W końcu zdobywamy komplet punktów…
W derbach “Igła” padł wynik Weterani S-U – Siewcy 7:3 (15:9)
Sporo dzwonków, emocji i dymu w powietrzu
Jakieś krótkie (ale szersze niż to) sprawozdanie wkrótce.
W derbach “Igła” padł wynik Weterani S-U – Siewcy 7:3 (15:9)
Sporo dzwonków, emocji i dymu w powietrzu
Jakieś krótkie (ale szersze niż to) sprawozdanie wkrótce.
| Po dwóch z rzędu porażkach, co prawda planowanych, trzeba było w końcu zdobyć jakieś punkty. Okazja ku temu nadarzała się doskonała, albowiem w kolejnym meczu podejmowaliśmy Gawronów z Rokietnicy, których do tej pory ogrywaliśmy niemiłosiernie.
Przed rozpoczęciem spotkania Agnieszka poprosiła Doktora, by zdjął swoje buty i zagrał w domowych bamboszach jej męża Pawła, które przyniosła. Chodziło o to, by Doktor, co już ma we krwi, kopiąc w maszyny nie spowodował zbyt dużych strat materialnych. Przejdźmy jednak do meczu. W pierwszej parze wystąpili przyszli Victoria i David Beckham polskiego darta, czyli Franek i Jola. Wygrał Franek, ale podobno Jola mu się podłożyła w zamian za obietnicę, że będzie z nią chodził. Dalej nie było już tak różowo. Dostaliśmy łupnia kolejno w trzech singlach, w dablach również rywale okazali się lepsi. Sygnał do odrabiania strat dał Franek pokonując gładko Mariusza. Eli sporo się namęczył, jednak pokonał Jolę 2:1. W tym singlu podobno Jola też się podłożyła, a w zamian za to Franek obiecał, że się z nią ożeni. To się nazywa poświęcenie dla barw klubowych! Pierwotnie, zgodnie z protokołem z Pawłem miał zagrać Ciapek. Potrzebna była jednak zmiana, bo Eli szanse Ciapka na wygraną w ostatnim singlu oceniał na znikome. Eli spenetrował wzrokiem swoje rezerwy w tym meczu i zmarkotniał. Ruten nie kwapił się do gry w obawie o swoje i tak już marne statystyki, a Koniu siedział w pozycji bez sensu oczekując chyba w tym dniu wszystkiego, tylko nie tego że zagra. Eli skalkulował, że w ostatnich tygodniach Koniu grał taką padlinę, że gorzej już chyba się nie da i prędzej czy później musi przyjść odbicie. Koniu po tym sukcesie będąc w stanie szoku przebąkiwał coś pod nosem o swym transferze do Partnera. Eli jednak szybko sprowadził go na ziemię mówiąc mu że nigdzie go nie sprzeda, i żeby się Koniu przygotował na kolejne dwa miesiące na ławie by w odpowiednim momencie ponownie wykorzystać go jako wunderwaffe. |
|
W poprzedniej kolejce DLD Weterani gładko podłożyli się ekipie Full Teamu. Gospodarzy do boju z nami prowadził Mini. Tenże, niczym Kapral pod nieobecność swego Hegemona od początku darł się wniebogłosy, że Weteranów trzeba „na plasterki”. Za zalanego Baryłę Mini do gry wprowadził Michała Marciniaka. Rezerwa nie była kompatybilna z Rybą, przez co Weterani zupełnie nieoczekiwanie wygrali drugiego debla. Warto w tym miejscu jeszcze dodać, że przed meczem na prośbę Arno Rzuf w sali w której graliśmy zainstalował żarówkę o mocy 15W. Arno podejrzewał bowiem, że Weterani będą trenować w egipskich ciemnościach by później w Agawie lepiej trafiać dable w mroku. |
Może trudno w to uwierzyć, ale sprawozdania z naszych dwóch ostatnich spotkań DLD są już gotowe i pojawią się lada moment!
By zrekompensować naszym stałym gościom blisko miesięczny poślizg, oba pojawią się równocześnie.
To rekordowe opóźnienie w publikacji wynikało z faktu, że w dniu dzisiejszym Koniu obchodzi urodziny i staraliśmy się w Watykanie by go kanonizowano, wszak jego ostatnia wygrana to ponad wszelką wątpliwość CUD!
Co prawda nie udało nam się załatwić tego prezentu, ale w zamian za to Ruten załatwił Koniowi bilet do cyrku a Eli obiecał postawić mu na kolejnym meczu małe piwo (albo duże, ale do 3.50).