Tajemnicze zniknięcie kapitana!
Niektórym się może wydawać, że kapitanem bycie to tylko splendor, sława, wizyty w zakładach pracy jak również uciążliwe uczestnictwo w niekończących się rautach.
To jednak również mozolna i wyczerpująca praca przy pisaniu sprawozdań, w których nawet w przypadku klęski meczowej trzeba przedstawić Weteranów w korzystnym świetle.
W zasadzie również po wygranym meczu częstokroć trzeba się sporo napocić, by o niektórych napisać coś pozytywnego:)
Sezon 2009/2010 zakończony, a na stronie Weteranów cały czas brak sprawozdań z dwóch ostatnich kolejek.
Podczas więc gdy Elwis, Hans, Ciapek, Ruten, Koniu i Dziura w okresie wakacji opalają swe dupska na plażach, grają sobie w turniejach pokazowych czy też w inny sposób uprawiają letnie nicnierobienie, kapitan musi nadrabiać zaległości. W tym celu Eli udał się w pewne miejsce (dla jego bezpieczeństwa nie podajemy gdzie, ale jak się nam udało dowiedzieć nasz kapitan był na meczu eliminacyjnym do Ligi Europejskiej Hajduk Split – Unirea , bo do stadionu miał raptem 30 kilosów) by zdystansować się od problemów dnia codziennego i w ciszy i skupieniu trzasnąć dwa sprawozdania. Nie ma co ukrywać, że Elemu w ekspedycji znacznie musiała pomóc pełna kasa Weteranów, o czym boleśnie przekonał się sekretarz Ruten dokonując audytu tejże kasy kilka dni po zniknięciu kapitana.
Ruten za resztki zrujnowanego budżetu wynajął prywatnego detektywa Krzysztofa R. (ten były poseł Samoobrony prosił o nieujawnianie swych danych personalnych), celem odszukania Elego i sprawdzenia, czy nasz kapitan faktycznie pracuje nad sprawozdaniami, czy też przepija beztrosko zespołową kasę.
Jak poniżej widać, fakty mówią same za siebie: Eli podczas wakacji zamiast wypoczywać, tyra w pocie czoła by strona Weteranów nie miała białych plam…

Jakoś nie mogę dojrzeć tego potu na czole…
Bo kapitanowi pocą się tylko stopy.
Kurrr…czątko już wiem co będzie po powrocie kapitana: Hańba ci Hans! Mówiłem, nie tykać stopy!