Bez Hansa, a nawet bez Konia też da się wygrać ;)
Dziupla Leona – Weterani S-U 3:7 (8:15)
Na ostatni mecz I rundy rozgrywek ligowych pojechaliśmy lekko zestresowani, w końcu tytuł lidera tabeli 1 ligi po ośmiu kolejkach zobowiązuje! Na szczęście zawodnicy drużyny ze Swarzędza również naszym liderowaniem się zestresowali
Na miejsce dotarliśmy bez problemów organizacyjnych – mimo wcześniejszego sukcesu Rutena jako nawigatora (ah jak pięknie poprowadził nas po Murowanej Goślinie, ah jak pięknie, no szacunek normalnie!), Eli nie zaufał swemu sekretarzowi i sprawdził wcześniej na mapie dojazd do lokalu. Jeszcze w trasie trwała zażarta dyskusja na temat samego lokalu, w którym mieliśmy zagrać – Dziupli Leona. Nie wiedzieliśmy do końca czego się spodziewać. Eli z Elwisem wysunęli teorię, że w środku najprawdopodobniej ujrzymy kilka aut z poprzebijanymi numerami silników, Ciapek wspomniał, że widział kiedyś taki film “Leon zawodowiec” i że facet wymiatał, więc nasi rywale też pewnie nie bolki. Ruten i Dziura nie wdali się w dyskusję, ten pierwszy wkuwał rozmiankę licząc, że zagra, ten drugi cały czas zastanawiał się, gdzie kapitan schował placek, w bagażniku, a może pod fotelem?
Ponieważ gospodarze nie znali Weteranów personalnie (oprócz Dziury, którego sława obiegła już chyba całą Wielkopolskę, z Poznaniem włącznie), niektórzy z nas poczuli się przez chwilę jak prawdziwe gwiazdy. Nie ma co ukrywać – chodzi o Rutena i Ciapka, którzy wkraczając do lokalu pewnym defiladowym krokiem, z podniesionym czołem i pieśnią na ustach (bodajże była to “Bogurodzica”) nie dali po sobie poznać, że to rezerwa, a raczej pierwszy skład lidera tabeli. Widząc tę groteskową paradę kapitan gospodarzy dał się zmylić, był przekonany, że przyjechaliśmy w najsilniejszym składzie. Niestety już po pierwszych rzutach treningowych wszystko się wydało. – “Ci dwaj są wypożyczeni z Valhallii?” – zagaił naszego kapitana herszt miejscowych. – “yyyyy tak, tak właśnie! Jakub prosił, abym wziął ich na praktyki” – odparł hegemon Weteranów trzymając za plecami skrzyżowane palce. No cóż, kłamstwo ma krótkie nogi, ale honor kapitana jest sprawą priorytetową!
Kapitan Dziupli Leona nie wiedział, że przyjechaliśmy w mocnym osłabieniu; nie dość, że Ruten z Ciapkiem znów mieli w dzień meczu czas wolny, to jeszcze swym towarzystwem nie uraczyli nas Hans i Koniu.
Ten pierwszy na życzenie małżonki wziął urlop i wyjechał do rodzinnego Szczecinka chwalić się, że gra w drużynie liderującej w tabeli, ten drugi natomiast nie chciał sobie popsuć statystyk, które stanowią elementarną część bajeru podczas weekendowych potańcówek w poznańskich dyskotekach.
Podczas przedmeczowej rozgrzewki Eli zarządził sparing w 501 D.O., aby ocenić kto zasiądzie na ławie – Ruten czy Ciapek. Reszta składu wyjściowego tradycyjnie nie podlegała dyskusji. Prawdę mówiąc ten jakże szlachetny dżentelmeński sport jakim jest dart kaleczyli wszyscy, ku uciesze obserwujących nasze potyczki gospodarzy, ale to Ciapkowi przyszło wygrać i wywalczył pierwszy skład. Ruten nie protestował, jak zawsze świadomy swego sportowego kalectwa. Jak się chwilę później okazało, obecność Ciapka w wyjściowym składzie była kluczowym elementem strategicznym tego dnia.
Gospodarze tak się napalili na granie, że wypełnili protokół meczowy pierwsi, żeby przyśpieszyć formalne procedury. Zasadniczo nie miało to większego wpływu na rozgrywki, gdyż ani my nie wiedzieliśmy do kogo się dopisujemy, ani oni nie wiedzieli kto się do nich dopisze (pomijając Dziurę, którego sława…).
Po pierwszych singlach prowadziliśmy 3:1. Eli z Elwisem nie zawiedli. Warto wspomnieć bliżej o tym co się działo w drugim legu meczu Elego: po serii nieudanych prób trafienia dabla przez obu grających zadecydowały rzuty o środek. Rywal Elego – Jakub oddał rzut pierwszy zaliczając niebieski środek, nie kryjąc zadowolenia z samego siebie. Nasz kapitan natomiast spokojnie podszedł do linii rzutu, trafił w niebieski środek po czym poprawił czerwonym środkiem, podcinając tym samym skrzydła Jakubowi oraz chyba pozostałym zawodnikom Dziupli. Wtedy też chyba zaczęło powoli do gospodarzy docierać, że nasze liderowanie w tabeli to nie przypadek ; )
Nie zawiódł też Ciapek, którego wygrana 2:1 w legach zdecydowanie ukoiła wszystkim nam nerwy. Dziura poległ z rąk Darka – naszym zdaniem najlepiej grającego tego dnia zawodnika drużyny gospodarzy.
Mecze deblowe rozegrano równocześnie, dla zaoszczędzenia czasu, niezadowolony z tego był tylko Ruten, który nie dość, że obserwując dwie maszyny na raz nabawił się zeza, to jeszcze przekonał się, że przybijanie 4-ch żółwików mocy równocześnie nie jest takie proste, zwłaszcza, kiedy dysponuje się tylko dwoma rękami ; )
W pierwszej parze zagrali Dziura z Ciapkiem, obaj rewelacyjnie, problem w tym, że kiedy w pierwszym legu jeden wymiatał, drugi blokował, a w drugim legu dokładnie odwrotnie… W efekcie nie zdobyli dla Weteranów punktu. Duet Eli / Elwis ze sporym trudem, ale dał radę i po deblach było 4:2 dla nas.
Cztery ostatnie single to już klasyczny weterański scenariusz: pierwsza para gwarantuje nam zwycięstwo w meczu i daje zielone światło Rutenowi, który wzmocniony Lechem P. wchodzi do gry by charytatywnie podarować przeciwnikom punkt na otarcie łez. Ale do konkretów: Eli wygrywa 2:0, Elwis wygrywa… 3:0! Tak, to nie pomyłka, ale istny precedens w rozgrywkach ligowych! Kiedy Elwis w pierwszym legu trafił kończącego dabla i przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę, kapitan gospodarzy dopatrzył się techniczno-regulaminowych nieścisłości. Podczas drugiego lega na uboczu trwała dyskusja kapitanów: ktoś nie przełączył licznika, ktoś nie zauważył, nie wiadomo do końca o co tam chodziło ale Eli uznał, że najprostszy sposób na wyjście z impasu to po prostu powtórzenie lega, tak więc kiedy Elwis wygrał drugiego lega, rozegrał z Jakubem powtórkowego pierwszego lega i też sobie wygrał ![]()
![]()
A później to już wiadomo: Ruten przegrywa na środkach 1:2, Dziura pociesza się (ale tylko trochę) wygrywając singla z rezerwowym gospodarzy – Maciejem i mecz Dziupli Leona z Weteranami przechodzi do historii. Koniec i bomba, kto nie czytał ten trąba!
Tabela 1 Liga grupa A po 9 kolejkach (koniec I rundy rozgrywek ligowych):
http://dart.mbteam.pl/tabela_1ligaa.php
Z ciekawostek:
- Po meczu Dziura czując klimat Zimowych Igrzysk Olimpijskich zaprezentował nam, że nie tylko w lotkach czuje się mocny – patrz fotki
- Darek (Dziupla Leona) – zakończenie 137pkt.
- Ostatni pojedynek w tym meczu – Rutena z Darkiem miał kluczowe znaczenie dla układu tabeli Ligi Typerów. 8:15 – dokładnie taki wynik przewidział Poisonboy (Kotek) i wyprzedził Rutena w klasyfikacji indywidualnej po jego wielomiesięcznym liderowaniu.
Fotoplastykon:

