Czarex

NAPISAŁ: ROO10, 5 stycznia 2005 22:04

Czarex w rodzinnej miejscowości

Cezary Kozera przyszedł na świat dokładnie wtedy, kiedy się urodził, w wiejskiej rodzinie na Suwalszczyźnie. Do 6 roku życia jego codzienne obowiązki dotyczyły głównie pędzenia świń po pastwiskach. W wieku 7 lat mały Czaruś doszedł do wniosku, że ma niewielkie szanse by w przyszłości przejąć dwumorgowe gospodarstwo po ojcu, tym bardziej, że na rodzinną schede zakusy czyniło również jego dziewięcioro starszych braci.
Nie widząc perspektyw na życie na roli w charakterze samodzielnego gospodarza, bez widoków na przyszłość, dorastający Cezary zaczął popadać w depresję. Efektem długich rozmyślań, poszukiwania
własnego „ja” oraz spożywanego w nadmiarze wina owocowego „Wino Owocowe” było przystąpienie do ruchu Hare Krishna. Kilka kolejnych lat nasz Ceza-Ree (takie bowiem przybrał miano) spędził na podróżowaniu po Polsce wraz ze swą grupą religijną.
W grupie czuł się szczęśliwy, być może również dlatego, że doznał tam tego, czego nigdy nie otrzymywał w rodzinnym domu: trzy posiłki dziennie, w tym jeden do syta. Ten czas wojaży na trwałe
odcisnął się na jego wizerunku; nabrał masy oraz zyskał nową, łysą fryzurę.
Ceza-Ree dzięki dobremu balansowi ciała na scenie podczas rytualnych pokazów tańca brzucha błyskawicznie piął się w hierarchii Krysznowców. Miał poważne widoki na objęcie stanowiska kierownika Grupy Rozrzucającej Kwiatki na Przedzie Pochodu.
Lato 2003 roku przyniosło nagły, kolejny zwrot w jego życie. Na pikniku w Poznaniu poznał Agusię, dla której opuścił szeregi sekty. Czarek szybko zauważył, że Agusi imponują sportowcy. Długo szukał dyscypliny, gdzie nie trzeba mieć sylwetki kulturysty, kondycji, można za to objadać się podczas
treningu, mieć astmę, półpasiec, krzywy kręgosłup, platfusa i wątrobę w agonalnym stanie. Poszukiwania zostały zwieńczone sukcesem – Czarek wstąpił do Weteranów S-U,
gdzie pod czujnym okiem Rutena poznał kolejne tajniki darterskiego rzemiosła.

STYL GRY

19, 19 i znowu 3

DOSSIER

Hobby: jedzenie, dużo jedzenia, jeszcze więcej jedzenia
Ulubiony napój: czwarte piwo
Orientacja seksualna: zgodna z ideami ministra Giertycha
Zawód wyuczony: dyplomowany operator kosiarki do trawy
Zawód wykonywany: tajny agent skupu żywca
Najmilsze wspomnienie z dzieciństwa: odkodowanie w wieku 4 lat programu Adult Channel
Najgorsze wspomnienie z dzieciństwa: zmiana kodu przez ojca 2 tyg później
Słabe strony w grze: łatwo go rozproszyć pałaszując gdzieś z boku pizze
Mocne strony w grze: masa własna, trudny do usunięcia z linii rzutu
W wolnych chwilach: wypala rozgrzanym gwoździem kolejne dziurki w pasku od spodni


Korban

NAPISAŁ: ROO10, 1 stycznia 2005 22:05

W zasadzie całą jego długą i błyskotliwą karierę dartowca można podzielić na dwa etapy:
1) do pamiętnego meczu z Andrzejem w klubie Delano
2) od pamiętnego meczu z Andrzejem w klubie Delano.
Etap pierwszy to pasmo wieloletnich sukcesów turniejowych z nie istniejącego już niestety pubu Unreral (tzw. NORA), gdzie po około dwóch latach okupowania zaszczytnego 4-go miejsca przyszedł czas zasiadania na podium. Tydzień później odbył się mecz w Delano z Andrzejem, w którym Korban zasłużenie przegrał oba legi na środkach. Nie pomogły zażalenia i skargi wysyłane do Polskiej Federacji Darta, Korban twierdził, jakoby jego przeciwnik grał na dopingu, jednak nie ma niepodważalnych dowodów by stwierdzić, że skonsumowanie sztandarowych dań kuchni Delano: białej i makaronu z keczupem (tzw. spaghetti) miało wpływ na grę Andrzeja. A co z Korbanem? Kilkanaście wizyt u psychoanalityka przyniosło wyraźną poprawę – teraz kładzie się na kozetce już bez śliniaka.

STYL GRY

Z reguły atakuje 19-stki, jak to ma w zwyczaju robić także na dyskotekach. I tak jak podczas miłosno-erotycznych podbojów na parkiecie, czasem uda mu się i w darcie zaliczyć potrójną 19-tkę. Do finału dochodzi zawsze, jeśli nie na turnieju to po powrocie do domu – przed snem.

DOSSIER

Hobby: podróże (na razie najdalej pojechał do Jarocina)
Ulubiony napój: banan z porzeczką a jesli nie ma to… zmienia lokal. Czasem szwenda sie całymi wieczorami po mieście szukając ulubionego trunku. Ponoć niezły z niego chodziarz, kiedyś zaszedł az do Jarocina (patrz hobby)
Orientacja seksualna: zoofil – preferuje zwierzęta futerkowe, małe domowe gryzonie, nie stroni od parzystokopytnych
Zawód wyuczony: fizyk jądrowy
Zawód wykonywany: czyściciel szyb w kabinach ze stripteasem
Najmilsze wspomnienie z dzieciństwa: 1999r – pierwsza erekcja (niepełna, ale jednak!)
Najgorsze wspomnienie z dzieciństwa: dzień w którym dowiedział sie ze jest chłopcem. Do 16 roku zycia czekał aż urosną mu piersi – ta chwila oczywiście nie nadeszła. Niebawem nastapiła pierwsza erekcja
Słabe strony w grze: potrójne 19
Mocne strony w grze: potrójne 7
Taktyka podczas turnieju: wolne losy w pierwszych dwóch rundach, później 2x szybkie 0:2, a na końcu zapija dolinę
W wolnych chwilach: wyszukuje proce (10- krotny zoom optyczny w oczach), pompuje koła w rowerze i liczy samochody przed blokiem


Fryzjer

NAPISAŁ: ROO10, 1 stycznia 2005 22:04

Po 35 latach bezskutecznych poszukiwań dobrze płatnej pracy, Fryzjer stwierdził, że nie może dłużej mieszkać z rodzicami i postanowił pracować w swoim zawodzie. Z początku strzygł dorywczo owce, jednak zajęcie to wymagało czasochłonnych dojazdów w rejony Karpat, poza tym moda szybko się zmieniała i Fryzjer nie nadążał za szybko zmieniającymi się wśród górali trendami. Założył więc salon w centrum Poznania, gdzie poznał pozostałych Weteranów (Eli zamówił tapirowanie włosów w nosie, Korban zażyczył sobie modelowanie brwi, pozostali chcieli średnio na jeża). Obecnie Fryzjer piastuje niezwykle odpowiedzialną funkcję w drużynie: przed każdymi prestiżowymi zawodami depiluje pozostałym zawodnikom z drużyny włosy pod prawą pachą, co zapewnia zmniejszenie tarcia przy wymachu. Na razie nie dał się namówić na rozszerzenie wachlarza usług o pedicure.

STYL GRY

Fryzjer rzuca z typową dla artysty nonszalancją, skupia się głównie na uczesaniu przeciwnika i podpowiada mu gdzie przydałoby się przycieniować. Innymi słowy: kosztem darmowej porady specjalistycznej rozprasza przeciwnika. Strategia ta ma jednak wadę: Fryzjer rozprasza także sam siebie, gdyż pokusa przycieniowania grzywki rywala jest silniejsza niż chęć skoncentrowania się na grze. Wizytówką Fryzjera jest charakterystyczne klikanie palcami prawej ręki, po tym jak spartoli (można zauważyć po każdej kolejce).

DOSSIER

Hobby: nielegalne walki muszek owocówek
Ulubiony napój:
Orientacja seksualna: uległy wobec mężczyzn, nie stroni od kobiet (preferuje zamożne wdowy z wysoką rentą)
Zawód wyuczony: fryzjer-czeladnik
Zawód wykonywany: stylista w zakładzie pogrzebowym
Najmilsze wspomnienie z dzieciństwa: wyprowadzka od rodziców w wieku 37 lat
Najgorsze wspomnienie z dzieciństwa: uciął ucho starszej siostrze
Słabe strony w grze: bezwarunkowy odruch zarzucania grzywki za siebie podrzas rzutu – brak równowagi
Mocne strony w grze: mocny łeb
Taktyka podczas turnieju: rzuca 20-tki lub trochę obok
W wolnych chwilach: rozwiązuje krzyzówki w tygodniku „Miś”


Tomek (DJ Holl)

NAPISAŁ: ROO10, 1 stycznia 2005 22:04

Tomek to typowy urwis z prowincji. w okresie dojrzewania swój młodzieńczy bunt wyraził wydłubując tępym scyzorykiem słowo „dupa” na ławce w parafialnej salce katechetycznej. Miejscowy proboszcz oskarżył go o herezje i zagroził wygnaniem ze wsi. Na zakrystii doszło do rękoczynów, w trakcie których Tomek dostrzegł, że jedyną formą ekspresji tłamszonych w swoim wątłym ciele emocji jest przemoc fizyczna. Lał kogo popadnie, najczęściej na zakrapianych winem piątkowych potańcówkach w remizie OSP. Jako nieobliczalny zawadiaka o genialnym umyśle szybko przekroczył granice ludzkiej
inteligencji i zwierzęcej dzikości, i to bez paszportu. Kiedyś nawet tak zlał jednego gościa że mu odpadł tatuaż.

DOSSIER

Hobby: fotografuje drogie czajniki
Ulubiony napój: ciepła maślanka
Zawód wyuczony: serwisant szczoteczek do zębów (specjalizacja: szczoteczki ze średnio twardym włosiem)
Zawód wykonywany: w sezonie letnim sprzedaje na plaży śrubki i gwoździe, w sezonie zimowym bezrobotny
Najmilsze wspomnienie z dzieciństwa: na pierwszej wizycie w klubie Igieł 84 pokonał w grze o środki będącego wówczas w życiowej formie Rutena
Najgorsze wspomnienie z dzieciństwa: chwilę później pocztą pantoflową poznał reputację swego rywala – czar prysł
W wolnych chwilach: sprzedaje na lewo to, co okazjonalnie kupił na prawo, z bilansem zerowym, ale ile ma radości z prowadzenia interesów!


Mario

NAPISAŁ: ROO10, 1 stycznia 2005 22:03

Mario

Mario to człowiek biznesu. Od najmłodszych swych lat zmuszony był zarabiać na siebie, ojciec jego umarł przy porodzie, a matkę do reszty pochłonęła jej życiowa pasja – uprawa buraków ćwikłowych, tak więc Mario aby przeżyć, musiał pracować. Początkowo grabił cmentarne groby, później sprzedawał na wiejskich odpustach drewniane figurki Judasza z autografem. Biznes kramarski porzucił z czasem, aby zająć się – jak sam stwierdził – bardziej ambitnym zajęciem. W latach 1981-84 pracował dla służb PRL i testował na sobie leki, rzekomo zapobiegające wyłysieniu. Wkrótce potem dostał posadę w cyrku jako człowiek-słoń. W ciągu kilkuletniej tułaczki z cyrkowym taborem odkrył swój talent literacki;
W roku 1986 wydał swoją pierwszą książkę pt. „101 zastosowań moczu”, która stała się bestsellerem.
Na początku lat 90-tych wyjechał do Ameryki, gdzie pracował dla NASA jako pilot-oblatywacz prototypów wahadłowców księżycowych. Praca dla rządu USA była bardzo dobrze płatna, jednak szybko się skończyła – zaledwie przez 6 miesięcy Mario zdołał ukrywać, że cierpi na chorobę lokomocyjną. Powrócił więc do ojczyzny i do dziś prowadzi własną wypożyczalnię filmów pornograficznych, ciesząc się uznaniem w branży. Zawód ten wymaga, jak wiadomo, oglądania
codziennie kilku nowych produkcji erotycznych, aby być na bieżąco. Tak więc Mario, jako długoletni zawodowy onanista, po usłyszeniu o drużynie Weteranów Samogwałtu wstąpił w nasze szeregi, co wywołało prawdziwą burzę w całym środowisku Loewena.

STYL GRY

Na linii rzutu idzie mu jak z kobietami: szybko dochodzi ale nie może skończyć.
Lepiej radzi sobie w grze deblowej, kiedy pomaga mu kolega (chyba, że jest to Fryzjer
– specjalista od blokowania partnera w meczu parami).

DOSSIER

Hobby: Kolekcjonuje obrazki z gum „Turbo”
Ulubiony napój: Alka – Prim
Ulubiona potrawa: Kozie oczy w sosie vinegre
Zawód wyuczony: Kierowca płógu odśnieżającego ulice jednokierunkowe
Zawód wykonywany: Prezenter telewizji przemysłowej
Ulubione lektury: „Rogaś z doliny Roztoki”, „Papa Dance – historia zespołu”
Słabe strony w grze: Bezbłędnie trafia dable, ale dopiero po meczu. Wtedy wchodzą mu jak nigdy!
Mocne strony w grze: Jest pewny siebie, aż tak pewny, że to go gubi, więc w sumie można tę cechę uznać jako jego słabą stronę
Taktyka podczas turnieju: Z początku sieje postrach wśród rzeszy darterów pokazując wydruk rankingu Polfesku z okresu, kiedy był trzeci. Później widziany w towarzystwie Fryzjera zostaje zdemaskowany, jego prestiż gwałtownie spada, a wtedy Mariuszowi zaczyna się spieszyć do domu, więc sprytnie podkłada się w dwóch meczach. A to lis!
I jeszcze ciekawostka: w czasie meczu o wejście do 1/16 finału lewej strony tabeli, Mario lubi obnażać przeciwnikowi swój wydepilowany woskiem tors (patrz zdjęcie)
W wolnych chwilach: Studiuje ilustrowany katechizm rzymsko-katolicki dla klas 1-3


Eli

NAPISAŁ: ROO10, 1 stycznia 2005 22:03

Mario

Kapitan drużyny i zarazem najbardziej kontro –
wersyjny zawodnik darta w Wielkopolsce – wypija średnio 0,3L piwa na rok (zazwyczaj jest to mały redd’s z podwójnym sokiem). Od dawna związany ze sportem. 6 lat temu założył jednoosobowy team w pływaniu synchronicznym, gdzie występował na pozycji lewoskrzydłowego jako miotacz. Każdą wolną chwilę spędza w siłowni ćwicząc silną wolę. Obfite wydzieliny z nosa świadczą o powiązaniach ze średniowieczną grupą religijną – Katarami. Najskuteczniejszy reproduktor wśród Weteranów; pozbawiony grupy krwi perfekcyjnie unika odpowiedzialności alimentacyjnych. Liczba potencjalnych potomków szacowana przez OBOP – 134,7. W ubiegłym roku w jego rodzinie zaobserwowano wyższy przyrost naturalny niż w Chinach. Sesje zdjęciowe w periodyku „Nowy Men” umocniły jego pozycję na rynku światowego showbussinesu.

DOSSIER

Hobby: prasa katolicka
Ulubiony napój: słaba kawa (ale naprawdę słaba)
Orientacja seksualna:
Zawód wyuczony: spawacz podwodny
Zawód wykonywany: dubler-kaskader w filmach porno klasy C
Najmilsze wspomnienie z dzieciństwa: II miejsce na Otwarytch Mistrzostwach Bloku W Grze W Kapsle (patrz zdjęcie)
Najgorsze wspomnienie z dzieciństwa: spóźniająca się miesiączka u koleżanki z zerówki
Słabe strony w grze: rozpraszają go częste złamania plastikowych szatfów
Mocne strony w grze: długa prawa stopa, zapewniająca stabilność na linii rzutu
Taktyka podczas turnieju: przed meczem spożywa surowego klopsa z podwójnym sosem czosnkowym
W wolnych chwilach: wyrabia nadgodziny w pracy


Stefan

NAPISAŁ: ROO10, 1 stycznia 2005 22:03

stefan

Współczesny Wilhelm Tell. Zdobywca Grand Prix 2000 w Dart’a na Pierwszej Paraolimpiadzie Spółdzielni
Niewidomych „Świetlana Przyszłość”. Choć jest ewenementem w skali globalnej ze względu na brak zalet, powszechnie szanowany i lubiany. Prowincjonalna osobowość. Wiecznie nieświeży oddech. Wymagany poziom alkoholu we krwi do podtrzymania życiowych funkcji: 1,3 prom.
Finansowo niezależny. Z wrodzonym sobie wdziękiem organizuje kapitał potrzebny do utrzymywania pracy nerek na b. wysokim poziomie, poprzez regularne napady na samotne i bezbronne staruszki (preferuje farbowane brunetki). W poniedziałki i wtorki atakuje w rejonie ul. Półwiejskiej w godz. od 10.00 do 14.00, a w czwartki i piątki przeprowadza skoki w okolicy klubu seniora „Happy End” przy ul. Głogowskiej w późnych godzinach popołudniowych. W środy nie ma czasu na działalność gangsterską, ponieważ sumiennie uczęszcza do zasadniczej szkoły zawodowej w systemie wieczorowym próbując uzyskać tytuł hydraulika (specjalność: szamba i pisuary).
P.S.
Korzystając z okazji Stefan gratuluje pani Eugenii Masztalerzowej godziwej renty w wysokości 1420,64 PLN (łup z dnia 08 10 2006), która pozwoliła mu na uzyskanie drogą kupna trzech par szałowych adidasów „Sprandi” i dresika prawie całkiem nowego z napisem na plecach w obcym języku.

DOSSIER

Hobby: pubing
Ulubiony napój: piwo (od ósmego w górę)
Ulubiona potrawa: wędzony banan
Zawód wyuczony: hydraulik (specjalność: szamba i pisuary)
Zawód wykonywany: wychowawca w żeńskim zakładzie poprawczym
Mocne strony w grze: podczas gry widzi wszystko podwójnie, zatem ma 2x więcej szans na trafienie do celu
Taktyka podczas turnieju: nie rozegrał jeszcze żadnego turnieju, gdyż nie dotrwał do 1 rundy (silne pragnienie już podczas losowania)
W wolnych chwilach: wolontariusz w katolickim telefonie zaufania


Koniu

NAPISAŁ: ROO10, 1 stycznia 2005 22:01

Koniu

Zdecydowanie najprzystojniejszy Weteran. Podkochuje się w nim skrycie 3/4 naszej drużyny oraz dwóch zawodników z czołówki ogólnopolskiej tabeli rankingowej RADARu. Koniu jednak ku zaskoczeniu nas wszystkich – ostentacyjnie obnosi się ze swoją hetero-orientacją, spędzając ostatnio każdą wolną chwilę na romantycznych spacerach wokół jeziora maltańskiego, oczywiście w towarzystwie pięknych kobiet. Nie wiadomo do końca, o czym spacerowicze wtedy rozmawiają, jednak długość spacerów (średnio 3-4 okrążenia) podpowiada nam, że być może są to opowieści o jego turniejowych wyczynach.

STYL GRY

Sposób gry Konia to doskonały dowód na to, że brak stylu może być stylem. Fan dwudziestek, ograniczony praktycznie do tego sektora. Szybko traci energię (przez te spacery oraz trzepanie babcinego dywanu, co stanowi główne źródło przypływu jego gotówki) i najczęściej jest wypalony w okolicach finału. Rzuca szybko, myśli wolno, gada dużo….

DOSSIER

Hobby: magiel
Ulubiony napój: woda z podwójnym lodem
Orientacja seksualna: „to zależy na kogo się trafi”
Zawód wyuczony: tester lampek choinkowych
Zawód wykonywany: opiekunka do dziecka
Najmilsze wspomnienie z dzieciństwa: koncert Majki Jeżowskiej
Najgorsze wspomnienie z dzieciństwa: czterokrotne powtarzanie 5 klasy podstawówki
Słabe strony w grze: ze względu na duży wzrost i rażąco słaby wzrok ma problemy z trafieniem podwójnej trójki, a w zasadzie Koniu tego sektora w ogóle nie widzi.
Mocne strony w grze: wygląd
Taktyka podczas turnieju: próba zdezorientowania przeciwnika poprzez klepanie po tyłku
W wolnych chwilach: czyszczenie bareli, ostrzenie grotów, prostowanie piórek i oczywiście tuning kejsa


Elwis

NAPISAŁ: ROO10, 1 stycznia 2005 22:00

Elwis

Elwis już od momentu poczęcia skazany był na bycie Elwisem. Matka od zawsze była organistką w kościele parafialnym we Włoszczowej, ojciec natomiast, były działacz KC PZPR, podczas pierwszych procesów lustracyjnych śpiewał aż miło. Rodzice od początku starali się uczynić ze swej pociechy gwiazdę sceny estradowej. W wieku 6 lat Elwis tańczył, śpiewał, recytował, deklinował, udzielał się w balecie, w chórach, występował na wiejskich festiwalach, był gwiazdą dożynek, bardem i trubadurem. Następnie rozpoczął edukację instrumentalną. Dwa kolejne lata permanentnego treningu sprawiły, że Elwis szalał na dudach, wymiatał na basetli, grał w orkiestrze pierwsze skrzypce, a tajniki perkusji, basu, ukulele, fletu i trójkąta opanował w stopniu niemal doskonałym.
Młody organizm był już eksploatowany ponad miarę i kiedy rodzice kazali jeszcze Elwisowi komponować miłosne rapsodie oraz okolicznościowe limeryki, ten doznał klasycznego pierdolca. Długotrwałe leczenie
wyrwało go ze szponów szaleństwa, jednak nie do końca. Elwisowi niekiedy wydaje się, że jest w połowie Jerzym Połomskim, w połowie Mieczem Szcześniakiem i w trzech czwartych Violettą Villas. Rusza wówczas na tournee po podrzędnych lokalach. W ten sposób wiosną 2003 roku trafił ze swym
autorskim recitalem do Nory na Klasztornej, gdzie akurat były mistrzostwa lokalu w lotki. Elwis stwierdził, że skoro w tych cyklicznych zawodach Korban zajmuje regularnie czwarte miejsce, to jego stać na wyższą lokatę. Wykorzystał w grze swe umiejętności muzyczne, dzwonił na T20 aż miło i w przeciągu kilku miesięcy został lokalnym multimedalistą. Chrapkę na pozyskanie utalentowanego zawodnika miało wiele zespołów, Halina z Delano osobiście nakłaniała go do przywdziania munduru Faruteksu (obiecywała mu ponoć niemal wszystko …), najszybciej jednak zadziałała rozsiana po całej Polsce sieć skautingu Weteranów S-U i od tego sezonu Elwis występuje w tejże drużynie!

STYL GRY

Dwudziechy, uparcie dwudziechy, do bólu. Przy kilku nieudanych próbach stwierdza, że wraca do 19-tek, bo zawsze mu lepiej chodziły. Po chwili przekalibrowywuje się znów na dwudziechy, bo w końcu one idą mu najlepiej. Po kilku nieudanych próbach…

DOSSIER

Hobby: zamrażanie i rozmrażanie czegokolwiek
Ulubiony napój: tran w proszku
Orientacja seksualna: zmienna niewiadoma
Zawód wyuczony: taternik
Zawód wykonywany: poskramiacz dzikich nieokiełznanych fok na Rusałce
Najmilsze wspomnienie z dzieciństwa: budowa pierwszego igloo w przydomowym kojcu
Najgorsze wspomnienie z dzieciństwa: ranek 16.03.1984, 3 stopnie w plusie
Słabe strony w grze: niekiedy w dwóch meczach z rzędu nie zalicza maksa
Mocne strony w grze: pewność siebie, chce „pojechać” każdego
Taktyka podczas turnieju: nie gra w turniejach, woli zostać niepokonany
W wolnych chwilach: z przyzwyczajenia rusza w trasę na Bydgoszcz


Ruten

NAPISAŁ: ROO10, 1 stycznia 2005 21:54

Koniu

Urodził się w okresie stanu wojennego, jako syn górnika i alpinistki, co wyjaśnia zagadkę jego rozrzutów podczas gry w darta. Okres dorastania zdominowany był przez nurtujący go dylemat dotyczący własnej płciowości; do 17 roku życia poddał się operacji zmiany płci aż 18 razy, ostatecznie decydując się na ciało zniewieściałego mężczyzny. W sprawach damsko – męskich: erotoman – gawędziarz. Wybitny teoretyk w dziedzinie BARA-BARA. Onegdaj, na propozycję wymiany partnerek próbował amputować sobie rękę, ale mama się nie zgodziła. Wybitnie chudy – latem na plaży nie rzuca cienia. Podczas codziennych trzygodzinnych posiedzeń w domowej toalecie zwykł nucić: „…w życiu piękne są tylko chwile…”. Dąży do doskonałości poprzez częste i trwałe modelowanie bujnego owłosienia na torsie. Skonfliktowany ze środkami higieny osobistej.

STYL GRY

Przez wiele lat opracowywał i udoskonalał technikę zrywania rzutu, dlatego jego największą bronią jest nieprzewidywalność. Przeciwnik widząc trzy kolejne rzuty Rutena zastanawia się w co jego rywal celował, jaka jest jego taktyka, czy gra na dół, czy na górę, czy może pizga środki. Po kilku kolejkach przeciwnik w wyniku kolejnych nieudanych prób zrozumienia taktyki Rutena – zostaje kompletnie zdezorientowany. Ruten zapytany kiedyś o tajniki tej taktyki stwierdził, że nie zna odpowiedzi, gdyż nawet on sam patrząc na tarczę w której wbite są jego lotki – nie wie w co rzucał.

DOSSIER

Hobby: pornografia
Ulubiony napój: piwo bez soku (najlepiej bez malinowego)
Orientacja seksualna: tylko chłopcy do lat 9
Zawód wyuczony: kosmetyczka
Zawód wykonywany: kosmonauta (czynny)
Najmilsze wspomnienie z dzieciństwa: 1992r – pierwszy raz spróbował salcesonu
Najgorsze wspomnienie z dzieciństwa: zaginięcie niezastąpionego klocka lego,
uniemożliwiające dokończenie budowli zamku rycerskiego (później okazało się, że klocka zjadł pies)
Słabe strony w grze: czasem nie skończy DO ze 128
Mocne strony w grze: zawsze przygotowany do turnieju (dużo monet w portfelu na wrzuty)
Taktyka podczas turnieju: Jeśli w I rundzie nie trafi mu się wolny los, to zazwyczaj po pierwszym pojedynku wykazując się dużym sprytem przechodzi na lewą stronę tabeli, gdzie skrada się cichutko z nadzieją dotarcia do finału, jednak od razu odpada…
W wolnych chwilach: ogląda foldery z damską bielizną, przy muzyce Jerzego Połomskiego


Następna strona »
 
| Yunnan | OpenSite www |
|