś wysokiej liczby, której nie pamiętam). W tym momencie mamy już remis w kieszeni, a ostateczny wynik meczu kształtował się w emocjonującym pojedynku kapitanów obu drużyn.

IMG_2784
W chwili, kiedy Dziura ogrywa Trupka, w kapitańskim tangu jest remis 1:1. Eli czując komfort psychiczny rozluźnił się i chyba to zaważyło o jego zwycięstwie. W trzecim legu nasz kapitan stał na linii rzutu trzymając w dłoni trzy lotki, na budziku miał 30 pkt (po nieudanej próbie zamknięcia ze 170 w poprzedniej kolejce). Pierwsza lotka wylądowała w sektorze 2, milimetry od upragnionego celu. Zostało 28… Weterani trzymali kciuki za swego kapitana, Vikingowie zaklinali rzeczywistość, żeby tylko Eli spudłował, postronni kibice z zainteresowaniem przyglądali się końcówce meczu. Na sali panowała absolutna cisza, jakby to napisał sam Jan Oborniak – ta cisza krzyczała!

protokol
I w tym momencie kapitan Weteranów postanowił rozluźnić napiętą atmosferę na sali, zamiast skupić się nad decydującym rzutem, odwrócił się do wszystkich i zapytał: “Co tu jest taka cisza?“. Odpowiedzią był śmiech i ryk Konia, żeby się Eli nie rozpraszał! A bohater ostatniej akcji nagle wykonał ponowny obrót o 180 stopni i niemal nie mierząc ulokował lotkę w sektorze D14! KONIEC MECZU! V-ce lider pokonany na własnym terenie!

Podczas samego meczu nieco zaskoczył nas Rzuf, zapalając na sali światło! Szept niedowierzania rozległ się w najdalszych zakamarkach Agawy, to była rzecz bez precedensu! Pojawiły się trzy główne hipotezy tego sensacyjnego oświetlenia sali:

  1. Rzuf wygrał w totka 15 baniek i postanowił przepuścić 200zł (z czego 15 dał Olce na obiecane 6 lat temu korale, bo Rzuf zawsze dotrzymuje słowa!), a resztę zakopać w ogródku
  2. Rzuf chciał przypodobać się kapitanowi Vikingów, dlatego na sali światło było niebieskie
  3. Rzuf wiedział, że Weterani nie umieją grać w mroku i chciał nam pomóc w wygranej (czyżby chciał zostać Weteranem?)

Po meczu Weterani udali się do Delano aby dać się uściskać pani Halince, która cały wieczór trzymała za nas kciuki (Pani Halikno! 6-4 dla nas!- To wy dzisiaj gdzieś graliście?). Po godzince wspomnień i wzajemnego poklepywania się po plecach (plecy Elego były prawie sine jak się w domu rozebrał, Lidka zrobiła mu awanturę podejrzewając go o zdradę i praktyki sado-masochistyczne), nasz kapitan zgodnie z przedmeczową obietnicą podjechał do Agawy by podrzucić do domu Kwinta.

IMG_2786
Pamiętając o problemach jakie niesie ze sobą transport poturniejowego Kwinta do domu (więcej), było to zadanie karkołomne. As Vikingów z trudem wydostał się z lokalu (kompani nie chcieli go puścić, pewnie jak zawsze dał słowo, że przepuści wszystko co ma przy sobie) i zgodnie z tradycja zasnął na tylnej kanapie już po kilku minutach jazdy!

Eli z Dziurą starali się go dobudzić, żeby wskazał im cel podróży, równie dobrze jednak mogliby próbować ożywić Kolumnę Zygmunta. Kwinto budził się samoistnie co około 5 minut na jakieś 15 sekund, oszołomiony spoglądał przez szybę i niczym pistolet maszynowy za każdym razem wypuszczał tę samą serię zdań podrzędnie złożonych: “Gdzie ja k…. jestem? Do przodu, do przodu! Czemu tu jedziemy?

Eli w akcie desperacji postanowił odwieźć Dziurę i jechać do siebie do domu, a problem Kwinta pozostawić interwencji sił nadprzyrodzonych. I nagle nastąpił cud! Kwinto nieoczekiwanie (w idealnym momencie) ocknął się zupełnie i bezbłędnie pilotował Weteranobusa do swej rezydencji. Po drodze jeszcze tylko trochę ponarzekał na swego kapitana, że dyktator, że nie ma atmosfery, i że kiedyś Duce to był fajowy kapitan… Na te słowa Dziura ukradkiem spoglądał na Elego, rozmyślając zapewne, że jemu to się poszczęściło.

Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

Statystyki po 13 kolejce

Pozostałe fotki z meczu:


Złota Zmiana!

NAPISAŁ: ROO10, 3 kwietnia 2010 20:13

Weterani S-U – Rapid Środa Wlkp. 6:4 (15:12)

IMG_2751

W karierze każdego kapitana, którego drużyna od niepamiętnych czasów lideruje sobie w tabeli, przychodzi taka chwila, kiedy trzeba zagrać va banque i ratować sytuację decydując się na najbardziej zaawansowany ruch strategiczny – Złotą Zmianę!

Mecz układał się dla nas świetnie, dopóki nie wywołano zawodników do pierwszych singli. Jedyny punkt wywalczył dla nas jak (prawie) zawsze niezawodny Dziura, reszta przegrała z kretesem: poległ Eli, Ruten i Elwis. 1-3 po singlach – nie ma jeszcze tragedii – pomyśleliśmy, ale po pierwszym deblu zrobiło się 1-4, bo oto para Dziura/Elwis przegrywa, choć nie bez walki. Morale drużyny Weteranów spadło, zaś szampański nastrój zawodników drużyny gości trudny był do przeoczenia.

Drugi mecz deblowy był już dla drużyny Rapidu walką o minimum remis, dla Weteranów – walką o przetrwanie. Nie obyło się bez zaciętej walki na deblowe blokady i po 3 emocjonujących legach para Eli/Ruten – podobnie jak w meczu z Rapidem w poprzedniej rundzie – zdobyła kolejny punkt dla Weteranów, przy czym bezwzględnym egzekutorem na dablach był Eli, a Ruten jak to Ruten – szału nie było, no ale grunt, że blokował częściej przeciwników niż Elego. Zresztą dokładnie takie wytyczne otrzymał przed meczem Ruten od swego kapitana:
- Pamiętaj, żeby blokować bardziej ich niż mnie!
- No wiem, mam blokować
- Ale ICH! Mnie nie blokuj!
- Aha, aha

Piotr T. – nasz człowiek w Środzie Wielkopolskiej! :D
IMG_2743
Po deblach Rapidzianie prowadzili 4:2 a ich kapitan nie krył się ze swym przekonaniem (podobnie jak reszta zawodników ze Środy), że ogranie Weteranów to tylko kwestia czasu.
Niezwykle korzystny na ten moment meczu wynik wywołał u kapitana drużyny gości chwilową niepoczytalność co zaowocowało tym, że w akcie emocjonalnej ekspresji dokonał wprost heroicznej zmiany w swym składzie, wpuszczając do gry Piotra T. (znanego w poznańskim półświatku darterskim jako Piotr Tomczak). Ex. żelazny rezerwowy Parysa chciał sam przyłożyć rękę do zwycięstwa, by móc później godzinami opowiadać o tym w pubie Dobosz, dlatego po tym jak przez większą część wieczoru wyrywał się zniecierpliwiony do gry, wreszcie dostał swoją szansę.

Jednak na nieszczęście Rapidzian perspektywa upragnionego ogrania lidera tabeli oddalała się z każdym kolejnym legiem, bo oto Dziura szaleje na lewej maszynie, a na prawej Elwis wygrywa 2:1 właśnie z Tomczakiem. No i zrobiło się 4:4 :D

3 x Z – Zasada Złotej Zmiany

IMG_2745
Pozostały 2 single, mogło zdarzyć się wszystko. Eli stwierdził, że czas na tak zwaną Złotą Zmianę! O tym, że trzeba zmienić Rutena, wiedział już w połowie drugiego debla, nie był jednak przekonany, kto ma Rutena zastąpić. Rozejrzał się więc po lokalu i zerknął na ławę rezerwowych by sprawdzić, jaki ma wybór. A na ławie jedynie Ciapek, który od dobrych 45 minut skupiał całą swą uwagę na permanentnym wkładaniu i zdejmowaniu z głowy weterańskiej czapeczki – nowego drużynowego gadżetu mającego podnieść i tak już nienaturalnie wysokie morale drużyny.
A co mi tam, Ciapek – prostuj groty, wchodzisz za Rutena!” – oznajmił hegemon Weteranów, po czym, sam rozpoczął przedostatni pojedynek tego wieczoru.

IMG_2744
Eli wygrywa z Kamilem 2:1 (uff) i sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie – jest 5:4 dla nas i teraz to Rapidzianie marzą o remisie. Wszystko zależy już tylko od meczu Ciapka z Maciejem. Prawdę mówiąc po tym, co prezentował rywal Ciapka w poprzednich odsłonach meczu, nie wierzyliśmy, że Ciapek da radę (zwłaszcza, że wciąż skupiał się głównie na czapeczce, nie mogąc opanować radości), ale po pierwszym legu uwierzyliśmy, że z tej mąki jeszcze może być chleb :D Kilka dzwonków, potem słynny strzał znikąd w d8 i Ciapek wychodzi na prowadzenie! W drugim legu obaj zawodnicy mają wystawionego dabla, pierwszy trafia Rapidzianin a reakcją na jego kończący rzut jest wybuch euforii po stronie kibiców ze Środy.

IMG_2746
W końcu ostatni leg, w lokalu cisza jak makiem zasiał, pani Halinka ściszyła nawet telewizor ( choć leciał akurat na jedynce niezły dramat obyczajowy o romansie pewnego sprzedawcy gwoździ z młodą atrakcyjną marksistką).

Po kilku rundach owocnych w dzwonki i regularnie trafiany sektor 19 już wszyscy mają pewność – Ciapek gra mecz życia i nie zamierza poprzestać na zejściu poniżej 50pkt! W końcu wystawia D16 i trafia pierwszą lotką! Po takim meczu odśpiewanie, ba, nawet odtańczenie słynnego “o bela bela” wydało się nam wszystkim zupełnie naturalnym odruchem:)

Po meczu kapitan Rapidu poprosił Elego na bok i zapytał, czy ten nie mógłby dać kilka porad w sprawie roszad personalnych, bo on też by tak chciał Złote Zmiany robić, próbuje, próbuje no ale jakoś nie za bardzo wychodzi… Eli odparł: “Do Złotej Zmiany najważniejszy jest duży wybór na ławie. Mnie się dziś udało.“.

Dziękujemy drużynie gości za emocjonujący i sympatyczny mecz oraz kibicom obecnym w klubie Delano za doping :)

Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php

Z ciekawostek:

  • Dziura – HF 106
  • Kamil B. – HF 117, HF 102
  • M. Pieścicki – 180

Statystyki po 12 kolejce

Fotoplastykon:


Next Page »
 
| Yunnan | OpenSite www |
| Kursy maturalne | Domy prefabrykowane | Üebersetzer in Polnisch |