Weterani S-U – Dream Team Konin 3:7 (8:14)
| Przy tym oto zielonym stoliku 5-go czerwca 2009r. ukształtował się prawie ostateczny wygląd tabeli 1 ligi DLD. |
 |
Mecz singlowy nr 1: Kręgle
Mecz singlowy nr 2: Rozgrywka na monety
W tej dyscyplinie nasz kapitan musiał podszkolić swego podopiecznego, gdyż gra w monety popularna była w końcu lat 80-tych i Franek znał ją wcześniej tylko z lekcji historii. Dla Elego zaś było to jedyne źródło dochodu, jedyny sposób zdobyć kasę na nowe resorki Matchbox.
Przypomnijmy po krótce zasady tej kultowej ulicznej dyscypliny sportu.
Gracze grają jednakowymi nominałami, monety rzuca się pod murek/krawężnik) i kto rzuci bliżej ten wygrywa i zgarnia bez pardonu sprzęt rywala, wywołując u niego płacz, zgryzotę i myśli samobójcze wywołane perspektywą lania w domu za stracone kieszonkowe.
A teraz sprawdźmy, czy Franek był pojętnym uczniem?
Mecz singlowy nr 3: Poker (ubierany), czyli gra dla prawdziwych twardzieli
Mecz singlowy nr 4: Ciuciubabka
No z doborem zawodnika do tej konkurencji nie było żadnych problemów i wątpliwości. Koniu na co dzień ma tak słaby wzrok, że przy nim kret w fabryce żarówek ma wzrok sokoli! Zresztą od święta też koniu słabo widzi. Jednak ponieważ obie drużyny grają fair play, Koniowi (goniący) pozwolono założyć okulary, a Błażejowi (uciekający) zasłoniono oczy, żeby były w miarę równe szanse.
Konkurencja deblowa nr 1: Zabawa w chowanego
Nie ma tu za dużo do komentowania. Zasady gry dla wszystkich były jasne. Eli z Koniem w parze jako szukający dali nam nadzieję na cenny punkt. Niestety, po blisko 4-ch latach naszej przygody z klubem Igieł 84 okazało się, że drużyna gości zna ten lokal lepiej. Do dziś nie wiemy, jak to się mogło stać. Podobno Błażej miał rozrysowane plany budynku (jeszcze z czasów wojny) włącznie z podziemnym systemem piwnic i kanalizacji, dysponował też wojskowymi zdjęciami satelitarnymi obiektu, które – jak twierdzi – ściągnął ze strony Pentagonu.
Konkurencja deblowa nr 2: Gra w gumę
Gra w gumę była niegdyś bardzo popularną grą dziewczęcą, początkowo nie mieliśmy w planach aby walczyć w tej konkurencji, ale goście nalegali, przekonywali nas, że oni nie mają w nic innego szans, że to ich sztandarowy sport w pubie “Sekret” (podobno duet “Kapusta/Kima” to mistrzowie ziemi konińskiej i okolic). “Eee tu mi czołg jedzie” – powiedział Eli, ale przystał na propozycję Błażeja, żeby potem nie było, że jesteśmy niegościnni.
Obie drużyny wystawiły najsilniejsze składy. Holl z Frankiem trenowali 2 tygodnie pod okiem Michała Piróga i Agustina Egurroli. Chłopaki na treningach mieli pełną swobodę pod względem wyposażenia sprzętu – Franek po zakupie każdych spodni, slipów, bokserek i body wyciąga z pasa gumę, żeby zasadniczo było bardziej luzacko. Nasi trenowali głównie na gumie średnio grubej (o rozciągłości 0,1 metra przy sile 50-ciu Newtonow), przy muzyce filmowej z produkcji z połowy lat 90-tych.
Franek: “spodziewaliśmy się z Hollem ścieżki dźwiękowej z filmu “Tańczący z wilkami”, opracowaliśmy do perfekcji cały układ do finalnej melodii filmu z Costnerem, a tymczasem Drimtimowcy całkowicie nas zaskoczyli klasycznymi podwórkowymi przyśpiewkami”
|
–> |
|
Po objęciu prowadzenia 1:0 w legach Błażej w drugim legu poczuł się pewniej, a podwyższenie gumy do pasa tylko dodało mu skrzydeł! Najpierw dla niepoznaki zaprezentował prosty układ figur: plié, grand plié i pique, ale dopiero kiedy w końcówce rymowanki przestał się kryć ze swoim warsztatem tanecznym i perfekcyjnie przedstawił wszystkim fouetté (i to przy ugiętych kolanach!), wydało się, że Błażej przez większość dzieciństwa trenował mongolski balet w Gminnym Ośrodku Kultury. Kapitan Weteranów zapowiedział protest.
Po dość kiepskim występie Franka w deblu Eli nie zdecydował się ostatecznie na dokonywanie zmian. Jednym z powodów takiej decyzji była pusta ława rezerwowych, ale przede wszystkim Franek nie został zmieniony, gdyż był on absolutnym pewniakiem w następnej konkurencji…
Mecz singlowy nr 5: Kto wypali więcej fajek?
Drużyna gości znając wcześniejsze osiągnięcia Franka – v-ce mistrz akademika w jaraniu fajek trójkami w windzie (Franek tytuł ten zdobył jeszcze będąc uczniem nauczania początkowego) ostro zaprotestowała przeciwko tej konkurencji, Błażej stwierdził, że palenie fajek to nie sport, a Romek dodał, że to podobno niezdrowe, ale kiedy przypomnieliśmy gościom o tym, że kiedyś były takie papierosy “sport”, Koninianie nie mieli wyjścia. Błażej stwierdził, że do tej konkurencji wystawi Julka, ponieważ inni palą od lat więc już i tak mają zniszczone płuca, a Julkowi i jego nieskazitelnie czystym płucom nie zaszkodzi kilka maszków. No cóż, rozumowanie nad wyraz nielogiczne, ale szybko okazało się, że Błażej trafił w 10-tkę…
Mecz singlowy nr 6: Kto jest wyższy?
W tej konkurencji to my rozdawaliśmy karty. Nie da się ukryć, że na naszą korzyść działał przepis który mówi, że to kapitan drużyny gości pierwszy dokonuje wpisu do protokołu meczowego.
|
W pierwszym legu Eli wystawił do meczu samego siebie, pewna wygrana! |
|
Drugi leg przyniósł jeszcze więcej emocji, gdyż przeciwnik naszego kapitana zmienił nieco wymiary i w tylko sobie znany sposób zyskał kilka centymetrów. Może na małżonce zrobiło by to wrażenie, ale nie na Elim. Gładkie 2:0 w tym meczu poprawiło Elemu statystyki, a nam wszystkim dodało otuchy i woli walki w dalszych konkurencjach, to nic, że o złote kalesony. |
Mecz singlowy nr 7: Scrabble
To konkurencja dla wykształciuchów, tu trzeba mieć sprawne szare komórki i wysoki stopień edukacji za sobą. Dlatego Eli bez namysłu posłał swojego najbardziej doświadczonego studenta – Konia. Ten zawodnik jest tak dokładny i skrupulatny przy wchłanianiu wiedzy, że już trzeci rok zalicza czwarty rok na Politechnice (w przyszłym roku będzie jubileusz “4×4″).
Koniu przed tym pojedynkiem dużo trenował w domu, 3 razy przeczytał słownik języka polskiego, w tym raz od tyłu. Zawodnik drużyny gości ponoć kiedyś wystąpił w teleturnieju “Krzyżówka 13-latków” zgarniając bez skrupułów nagrodę pocieszenia (ale podobno oszukał bo nie przyznał się, że już ma skończoną 14-tkę) tak więc mógł być groźnym rywalem dla Konia.
Popatrzmy zatem na przebieg meczu:
Mecz singlowy nr 8: Gra w kości
No i ostatnia konkurencja: Holl kontra Romek. Przed meczem Holl dostał od swego kapitana obowiązkowe filmy do obejrzenia, m.innymi: “Wielki Szu”, “Casino” czy “Kolekcjoner kości”. Niestety, po meczu Holl przyznał, że żadnego z tych filmów nie obejrzał, bo Ciapek pożyczył mu wcześniej na DVD dwa sezony popularnego wśród młodzieży serialu “8th street latinas”.
Krótkie podsumowanie
No co, no co, porobili nas, wielkie rzeczy! Co innego, że na naszym terenie nas porobili i to w nasze ulubione gry! Przyczyn tej porażki można się doszukiwać przede wszystkim w nieobecności Ciapka i Rutena, niepotrzebnie też w ostatniej chwili kapitan Weteranów zrezygnował z cymbergaja i gry w dunie. Ale jesteśmy spokojni, Dream Team tak bardzo wystraszył się naszych podwórkowych konkurencji, że uciekł w konwulsjach do Ekstraligi. Dobrze, że Eli nie wspomniał o konkursie karaoke… to będzie nasz konik w przyszłym sezonie. Koniu: ćwicz już falset, wystartujemy z repertuarem Bee Gees.