W 16 kolejce przeciwnikiem Weteranów będzie zespół Sektor 4.
Mecz odbędzie się we wtorek o godzinie 20.00 w paszczy rywala, którą jest
pub Szeffska Pasja przy ulicy Szewskiej 7.
Tylko kataklizm mógł odebrać nam wygraną w tym meczu, Eli więc już wcześniej postanowił dać się wyszumieć rezerwie. Najsampierw więc urlopował Hansa, by ten mógł w domowych pieleszach swobodnie sobie trzeźwieć po obchodzonych dzień wcześniej urodzinach, jak również hucznie dnia następnego celebrować urodziny swej pierwszej żony.
Dwie godziny przed meczem Koniu przysłał naszemu kapitanowi wiadomość, że na mecz do Jamesona nie dotrze, co wyraźnie oznaczało że przyjdzie i zagra:) Eli więc wyraźnie się później zdziwił, że Koniu faktycznie nie dojechał. Trudno to nazwać inaczej niż perfidnym kłamstwem, ponieważ zgodnie ze strategią walki Weteranów o wyjściowy skład jak zawodnik oznajmia że go nie będzie to powinien być!
Za Konia wszedł więc Elwis, pierwotnie przewidziany na ławę, ale tylko na jednego singla, by potem oddać pole walki Rutenowi. Wyjściowy skład uzupełnili Ciapek, Eli oraz nasz darterski Taran Weteranów Dziura.
Po singlach było 4-0 dla Weteranów, co w obozie naszych przeciwników zostało skwitowane w następujący sposób: “Ten mecz już raczej przejebaliśmy“.
Punkt na wagę remisu uciułał chwilę później tandem Dziura/Ciapek, jednak w stylu o którym lepiej zapomnieć. Co ciekawe, obaj spędzili ze sobą przed meczem dobrych kilka godzin, podobno trenowali, podobno Dziura uczył Ciapka finezyjnych rozmianek, podobno…
W drugiej parze doszło do wydarzenia bez precedensu – Eli, już wcześnie prezentujący się nader marnie skutecznie blokował swego deblistę Rutena!
Na usprawiedliwienie naszego kapitana można tylko dodać, że tenże na mecz dotarł na ostatni gwizdek, z wyraźną temperaturą, i na dzień dobry poprosił o kilka minut zwłoki by w zaciszu miejscowego WC układać misterny plan pokonania Jamesona.
|
|
|
|
Zdobyty punkt podziałał na zawodników Jamesona nader mobilizująco. Pojawiły się jakieś sugestie i analogie do naszego sławetnego meczu z Partnerkami:)
Kolejne dwa single padły jednak łupem Weteranów. Eli (lżejszy o kwadrans spędzony w toalecie) nader sprawnie uporał się ze swym przeciwnikiem, zaskoczył pozytywnie Ruten również ogrywając swego rywala, prezentując przy okazji sekwencję dzwonków o jakich nikt go chyba nie podejrzewał.
W Jamesonie w tym momencie rozpoczęła się sielanka, gospodarze Weterani świętowali na całego, goście z Jamesona złorzeczyli zaś na stan maszyn na jakich przyszło im grać, jak twierdzili u nich są dużo lepsze.
Do ostatnich dwóch singli przystąpili Ciapek i Dziura. Ciapek poległ wykazując wyraźne braki kondycyjne, do tej pory najczęściej grał jednego singla i to na samym końcu, a tu Eli wystawił go nieoczekiwanie do całomeczowego maratonu… Dziura z kolei miał przeciwko sobie jednego przeciwnika, kilkunastu kibiców i zawodników Jamesona oraz czterech swych kamratów z zespołu:) Jak się bowiem okazało, trzech Weteranów postawiło w Lidze Typerów na 7-3 dla nas. Aby więc trafić ten wynik, potrzebne było pokonanie Dziury przez Karola.
Wspomniany zawodnik Jamesona chyba nigdy w życiu nie miał takiego dopingu! Tumult był jak na Maracanie, każdy dodawał Karolowi otuchy, mobilizował ile wlezie i utwierdzał co po chwile w przekonaniu, że Dziura nic nie gra:)
Eli naturalnie nakazał Dziurze grać zgodnie z zasadami fair play, ale zaznaczył że ten kończyć może jedynie… podwójnym dablem (np. D5, D5, lub D8, D8).
Dziura jednego lega tak skończył, w drugim otarł się o podobne zamknięcie, jednak ostatecznie przegrał z fantastycznie w tym dniu dysponowanym Karolem 1-2.
Weterani odetchnęli, jednak następnym razem trzeba będzie Dziurze wymyślić coś trudniejszego, może zamykanie potrójnym deblem?
Po zakończeniu meczu o audiencję do Elego udała się delegacja mieszkańców (głównie kawalerów) z ulicy Świętego Marcina korzystających na co dzień z okolicznych barów. Prosili oni usilnie, by Weterani na stałe zadomowili się w Jamesonie. Chodzi o to, że Dziura lubi sobie czasem pomiędzy legami skoczyć na kebab lub inną przekąskę, a jego regularne wizyty w pobliskich punktach gastronomicznych wywołują panikę u ich właścicieli. Z ust do ust przekazują sobie oni opowieści o tajemniczym kliencie długo analizującym menu, skrupulatnie sprawdzającym cennik i z namaszczeniem składającym zamówienia. W obawie o to, że może to być Tajny Agent Sanepidu albo nawet wysłannik NIK-u szefowie okolicznych jadłodajni porcje nakładają ostatnio prawie podwójne a i sosy czosnkowe też są chyba mniej wodą rozcieńczane. Podobno w przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosku przez Elego mieszkańcy będą składać co miesiąc na jego ręce tzw. daninę konsumpcyjną, byle tylko Weterani grali w Jamesonie!
Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php
Fotki z meczu:
Weterani S-U – Jameson X-Fighters
7:3 (16:8)
Szczegóły wkrótce.
Na wniosek kapitana drużyny gości mecz Weterani – Jameson zostanie rozegrany w czwartek o godzinie 19.00 w Celtic Pubie.
Dowódca Jamesona pokrętnie i zawile roztaczał przed Elim klęski jakie dopadły jego zawodników, przez co nie będzie on w stanie skompletować składu na czwartek. Jak jednak przypuszczamy, Artur ma kreta w Lisnerze który zdobył dla niego grafik Dziury na maj. Tam zobaczyć można, że w tym tygodniu Dziura ma drugą zmianę i na wtorek, by zagrać, musiał wziąć dzień wolny. Kapitan Jamesona doszedł więc z pewnością do wniosku, że przekładając spotkanie uniemożliwi Dziurze uczestnictwo w nim, co wydatnie wpłynie na większe szanse dla Jamesona na korzystny wynik.
Plan był cwany, jednak Dziura zapewnił że na czwartek też załatwił sobie wolne. Dodatkowo upoważnił Elego do przekładania meczu jeszcze 25 razy, tyle bowiem zostało mu urlopu na rok 2010. W przypadku dalszych problemów z ustaleniem terminu meczu Dziura jest gotów udać się na chorobowe, a w ekstremalnym przypadku prędzej zrezygnuje pracy, niż z uczestnictwa w meczu Weterani – Jameson:)
Ta lojalność nie może zostać bez nagrody, Eli więc przed meczem wręczy Dziurze prezent – niespodziankę, czyli rabatowy talon do baru Mc’Donald’s!
Mecz 15 kolejki Weterani – Jameson odbędzie się we wtorek o godzinie 19.00 w Celtic Pubie przy ulicy Murnej 3.
Zapraszamy!
Mecz Weterani – Jameson odbędzie się w najbliższy wtorek o godzinie 19.00.
O miejscu rozegrania tego spotkania poinformuję wkrótce!
Już przed meczem widoczne było pewne rozluźnienie w szeregach Weteranów, i jak się później okazało dużo nie brakowało by się to srodze zemściło.
Gospodarze bowiem, podbudowani wygraną z Blue Expressem, od kilku dni na wszystkie sposoby liczyli punkty możliwe do zdobycia do końca sezonu, analizowali tabelę zakładając najróżniejsze warianty i jak byk im wychodziło, że wygrywając wszystko do końca sezonu uda im się wspiąć na drugie miejsce w tabeli.
|
|
|
Zmobilizowani byli więc Delanowcy jak nigdy, Johnson jednak widząc na dzień dobry w lokalu nasze dwie armaty Hansa i Dziurę szybko skalkulował że o wygraniu z nami nie może być mowy i postanowił ugrać w tym dniu nie komplet punktów, lecz kilka stówek.
Korupcyjna propozycja Johnsona (zaproponował nam remis w zamian za pięć stów) została przez Elego po naradzie ze swymi wojami zaakceptowana. Jeden punkt w tym meczu uznaliśmy za cenną zdobycz, tym bardziej że Delano ma w swych szeregach Micha:). Szczególnie ucieszyli się potencjalni rezerwowi, otwierała się bowiem szansa na podreperowanie statystyk w ustawionym spotkaniu. Pojawił się jednak problem ze zorganizowaniem ustalonej kwoty, ponieważ kwesta na remis w szeregach Weteranów zamknęła się w kwocie niecałych 100zł.
Brakujące 400 zaoferował nam sam pomysłodawca przekrętu, Johnson, na niewysoki procent. Ruten z Ciapkiem gorąco namawiali Elego na wzięcie tego kredytu, solennie obiecując że sami wszystko spłacą. Nasz kapitan stwierdził jednak, że te dwa źródła finansowania kredytu gwarantują mu niemal na 100% samotną walkę z ratami (Ciapek by musiał nagrać kilka tysięcy elektrosetów, a Ruten pchnąć na wyprzedaży cały zapas przeterminowanych piórek), i negocjacje zerwał jednostronnie.
Trudno, trzeba było grać uczciwie…:)
Po czterech singlach było 2-2. Eli nie sprostał Johnsonowi, Koniu zaś kontynuował tourne po lokalach w charakterze armatniego mięsa (koniny) i padł z ręki Micha (w poprzedniej kolejce ligowej z Koniem zabawiał się Duce). Dla Weteranów punkty zdobyli nie bez trudu Hans i Dziura.
Pojedynki deblowe również zakończyły się remisem. Eli z Koniem dostali bęcki jak się patrzy i zdążyli się wygodnie rozsiąść na parapecie by pasjonować się pojedynkiem Hans/Dziura kontra Michu/Johnson.
Wygrali Weterani, ale po meczu który o mało nie doprowadził niektórych do zawału (Pani Halinka od razu po jego zakończeniu rezerwowała miejsce w sanatorium).
Eli odetchnął z ulgą, jednak przy stanie 3-3 dokonał dwóch zmian jednocześnie. Jedna była kosmetyczna – za Elego wszedł Elwis bez większych perspektyw na pokonanie Micha, za Konia zaś Ciapek, który w tym momencie jeszcze nie wiedział, że zagra. Co do kapitana Weteranów, tenże grał w tym dniu taką padlinę, że gdyby nie zszedł z placu gry to pozostali Weterani by mogli nabrać podejrzeń że Eli nie tyle nie kupił remisu, co przehandlował cały mecz na własną rękę:)
Niezawodni w tym dniu Hans z Dziurą zapewnili nam w podeblowych singlach remis, a Michu sprawnie uporał się z Elwisem czym wlał w serca swych kamratów na ten remis nadzieję.
W ostatnim singlu zmierzyli się Johnson z wunderwaffe Weteranów, czyli Ciapkiem. Goldi (jak nazywają Ciapka koledzy z drużyny po tym, jak został bohaterem złotej zmiany w meczu z Rapidem) tradycyjnie przed meczem wzbraniał się przed grą, Eli więc postanowił trzymać go w obwodzie na czarną godzinę. By się chłopak nie stresował, nasz kapitan wysłał go na zewnątrz lokalu by sobie posiedział na schodach i palił fajki. Ciapek ze swej roli wywiązywał się doskonale, nie ukrywał więc swej niechęci do przerwania swej bezczynności kiedy wywoływano go do gry.
Ciapek w obawie o to, by ktoś nie zajął mu miejsca na schodach Delano rzucał szybciej niż zwykle (co do tej pory wydawało się już niemożliwością) oraz dzwonił na dziewiętnastkach aż miło. Jedyne czym zaskoczył podczas swej gry to dable! Do tej pory zamykał czym popadnie, tym razem jednak z fasonem wystawiał kolejno D16 oraz D8, i nie certolił się później zbytnio z ulokowaniem lotek we właściwym miejscu, dzięki czemu protokół widoczny na zdjęciu obok wygląda właśnie tak jak wygląda:)
Co ciekawe, na meczu z Delano Bulls mieli nie pojawić się ani Koniu (ściemniał że pracuje) ani Ciapek (ściemniał że nagrywa elektrosety). Obaj zjawili się nieoczekiwanie i zagrali (jeden tak, jak gdyby grał pierwszy raz, drugi zaś pierwsze skrzypce). Na ten widok Ruten oznajmił później, żeby nie liczyć na niego już do końca sezonu, bo choć nie wie jeszcze kiedy będą mecze, to bankowo będzie wtedy zajęty:)
Tabela 1 Liga grupa A:
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php