Przydatne
informacje:
Rokietnica – (potocznie nazywana,,Rokoko”) wieś w Polsce położona w woj. wielkopolskim, w powiecie poznańskim, w gminie Rokietnica. Herb:


Gawron (gapa) (Corvus frugilegus) – średniej wielkości ptak synantropijny z rodziny krukowatych. Wielkości wrony, ale smuklejszy. Upierzenie na całym ciele czarne z fiole-towym, metalicznym połyskiem. U starych osobników pióra przy nasadzie dzioba wytarte. Bardzo często mylony z krukiem, ale znacznie od niego mniejszy.Występowanie:
w zależności od gatunku: Azja Mniejsza, Azja Zachodnia, Daleki Wschód, Europa,
- Rokietnica (gatunek: nielot)
- Wymiary średnie Długość ciała ok. 48 cm, rozpiętość skrzydeł 99 cm, waga ok. 450 g
|

Wyprawa do Rokietnicy była pierwszym wyjazdowym meczem Weteranów w tym sezonie (spacerku do Delano nie liczymy).
Ruszyli w te dzikie strony w składzie: Eli w roli szofera, nawigator Ruten, podnieceni Ciapek i Franek oraz zasypiający Koniu.
Franek podniecony był perspektywą rozegrania pojedynku z najnowszym obiektem swych miłosnych westchnień – Jolą, dla Ciapka natomiast ta eskapada była pierwszym w życiu wyjazdem poza granice Poznania. Zabrał więc ze sobą letnią odzież na przebranie, bo nie mogąc na mapie znaleźć Rokietnicy wolał być przygotowany na pobyt w innej strefie klimatycznej. Ekwipunek obfitował również w suchy prowiant w skład którego wszedł tuzin jaj na twardo, tych samych, po których Halina wietrzy do dziś Delano po piątkowym turnieju:)
Koniu pierwotnie miał odsypiać w domowych pieleszach dyskotekowe nocne wygibasy w towarzystwie swych wielbicielek (patrz zdjęcie), lecz w ostatniej chwili Hans zgłosił niedyspozycyjność zdrowotną – zaawansowaną obstrukcję. Nasz kapitan podejrzewa jednak, że Hans tylko pozorował tę chwilową słabość, bo tak naprawdę obawiał się o to, że na trudnym terenie Gawronów popsuje sobie meczowe statystyki!
Warto jeszcze wspomnieć o tym, że chłopaki nie tylko fizycznie byli dobrze przygotowani do gry (ostatnio często udzielają się w turniejach klubowych), nasz kapitan zadbał o teoretyczne przygotowanie swoich podopiecznych i przed meczem zorganizował przyśpieszony kurs z dziedziny ornitologii, prezentując książki o ptakach. Wszyscy się zaczytali, jedynie Franek jako stały czytelnik “Twojego Weekendu” z przyzwyczajenia oglądał tylko zdjęcia, ale jak później się okazało – posiadł wystarczającą wiedzę na temat gawronów, aby odebrać gospodarzom kilka punktów.
Początek meczu mieliśmy doskonały, po czterech singlach prowadziliśmy 3:1. Ciapek pokonał Jolę, choć był już w dramatycznej sytuacji, dzięki temu że bez zastanowienia kończył czym popadnie. Franek zaś rozprawił się z niejakim Gicalą, prezentując całą gamę trików prowadzących do wystawienia D15. W drugiej parze w kapitańskim tangu znakomicie dysponowany w tym dniu Eli gładko rozprawił się z Doktorem, a Paweł Rzepka rozgromił wręcz będącego chyba w poimprezowym letargu Konia.
Do debli przystępowaliśmy więc w komfortowej sytuacji i to dało się zauważyć podczas ich przebiegu. Gawronom ewidentnie opadły skrzydła. Koniowi nie wypadało blokować swego ukochanego kapitana, więc zadzwonił kilka razy a rozpędzony Eli zapinał dable bez zbędnego certolenia.
Na maszynie obok działy się prawdziwe cuda. Po pierwszych dwóch legach był remis, w trzecim decydującym nasz drużynowy lowelas Franek postanowił zaimponować Joli i oskarowo zakończył pojedynek ładnie kończąc ze 101. Prowadziliśmy już 5:1 i do położenia większości kuponów w lidze typerów brakowało już bardzo niewiele. Eli chciał w tym momencie dzwonić po pogotowie, bo po Doktorze można było poznać że ciśnienie ma już pewnie ze 240/190, a Ruten zaklinał się później że widział jak Doktorowi szedł dym uszami!
Nasze zwycięstwo przypieczętował Eli poskramiając Pawła, chwilę później Ciapek sprawnie poradził sobie z Gicalą.
Na zakończenie Franek udający gentelmana został rozjechany przez walec, w rolę którego wcieliła się Jola, a wchodzący z ławki Ruten choć poległ z ręki Doktora 2:1 to o włos był od kontynuowania swej wielkiej passy wygranych z kapitanem Gawronów, której początek datuje się na inaugurację pierwszego sezonu Weteranów w lidze.
Weterani zauważyli w trakcie meczu, że Doktora łączy bardzo osobista, głęboka więź ze stojącą po lewej stronie maszyną. Doktor kilkakrotnie, szczególnie podczas pojedynku z Elim, perwersyjnie beształ swą ukochaną. Ukoronowaniem tych żarliwych czułości był nasycony dzikością (maszyna pewnie to lubi) zwrot po kolejnym nieudanym zagraniu w końcówce drugiego lega: “Ty dziwko jedna, nie chcesz mi dawać, a wsadziłem w ciebie 5zł!” Myśleliśmy, że po tym jak światło dzienne ujrzały treningi Doktora w stringach, nic nas już w Rokietnicy nie zaskoczy, a jednak…
Warto również podkreślić, że jeszcze nigdzie na wyjeździe nie zostaliśmy przyjęci tak okazale. Na stołach widniały białe obrusy, na nich zaś lśniła zastawa stołowa bynajmniej nie z Warsu.
Gospodarze w trosce o to by każdy z nas mógł w ciszy i skupieniu koncentrować się przed meczem przygotowali około 120 nakryć, tak by można było wybrać sobie dowolne miejsce do kontemplacji – czy to przy bezpłatnej toalecie, czy to przy barze gdzie browara można było nabyć już za 3 złocisze. Tylko Ciapek musiał na wyraźny rozkaz kapitana siedzieć przy drzwiach wyjściowych w przeciągu, ale to dlatego że jak tylko weszliśmy do lokalu nasz wielkolud od razu spałaszował swoje jaja na twardo.
Z bardziej przyziemnych informacji: R. Gicala zaliczył 171pkt. Gratulujemy!

|