W końcu zdobywamy komplet punktów…

NAPISAŁ: ROO10, 25 maja 2009 23:42

W derbach “Igła” padł wynik Weterani S-U – Siewcy 7:3 (15:9)
Sporo dzwonków, emocji i dymu w powietrzu ;) Jakieś krótkie (ale szersze niż to) sprawozdanie wkrótce.

Sprawozdanie z meczu Weterani S-U – Gawron Rokietnica

NAPISAŁ: Eli, 11 maja 2009 23:43

Weterani S-U – Gawron Rokietnica 5:5 (13:12)

Po dwóch z rzędu porażkach, co prawda planowanych, trzeba było w końcu zdobyć jakieś punkty. Okazja ku temu nadarzała się doskonała, albowiem w kolejnym meczu podejmowaliśmy Gawronów z Rokietnicy, których do tej pory ogrywaliśmy niemiłosiernie.

Przed rozpoczęciem spotkania Agnieszka poprosiła Doktora, by zdjął swoje buty i zagrał w domowych bamboszach jej męża Pawła, które przyniosła. Chodziło o to, by Doktor, co już ma we krwi, kopiąc w maszyny nie spowodował zbyt dużych strat materialnych.
Doktor trochę się wstydził, ale gdy obiecaliśmy mu że nie zrobimy fotki jak gra w tych kapciach to się naiwnie zgodził.

Przejdźmy jednak do meczu. W pierwszej parze wystąpili przyszli Victoria i David Beckham polskiego darta, czyli Franek i Jola. Wygrał Franek, ale podobno Jola mu się podłożyła w zamian za obietnicę, że będzie z nią chodził. Dalej nie było już tak różowo. Dostaliśmy łupnia kolejno w trzech singlach, w dablach również rywale okazali się lepsi.
Solidnie w szeregach gości prezentowali się zwłaszcza Doktor i Paweł Rzepka, a i Mariusz pokazywał że nie wypadł sroce spod ogona. Na ich tle Weterani prezentowali się mizernie, więc przy stanie 1:5 Eli był już pogodzony z porażką i tylko sekretarz Ruten podtrzymywał go na duchu przypominając, jak straty odrobił Dream Team w meczu w Fullem.

Sygnał do odrabiania strat dał Franek pokonując gładko Mariusza. Eli sporo się namęczył, jednak pokonał Jolę 2:1. W tym singlu podobno Jola też się podłożyła, a w zamian za to Franek obiecał, że się z nią ożeni. To się nazywa poświęcenie dla barw klubowych!
W tym momencie przegrywaliśmy już tylko 3:5, jednak na dwa ostatnie single Gawrony wystawiały swe dwa najmocniejsze działa – Doktora i Pawła. Potrzebowaliśmy cudu.
O ile wygranej Holla z Doktorem nie można rozpatrywać w kategoriach ingerencji sił nadprzyrodzonych, to porażka Pawła z Koniem takim cudem z pewnością była.

Pierwotnie, zgodnie z protokołem z Pawłem miał zagrać Ciapek. Potrzebna była jednak zmiana, bo Eli szanse Ciapka na wygraną w ostatnim singlu oceniał na znikome.

Eli spenetrował wzrokiem swoje rezerwy w tym meczu i zmarkotniał. Ruten nie kwapił się do gry w obawie o swoje i tak już marne statystyki, a Koniu siedział w pozycji bez sensu oczekując chyba w tym dniu wszystkiego, tylko nie tego że zagra. Eli skalkulował, że w ostatnich tygodniach Koniu grał taką padlinę, że gorzej już chyba się nie da i prędzej czy później musi przyjść odbicie.
Wprowadził więc do gry swego w tym dniu czarnego konia Konia.
Koniu grał tak, jak by miał ze cztery dyfuzory i naładowany kers, co dało mu w kluczowych momentach minimalną przewagę nad Pawłem i pozwoliło w dramatycznych okolicznościach zdobyć dla Weteranów punkt dający nam remis!
Chwilę później Koniu zamienił się w pegaza fruwając pod sufit podrzucany przez pozostałych Weteranów.

Koniu po tym sukcesie będąc w stanie szoku przebąkiwał coś pod nosem o swym transferze do Partnera. Eli jednak szybko sprowadził go na ziemię mówiąc mu że nigdzie go nie sprzeda, i żeby się Koniu przygotował na kolejne dwa miesiące na ławie by w odpowiednim momencie ponownie wykorzystać go jako wunderwaffe.

Sprawozdanie z meczu Azteca – Weterani S-U

NAPISAŁ: Eli, 11 maja 2009 23:41

Azteca – Weterani S-U 8:2 (17:7)

W poprzedniej kolejce DLD Weterani gładko podłożyli się ekipie Full Teamu.
Zgodnie więc z założeniami na mecz z Aztecą jechaliśmy z zamiarem markowania gry i oddania gospodarzom punktów potrzebnych im w walce o awans do Ekstraligi.
Byliśmy pewni, że uda nam się przegrać, tym bardziej że Azteca przystąpiła do tego spotkania wzmocniona brakiem najsłabszego ogniwa w ich szeregach, czyli ich kapitana ArNo.

Gospodarzy do boju z nami prowadził Mini. Tenże, niczym Kapral pod nieobecność swego Hegemona od początku darł się wniebogłosy, że Weteranów trzeba „na plasterki”.
Okazało się, że Mini w swej nowej roli odnalazł się doskonale. Banda jego zbójcerzy gładko wygrała cztery single, a dokładając wygraną w pierwszym deblu już w połowie meczu zapewniła sobie remis. W tym miejscu nastąpiła piętnastominutowa przerwa. Aztecowcy padali sobie w ramiona, wzajemnie gratulując sobie sukcesu, Ryba pokątnie ronił łzy, a Baryła najwrażliwszy z nich wszystkich, wprost zalewał się łzami ze szczęścia.
Rzuf musiał ratować lokal przed zalaniem kupując w pobliskim wielobranżowym nowego mopa, co biorąc pod uwagę jego wrodzone sknerostwo (patrz Mistrzostwa Wielkopolski Rokietnica 2009), spieprzyło mu humor na kolejne dwa tygodnie.

Za zalanego Baryłę Mini do gry wprowadził Michała Marciniaka. Rezerwa nie była kompatybilna z Rybą, przez co Weterani zupełnie nieoczekiwanie wygrali drugiego debla.
Gospodarzom widmo remisu zajrzało w oczy! W tym momencie Eli musiał swych zawodników przywołać do porządku, przypominając im że nie przyjechali do Agawy ani wygrać, ani zremisować, tylko gładko przegrać. Holl, Ciapek i Ruten wykazali się odpowiedzialnością i nie stawiali w swych singlach oporu, jedynie jednooki w tym dniu Franek rozprawił się z Minim który sam siebie desygnował do gry.
Kapitan Weteranów nie miał jednak do Franka pretensji, ponieważ z Minim nie wygrać jest potwornie trudno, a ponadto Franek dysponujący jedynie 50% swej wizji niezbyt dobrze widział gdzie ma pudłować w kluczowych momentach, a że w tym dniu miał pecha, to wygrał.

Warto w tym miejscu jeszcze dodać, że przed meczem na prośbę Arno Rzuf w sali w której graliśmy zainstalował żarówkę o mocy 15W. Arno podejrzewał bowiem, że Weterani będą trenować w egipskich ciemnościach by później w Agawie lepiej trafiać dable w mroku.
Ta nagła eksplozja światła miała nas niemal oślepić.
Aha, jeszcze jedno, nie musimy chyba dodawać, że Rzuf tej żarówki nie kupił, tylko ją pożyczył z pobliskiej Żabki.

Święty Koniu?

NAPISAŁ: Eli, 10 maja 2009 22:23

Może trudno w to uwierzyć, ale sprawozdania z naszych dwóch ostatnich spotkań DLD są już gotowe i pojawią się lada moment!

By zrekompensować naszym stałym gościom blisko miesięczny poślizg, oba pojawią się równocześnie.

To rekordowe opóźnienie w publikacji wynikało z faktu, że w dniu dzisiejszym Koniu obchodzi urodziny i  staraliśmy się w Watykanie by go  kanonizowano, wszak jego ostatnia wygrana to ponad wszelką wątpliwość CUD!

Co prawda nie udało nam się załatwić tego prezentu, ale w zamian za to Ruten załatwił Koniowi bilet do cyrku a Eli obiecał postawić mu na kolejnym meczu małe piwo (albo duże, ale do 3.50).

 
| Yunnan | OpenSite www |
| Kursy maturalne | Domy prefabrykowane | Üebersetzer in Polnisch |