Wakacyjnej ciszy między sezonami ligowymi nie można było nie przerwać wobec sobotnich wyczynów naszego kapitana Elego, o których nie wspomnieć było by grzechem (może nawet śmiertelnym). A wszystko działo się w Paczkowie, gdzie odbywał się turniej rankingowy WSD.
Nie trzeba chyba wspominać, że w barze “U Kuby” zjawiła się cała śmietanka wielkopolskiego darta 
Eli z początku nie uchodził za faworyta, przed turniejem (i w trakcie) bardziej interesowały go raczej wyniki meczów piłki nożnej, które obstawił, niż trening darta. Ale już po spożyciu dwóch tymbarków (brzoskwinia-jabłko, przyp. aut.) rozpędził się niczym Ciapek z produkcją swoich elektro-setów (www.whitedj.pl.tl – przyp. aut.)
Losowanie – jak sam stwierdził nasz kapitan – miał wyjątkowo fartowne, w dojściu do finału nie zatrzymał go nawet Patryk Żabka. Eli nie wierzył w siebie kiedy Patryk objął prowadzenie 1:0, także kiedy doszło do remisu w legach, Eli nadal nie czuł się na siłach (“Przegrać z Żabką 1:2 – bezcenne!”).
Wtedy też, kiedy Eli wyrównał na 1:1, doszło do sensacyjnego wydarzenia! Cała sala zamarła, wszyscy skupili swój wzrok na Patryku, który zmuszony wydobyć ze swojego portfela 2zł na wrzut do maszyny, męczył się czas jakiś z zardzewiałym zamkiem od kieszonki na drobne, co więcej, kiedy już się z tym zamkiem uporał, wyszło na jaw, że zapomniał, gdzie trzeba ową monetę wrzucić. Na szczęście pomogły mu dyskretne podpowiedzi Rutena, który grał na maszynie obok i posiada jak mało kto tak wielką wiedzę i doświadczenie w tym temacie.
Wróćmy jednak do przebiegu samego meczu. Decydujący leg pokazał, że kapitan Weteranów ma żelazne nerwy (chodzą słuchy, że dla uspokojenia Eli wypił kolejnego tymbarka) i kiedy Patryk miał już wystawionego dabla, Eli rzutem na taśmę (a raczej w tarczę) skończył trafiając trzecią lotką w świeżo wystawione D16! I wybuchła wielka euforia, a trochę później nastała chwila refleksji, bo do Elego dotarło, że pewnikiem Patryk przebije się do finału z lewej strony tabeli, tak też się stało.
No cóż, o finale to już może nie będziemy pisać, grunt, że Eli pokazał, iż nawet w okresie roztrenowania ma formę i przed zbliżającym się wielkimi krokami nowym sezonem ligowym podnosi to morale całej drużyny (także Konia, który ostatnimi czasy z dartem ma tyle wspólnego co Ruten z randkami).
Poniżej kilka fotencji z imprezy: