Weterani nadal niepokonani na własnym terenie!

NAPISAŁ: ROO10, 30 listopada 2011 00:26

Konin Raiders – Weterani S-U – 8:2 (17:6)

Żeby wystarczająco obgadać kapitana Weteranów, czas podróży z Jerzykowa do Poznania nie wystarczy.

Wiedzieliśmy że mecz z Raidersami to nie przelewki. Właściwie nie dało się tego nie wiedzieć, bo Sailor od 2 miesięcy straszy na swojej stronie całą Wielkopolskę i reklamuje chłopaków jako czarnego konia 2 ligi.

W składzie Weteranów zabrakło Adama Sobkowiaka, który chyba przeczuwał co się święci i mając na uwadze prowadzone przez Rutena skrupulatnie statystyki zapragnął zachować czyste konto i odmówił udziału w wyprawie do Konina zasłaniając się tym, że już się umówił z dziewczyną do opery na mongolski balet.

W Koninie pojawiliśmy się ponad godzinę wcześniej ale nie dlatego, że chcieliśmy potrenować przed meczem, tylko dlatego, że w obawie, iż Ruten pokusi się o nawigowanie chcieliśmy mieć trochę czasu w zapasie. Ku naszemu zdziwieniu lokal był zamknięty, co gorsze – zamknięty był także spożywczak, w którym oferowano chleb z numerkiem ale asekuracyjnie i tak wszyscy się ustawili w kolejce… (patrz zdjęcie).

O samym meczu za wiele nie będziemy pisać, w temacie sportowych wyczynów przy tarczy ustępujemy pola kapitanowi Raidersów – Michałowi, który z pewnością kwieciście opisze zarówno to jak się jego zawodnicy ślizgnęli  jak i wspaniały styl w jakim ugraliśmy cenne 6 legów.

Gospodarze byli chyba bardzo zadowoleni z tego jak ułożył się dla nich mecz, bowiem już po kilku minutach od jego zakończenia wynik pojawił się na dartbooku. Podobno Michał Pawłowski dzień wcześniej wykupił sobie nawet szybszy internet, żeby jak najprędzej pochwalić się światu ;)

Kiedy ruszyliśmy w powrotną drogę, początkowo atmosfera w aucie nie była zbyt wesoła, panowało krępujące milczenie, konsternacja… Szybko jednak poprawiliśmy sobie humor wspomnieniami, jak to sobie wygraliśmy 1 ligę i awansowaliśmy do ekstraklasy (nie zapomnieliśmy oczywiście docenić udziału Dziury, niewielkiego udziału ale jednak) :)

Tylko Radzio jakoś tak cichutko szlochał, Eli próbował pocieszyć swego zawodnika perspektywą jakiegoś remisu w dalekiej przyszłości. Okazało się jednak, że Radzio nie roni łez po porażce, tylko rozpamiętuje śmierć Hanki Mostowiak….

Ciekawostki:

  • Konin to jak wiadomo rodzinne miasto Konia, w mieście tym mieszka sporo jego krewnych. W pubie Sekret zjawił się kuzyn naszego ogiera, aby dopingować Konia i pogadać o niepokojącym wzroście cen owsa
  • 6 legów urwali Raidersom: Radas (1), Ruten (2), Koniu (1) i Eli (2). Ruten rzucił dwa klasyczne środeczki, reszta miała dable
  • Koniu w drugim singlu przez całego lega trenował D20, by sobie w końcówce sprytnie wystawić D19. Przeciwnik był ewidentnie zdezorientowany, Koniu chyba trochę też, bo ma się rozumieć – nie trafił. Ale i Ruten nie lepszy w tym temacie, podczas intensywnej przedmeczowej rozgrzewki ogłosił, że D18 to jego ulubiony dabel, w każdym legu, którego przyszło mu rozegrać uparcie wystawiał tego dabla. Kolejne wydarzenia przy tarczy szybko zweryfikowały, że D18 to może i jest ulubiony dabel Rutena, ale to nie wystarczy, żeby wygrać lega :)
  • Po tym jak Eli wysiadł z auta w Jerzykowie, cała ekipa umiliła sobie dalszą podróż obgadywaniem kapitana Weteranów. Obwiniliśmy go o porażkę, zarzuciliśmy m. innymi nieudolność, brak zdecydowania czy klasyczny brak jaj. Każdy miał tyle do powiedzenia, że Elwis musiał zwolnić do 30 km/h żeby za szybko nie dojechać do Poznania, a już w samym centrum miasta zrobił jeszcze kilka kółek po Rondzie Śródka
  • W Sekrecie jak zwykle urocza obsługa za barem, przy zamówieniu soku padło tradycyjne pytanie “z lodem?”, historia lubi się powtarzać ;) Podejrzewamy że to chyba wymóg szefa lokalu wobec pracownic, które przeszły już odpowiednie przeszkolenie przed zbliżającą się IV Inwazją na Konin
  • Warunki do gry w darta w pubie Sekret są prawdopodobnie najlepsze w całej Europie Środkowo – Wschodniej, na wieść o tym jeden z poznańskich pubów błyskawicznie postanowił przyznać sobie tytuł: Najlepsze miejsce do gry w lotki w Kosmosie :)
  • Adam Sobkowiak jako jedyny Weteran nie przegrał jeszcze lega, tak trzymać!

 

Protokół meczowy:

http://dartbook.pl/wyniki_liga_szczegoly.php?id_mecz=57&kto=3

Statystyki po trzech kolejkach ligowych:

http://www.weterani.tk/statystyki-biezace

Turniej w Svejku 25 listopada 2011

NAPISAŁ: ROO10, 28 listopada 2011 00:09

My heart will go one

NAPISAŁ: ROO10, 11 listopada 2011 18:18

Weterani S-U – XXX 7:3 (15:7)

Kiedy podczas niedzielnego meczu Ruten zaskoczył wszystkich (zwłaszcza siebie) i trafił dabla, media przestały się interesować kapitanem Wroną.

Obie drużyny do meczu przystąpiły w niepełnych składach. W szeregach Weteranów zabrakło braci S., którzy przez cały weekend nie mogli się oderwać od telewizora śledząc z przejęciem losy Zbigniewa Ziobro. Drużyna gości miała jednak o wiele większy problem kadrowy. Przyjezdni z Murowanej Gośliny długo czekali na swego kapitana, wielokrotnie do niego telefonowali z pytaniem kiedy przybędzie. Kapitan XXX zrozumiał jednak chyba, że chodzi o mecz z Weteranami i postanowił opuścić tonący statek jeszcze przed wypłynięciem z portu, pozostawiając na nim nie nastrojoną orkiestrę.

Początek meczu przysporzył nam wiele obaw a gościom dał nadzieję, albo odwrotnie. Oto bowiem Elwis i Koniu przegrali swoje mecze, prezentując niewyobrażalną antyformę na dablach. Eli widząc co się dzieje i mając w perspektywie skład z Rutenem i pustą ławę rezerwowych nie wierzył już chyba nawet w remis. Aż tu nagle niespodzianka – obaj bracia wygrali swoje mecze doprowadzając wynik meczu do 2-2.

W obu meczach deblowych kontrolowaliśmy sytuację, a sukces zawdzięczamy opracowanej na szybcika taktyce: Elwis i Eli wystąpią w roli egzekutorów na dablach, a Koniu i Ruten jako ich partnerzy mają za zadanie nie blokować. Wszyscy wywiązali się z taktycznych założeń wzorowo i było już 4-2 dla nas.

Statek XXX coraz bardziej tonął. Jakub Kaczmarek widząc, że czeka go mecz z Elim, poszedł w ślady swego nieobecnego kapitana – postanowił zdezerterować i wyskoczył do szalupy ratunkowej, co pozwoliło mu zachować resztki godności, a przynajmniej tak mu się wydawało. Mówiąc ściślej – w drużynie gości nastąpiła zmiana – miejsce dezertera zajął Błażej.

Tymczasem kolejna fala zalała część okrętu XXX – co prawda słabiej dysponowany tego dnia Elwis uległ przeciwnikowi, ale Koniu wygrał swój mecz singlowy gwarantując nam co najmniej remis. Na pokładzie statku gości wzrosła panika, ktoś pobiegł do baru po kolejne browary, ktoś inny skulił się w kąciku i pochlipując zanucił motyw przewodni z filmu Titanic. Wykorzystując tę chwilę słabości przeciwników Ruten z Elim przystąpili do ostatecznego abordażu i ustalili końcowy wynik meczu na 7-3.

Przy okazji pozdrawiamy kapitana drużyny XXX i dedykujemy mu tę oto piosenkę:)

Protokół meczowy:
http://dartbook.pl/wyniki_liga_szczegoly.php?id_mecz=50&kto=3

Statystyki po dwóch kolejkach ligowych:

http://www.weterani.tk/statystyki-biezace

 
| Yunnan | OpenSite www |
| Üebersetzer in Polnisch | Kursy maturalne | Domy prefabrykowane |