Nowe cytaty

NAPISAŁ: ROO10, 27 stycznia 2009 02:18

W dziale CYTATOWNIA pojawiły się 3 nowe wpisy.
W produkcji są sprawozdania z naszych dwóch ostatnich spotkań ligowych.
Ciapek nadal bez sprawnego komputera. Zapowiedział jednak, że jeśli ta sytuacja w najbliższym czasie się nie zmieni, to zacznie miksować swoje sety na zapasowym sprzęcie – magnecie marki Kasprzak, którego dostał na komunię od chrzestnego.

Czy to koniec światowej muzyki rozrywkowej ?

NAPISAŁ: Eli, 25 stycznia 2009 12:04

Zawiadamiamy z nieukrywanym żalem, że w dniu wczorajszym padł porażony śmiertelnym wirusem (chyba EBOLA) Ciapkowy komp. Na swym atari nasz drużynowy dj Tiesto od początku roku skomponował prawie pół tysiąca kawałków, w tej liczbie kilkadziesiąt szlagierów krajowych i siedem hitów o zasięgu ogólnoświatowym. Warto przypomnieć, że najsłynniejszy z nich – “Powiedz mi mała czego chcesz najbardziej na świecie, ale mnie to i tak nie obchodzi bo liczą się tylko kolejne sety” dotarł na 145 miejsce ostatniego notowania Listy Przebojów Dla Oldbojów”.

Poniżej na zdjęciu “maszyna”, na której tworzył dj Ciapek – CZEŚĆ JEJ PAMIĘCI!

maszyna dj-a Ciapka

Jak podstępnie osłabić przeciwnika?

NAPISAŁ: Eli, 18 stycznia 2009 19:14

W dniu dzisiejszym Eli udał się na rekonesans do Bugaju na mecz pomiędzy GumBarem a Sekretem Konin.

Wizyta ta miała podwójny charakter:

1. Eli obserwował wnikliwie jak radzą sobie na tarczach nasi ewentualni przeciwnicy w następnym sezonie.  Nie chodzi bynajmniej o to, że zamierzamy awansować do wyższej klasy rozgrywkowej, co byłoby zresztą sprzeczne z naszym statutem. Po tym, co Eli zaobserwował w Bugaju, to raczej GumBar a najpewniej Sekret spadną piętro niżej. Co tu dużo pisać – na meczu szału nie było.                                                                  Szczególnie zagadkowa wydawała się słabiutka forma zawodników Sekretu.

To co zaprezentował np. Kima dalece odbiega od tego, co opisuje na swojej stronie sailorripley: a to 16 lotka, a to zamknięcia powyżej stówki lub bullami. Zaczynamy podejrzewać że Błażej uprawia fikcję literacką na pożytek zwiększenia oglądalności swej strony www.strefadarta.pl

By to zweryfikować niewykluczone, że w najbliższy czwartek dokonamy II Inwazji na Konin!

2. Jak wiadomo za tydzień w niedzielę Weterani jadą służbowo do Konina na mecz z zespołem Dream Team. Eli podstępnie postanowił więc wykorzystać swą niedyspozycję zdrowotną (grypa stulecia) i poprzez jednego z zawodników Sekretu podesłać Marzycielom trochę swoich zarazków by ich przed meczem zainfekować. Z wyborem nosiciela – przekaźnika nie było problemu.  Bakterie przecudownie wręcz potrafią przenosić się przy pomocy żywności – nasza broń biologiczna w formie Elego skupiła się więc na Kapuście! Kapitan Weteranów kichał na niego ile się dało.

Mamy nadzieję że ten akt sabotażu przyniesie nam spodziewane profity:)

Sprawozdanie z meczu Siewcy – Weterani S-U

NAPISAŁ: Eli-ROO10, 7 stycznia 2009 20:08

Siewcy – Weterani S-U   4:6 (10:15)


Derby Krokodyla – na ten mecz czekali chyba wszyscy bywalcy klubu Igieł 84. Dało się zauważyć, że kapitanowie obu drużyn już na kilka dni przed terminem rozpoczęli przygotowania. Czarex postawił na ściemę, że niby to składu nie ma, próbował nawet przełożyć termin meczu. Poza tym po sensacji 6-tej kolejki ligowej – porażce Siewców z Partnerkami, Kotek zapowiedział podobno, że zawiesza chwilowo swoją wielką sportową karierę i że przez najbliższy miesiąc musi odpocząć. Później okazało się, że jednak jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w Igle Siewcy stawili się jedynie bez Kuby Frankowskiego, który był w pracy.

Weterani stawili się w Igle w pełnym składzie, zazwyczaj standardowo oznaczało to rozterki kapitana dotyczące wyznaczenia składu, jednak tym razem Eli skład obmyślił sobie w głowie dużo wcześniej (może nawet w poprzednim roku:D ) Eli postawił jak zwykle na siebie i Hansa, resztę wyjściowego składu uzupełnił zawodnikami, którzy najintensywniej trenują na terenie Krokodyla: Ciapkiem i Hollem. Dodatkowo Eli maksymalnie wzmocnił skład przykuwawszy Rutena zszywaczem do ławy. I był to strzał w dziesiątkę, bo jak wiadomo – na ważnych meczach grzać ławę nie może byle niedoświadczony rezerwowy.

Tłok był w lokalu niczym na wiecu przedwyborczym Krzysztofa Kononowicza! Trening przedmeczowy przypominał rozgrzewkę na turnieju PDC, były dwie maszyny, zawodników kilkunastu, a jak wiadomo każdy chciał rzucić, każdy chciał pokazać swemu kapitanowi, że jest gotowy wziąć na swoje barki ciężar meczowego stresu. Uformowały się kolejki do maszyny niczym kolejki po schab za PRL-u. Momentami można było wyjść do toalety na dłużej, wrócić i nie stracić miejsca w kolejce!

Właściciele lokalu wiedząc, że derby Krokodyla to wydarzenie najwyższej rangi, słusznie spodziewali się wysokiej frekwencji i przygotowali na tę okoliczność szereg atrakcji, Paweł dzień wcześniej wymienił baterie w pilocie do tv, a Aga zaprezentowała tuż przed meczem pokaz curlingu (patrz zdjęcia).

Przed meczem Hans, który do tej pory grał dobrze, tylko… przegrywał, zapewniał nas, że z Siewcami zdobędzie w końcu punkty. Traktowaliśmy te zapewnienia z przymrużeniem oka, a Eli niczym rasowy detektyw postanowił bacznie obserwować Hansa. Ten początkowo zachowywał się normalnie, czyli siedział grzecznie, pił browary i palił fajki. Po chwili jednak Hans dyskretnie rozejrzał się dookoła i widząc, że nikt nie zwraca na niego uwagi błyskawicznie schował swe dłonie pod blat stolika, po czym rozpoczął tam nimi wykonywać rytmiczne ruchy…
Po kilku chwilach Hansowe dłonie ujrzały światło dzienne, ale już w rękawiczkach! Na pytania nie było już czasu… Rozpoczynał się mecz.

W pierwszych dwóch singlach Eli z Hollem zdobyli dwa punkty, dzięki czemu morale całej drużyny wzrosło, byliśmy jednak ostrożni, nauczeni meczem z Full Teamem. Ciapek poległ z ręki Kotka, sporo emocji przyniósł mecz Hansa z Bułą. W pierwszym legu Siewca nie wykorzystał wielu szans na trafienie dabla i Hans objął prowadzenie, później było już 1:1 i coraz większa nerwówka. Ostatecznie bardziej zimnokrwisty okazał się Weteran i trafił decydującego dabla. Było 3:1 dla nas.

Hans rozgrzany pozostał na parkiecie i od razu rozpoczął debla z Ciapkiem w parze. Na ten mecz Czarex zrobił już zmianę i za Grzegorza do gry wpuścił Harry’ego. Ale Hans był już zbyt rozgrzany, żeby oddać gospodarzom punkt. Jego końcowe dable były już dużo pewniejsze niż w meczu singlowym, w pierwszym legu mając na liczniku 90 pkt. sprawę rozwiązał dwoma lotkami (T18 D18), czym wywołał wśród swych kamratów euforię. Hans pewym rzutem zakończył również drugiego lega, był w tym deblu egzekutorem, nie należy jednak umniejszać zasług Ciapka, który pięknie “schodził” a potrójne 19-chy dzwoniły mu, że normalnie klękajcie narody ;)

Drugi mecz deblowy to największa nerwówka tego wieczoru. Buła z Kotkiem versus Eli i Holl, czyli prawie 30 minut obgryzania paznokci.

Weterani wygrali pierwszego lega, dwa kolejne padły jednak łupem Siewców. Szczególnie Eli mógł sobie później pluć w brodę. Miał wiele szans na to by kolejny meczowy punkcik dopisali sobie Weterani, kiedy jednak na dablach naszego kapitana dopadał jakiś paraliż, to Kotek mrucząc coś pod nosem pokazywał pazurki i zamykał bardzo sprawnie.

Tak więc po deblach prowadziliśmy 4:2 i już tylko jeden punkt dzielił nas od wykonania planu minimum, czyli wywalczenia na wyjeździe remisu. Eli jednak był już w tym momencie pewny wygranej, pozwolił sobie nawet na antycypowanie. Zapowiedział bowiem Hansowi i Ciapkowi, że już nie zagrają w tym meczu, bo za chwilę on i Holl wygrają swe single i do gry wejdą zmiennicy.

Tak tez się stało. Eli w „kapitańskim tangu” pokonał Czarka 2:0, choć trzeba przyznać, że równie dobrze to Czarek mógł cieszyć się z wygranej w takim samym rozmiarze. Kapitan Weteranów był jednak skuteczniejszy na dablach.

Na sąsiedniej maszynie pojedynek był równie zacięty. Harry prowadził 1:0, Holl wyrównał, by w trzeciego lega zakończyć piorunującym zejściem T20 D32! BRAWO! Warto dodać, że oba te single Weterani zakończyli w odstępie dosłownie kilku sekund, więc w naszych szeregach zapanowała prawdziwa euforia!

Na ostatnie single, zgodnie z wcześniejszymi założeniami Eli wprowadził do gry Franka i Konia. Wszyscy byli zadowoleni: Hans z Ciapkiem – bo mogli sobie w spokoju sączyć browarki, Ruten – bo wiedział że statystyk sobie nie popsuje, no i Franek z Koniem, z których ten pierwszy aż się trząsł by wystawić swe legendarne D15, a drugi się cieszył, bo cała reszta się cieszyła.

Nasi zmiennicy polegli solidarnie po 1:2 z Bułą i Kotkiem. Temu drugiemu (który po meczu miał minę jakby właśnie stracił szansę na mistrzostwo świata) kapitan Weteranów jednogłośnie przyznał nagrodę MVP MECZU!
Może ta nagroda osłodzi biedakowi gorycz porażki, a jednocześnie ten nasz przyszły nowy Taylor będzie miał o czym opowiadać przez najbliższe pół roku.

Po meczu Eli nie wytrzymał i zapytał Hansa, co to za obrzędy voodoo odprawiał w rękawiczkach pod stołem. Hans ujawnił kapitanowi swą tajemnicę: otóż stosuje on specjalny krem do delikatnych dłoni, bez którego nie jest w stanie wygrywać. A rękawiczki stosował po to, by krem wchłaniał się szybciej w wyższej temperaturze.

dloniehansaprzed.jpg dloniehansapo.jpg kremhansa.jpg
Dłonie Hansa przed nakremowaniem Dłonie Hansa po nakremowaniu Cudowny krem, którego używa Hans. Aby dochować tajemnicy, musieliśmy zakryć nazwę.

Na wieść o tajemniczym mazidle Franek błagał później Hansa o kilka gramów tego cudownego środka. Ciapek szybko go jednak sprowadził na ziemię mówiąc mu, że potrzebuje nie kilka gramów do dłoni, ale pełne wiadro i najlepiej żeby się cały wysmarował, to może po takiej kuracji trafi kiedyś innego dabla niż d15.

Na koniec ciekawostka medyczna: podczas I Inwazji na Konin Błażej “Sailorripley” opisał nam dziwaczny syndrom D A R T I T I S, czyli niezdolność do puszczenia lotki. Otóż zawodnik stojący przed maszyną tak mocno obawia się spartolić, że zwleka w nieskończoność z oddaniem rzutu.
Jak udało się nam zaobserwować, pierwsze symptomy tejże przypadłości dopadły już chyba Hansa. Na dzień dzisiejszy nie wiemy, czy dartitis jest zaraźliwy. Jeżeli tak, to jaką drogą się przenosi? Czy dartitisa można leczyć na kasę chorych?
Jeżeli ktoś ma jakieś doświadczenia z dartitisem, w imieniu Hansa prosimy o kontakt celem wymiany doświadczeń i wspólnej walki z tą darterską dżumą XXI wieku.

Siewcy – Weterani S-U 4:6 (10:15)

NAPISAŁ: ROO10, 5 stycznia 2009 23:21

W pełnym dramaturgii meczu derbowym zdobyliśmy cenne 3 pkt. gwarantujące nam na chwilę obecną 4-te miejsce w tabeli pierwszej ligi.  Mecz był zacięty, obie drużyny dysponowały pełnymi składami, a zwycięzcę wyłoniły pierwsze dwa single po deblach.  Więcej na ten temat oraz sprawozdanie + fotki z meczu niebawem na naszej stronie.

Dart Calculator

NAPISAŁ: ROO10, 5 stycznia 2009 17:23

Wśród polecanych linków (szukać poniżej menu) pojawił się odnośnik do strony, na której można zagrać w darta przez sieć. Owszem, nie od dziś wiadomo, że istnieją specjalne programy oferujące grę przez sieć, jednak program autorstwa Yunnana ma kilka zalet:

  • działa przez przeglądarkę internetową, nie potrzeba żadnej instalacji itd.
  • brak zawiech
  • brak problemów z firewallem
  • nie potrzeba zewnętrznego IP
  • podpowiedzi proponowanych zakończeń (nie trzeba znać tabliczki mnożenia ;)

Testowałem ten kalkulator już z Mr. Woo oraz ostatnio intensywnie trenuję z Dziurą, wszystko działa płynnie.

Krótka instrukcja:

Jeden z graczy klika na NOWA GRA, otrzymuje kod który musi podać swemu rywalowi. Drugi zawodnik wchodzi na stronę i klika na DOŁĄCZ DO GRY i wkleja wcześniej otrzymany kod i już można spokojnie i bezproblemowo rzucać maksy ;) Polecam wszystkim!

Sprawozdanie z turnieju w Sekrecie (Inwazja na Konin 1 01 2009)

NAPISAŁ: Eli, 4 stycznia 2009 18:27

Odsłuchaj sprawozdanie!

(Uwaga! Jeśli masz problem z odtworzeniem pliku, Twoja przeglądarka potrzebuje instalacji tego: adobe flash player


IMG_0113.jpg

Inwazja na Konin zakończyła się sukcesem przede wszystkim na polu organizacyjnym. Już na samym początku wyprawy, czyli na poznańskim Rondzie Śródka Eli przeczuwając, że w pubie Sekret nie będzie łatwo, postanowił znieczulić swych podopiecznych na wielce prawdopodobne porażki przy pomocy okazałej butelki whisky.

Nasza ekspedycja nie była trzymana w tajemnicy, gospodarze więc postanowili już na początku oziębić nasze męstwo poprzez wyłączenie ogrzewania w lokalu. Metoda „na eskimosa” okazała się poniekąd skuteczna – Eli z Rutenem z kretesem pożegnali się z turniejem już po dwóch meczach. Pierwszy z wymienionych na prawej poległ z ręki kuzyna swojej żony (gdyby Eli wiedział, jaka to mściwa rodzina to by się pewnie nie ożenił), a następnie na lewej został pokonany przez oszronionego Kimę, który chwilę wcześniej odprawił z kwitkiem Rutena (ten przez następnych kilka godzin lamentował wniebogłosy, bo miał Kimę na widelcu).

Wspomniany Kima nie liczył chyba na tak wysoką frekwencję na turnieju (21 osób – rekord 2009 roku!), ponieważ przed wyjściem z domu poinformował małżonkę że wróci za 2-3h. Po upływie tego czasu z każdą minutą stawał się coraz bardziej nerwowy, „wisiał” wręcz na telefonie negocjując z żoną coraz odleglejsze terminy powrotu. Przed półfinałem wyraz jego twarzy świadczył o tym, że prawdopodobnie negocjuje już tylko podział majątku. Taka postawa zrobiła wrażenie na pozostałych uczestnikach turnieju, ale jak celnie zauważył Kapusta: żon można mieć w życiu kilka, a taki turniej (szczególnie z udziałem Korbana) zdarza się raz na sto lat.

Korban okazał się chyba największą (nie o wzrost tu chodzi) niespodzianką turnieju. Zdopingowany do gry był jak nigdy, dzięki dwóm wlanym w siebie drinkom przygotowanym podczas podróży przez pokładowego barmana Rutena. Korban zamówił „na początek słabe” ale Ruten chyba nie dosłyszał zamówienia, bo okazałą szklanicę whisky ledwie zabarwiał coca-colą. Dzięki temu „nagrzany” Korban brylował później na tarczach zajmując ostatecznie piąte miejsce, a o włos był od poszatkowania Kapusty w walce o finał prawej strony. Warto w tym miejscu dodać że przed tym meczem trzeba było już usuwać sople z sufitu. Wcześniej Korban bezlitośnie rozprawił się z miejscowym wodzirejem Błażejem pokazując w 3 legu jak bez rękawiczek w temperaturze około 3 stopni odrobić 200 punktów straty.

Nasz towarzysz Dziura zagrał jak zawsze na odpowiednim poziomie, zajmując ostatecznie 3 lokatę. Ten wyjazd miał dać odpowiedź, czy Dziura mentalnie pasuje do Weteranów i czy jest w stanie zająć miejsce w składzie po Korbanie. Kapitan Weteranów zauważył, że Dziura jest podobny z wyglądu do Korbana i w zasadzie to powinno wystarczyć. Dziura zaimponował nam jednak tym, że po turnieju (z Sekretu wychodziliśmy około 1.30 w nocy) nie pojechał do domu do Gniezna, tylko zdecydował się na przyjęcie zaproszenia od Rutena na nocną dwugodzinną sesję na sizalu. Po tym treningu Dziura udał się na 6 do pracy, by już o 16 zawzięcie ponownie sparować z Rutenem przed turniejem w Delano. Podobno docelowo Dziura planuje zupełnie zrezygnować ze snu by nie marnować czasu który może poświęcić na granie.

Nie tylko my reprezentowaliśmy 1 stycznia Poznań na tym turnieju. Przyjechał również inny Weteran – DJ HOLL w towarzystwie dwóch Siewców – Harry’ego i Kuby. Podejrzewamy, że przysłał ich Czarex na przeszpiegi przed Wielkimi Derbami Krokodyla (05.01.2009). Wspomniana trójka choć za wysoko w turnieju nie zaszła, to wstydzić się też nie ma czego.

Sam turniej mimo słabej widoczności spowodowanej przez parę buchającą z ust jego uczestników przebiegał bardzo sprawnie. Kto wie, czy już przed 1 w nocy byłby znany zwycięzca, gdyby gospodarze posiadali szuflę do odgarniania śniegu przed maszynami. Bar lansował muzyczkę, przy której dało się zauważyć nawet pary pretendujące do kolejnej edycji „Tańca z gwiazdami”, a przy hitach Boney M i Krzysztofa Krawczyka trudno było spokojnie stać na linii rzutu. DJ zaprawdę spisał się doskonale!

Oprócz zawodów darta na sali równolegle rozgrywano partyjki szachowe. Tu jednak musimy opisać wydarzenie, które cieniem kładzie się nad tym jakże udanym wieczorem. Eli na szachownicy zawzięcie atakował Błażeja, który rzucił mu rękawicę. Kiedy już wydawało się, że mat jest nieuchronny, Błażej (do tej pory słynący ze stosowania zasad fair play) w akcie desperacji w jakiś tajny sposób poprosił o pomoc słynnego szachowego wymiatacza z Sekretu – samego Kazika! Zszokowany tym faktem Eli stracił koncepcje gry i został ostatecznie pokonany przez debel Błażej + Kazik.

Podczas drogi powrotnej nasza załoga (oprócz “odpoczywającego” Rutena) rozważała już kolejny termin II Inwazji na Konin. Nauczeni doświadczeniem zabierzemy ze sobą z pewnością kalesony, zimowe groty i termofory. Nawet jak pojedziemy do Konina latem, bo z miejscowymi nigdy nic nie wiadomo!

Zobacz – KOMIKS – zdjęcia z imprezy tutaj

Zobacz filmik z imprezy tutaj


 
| Yunnan | OpenSite www |
| Kursy maturalne | Domy prefabrykowane | Üebersetzer in Polnisch |