Aktualizacja działu Skład Drużyny

NAPISAŁ: ROO10, 30 listopada 2008 17:37

W dziale Skład Drużyny dostępne są już indywidualne opisy zawodników (obecnych oraz tych, którzy u nas grali). Wystarczy kliknąć na zdjęcie danego delikwenta.

Opisy Franka oraz Hansa w najbliższym czasie.

Wszelkie pretensje od obecnych i byłych Weteranów nie będą respektowane.

Andrzejkowy turniej w Delano

NAPISAŁ: ROO10, 29 listopada 2008 23:51

Nowość! Odsłuchaj artykuł!

(Uwaga! Jeśli masz problem z odtworzeniem pliku, Twoja przeglądarka potrzebuje instalacji tego: adobe flash player

andrzejkiwdelano.jpg

W miniony piątek odbył się andrzejkowy turniej w Delano. Weterani zjawili się w składzie: Eli, Ruten, Ciapek i Franek. Frekwencja była dość wysoka, z tego co pamiętam to o puchary przyszło walczyć więcej niż 16 osób, toteż Johnson był zmuszony przeczesać całe zaplecze lokalu w poszukiwaniu rozpiski na 32 osoby, w końcu znalazł, starł z niej dwucentymetrową warstwę kurzu i można było rozpocząć turniej :)

W pierwszej rundzie Franek z Ciapkiem sprawili małą sensację, chyba obaj domyślali się, że kapitan na nich patrzy i że nie ma on jeszcze pomysłu na skład Weteranów na mecz z Gawronami. Ciapek wygrał z Endrju, Franek pokonał Johnsona. Ten drugi później w bratobójczym pojedynku uległ Kubie z Siewców i trafił pod nóż Elego, umożliwiając kapitanowi awans do kolejnej rundy.

A sam kapitan? W pierwszej rundzie przegrał 1:2 z Michem, by przeprawiając się przez kolejne etapy turnieju znów trafić na zepchniętego na lewą stronę tabeli Micha. I powtórzyła się historia – Michu tego dnia wymiatał.

Ogólnie z naszej ekipy najlepiej zaprezentował się Ciapek, który naprawdę namieszał w tym turnieju. Niestety trafił w końcu na Dziurę (czołowy zawodnik Full-Teamu) i skończyły się sny o pucharze.

Ale i Ruten tego wieczoru nie był w cieniu, wygrał w końcu piwo w losowaniu oraz jednego lega z solenizantem Endrju, ulegając mu ostatecznie 1:2. Ruten sprytnie to potem skwitował entuzjastycznym “Wszystkiego najlepszego!”,  a ten wygrany leg to – jak mówił – tylko po to żeby podłożenie się było bardziej wiarygodne.

Oficjalnie Ruten twierdzi, że był słabo dysponowany po imprezie studenckiej, na której bawił z Koniem dzień wcześniej. Może to prawda, bo Koniu tak zaniemógł, że w ogóle nie dotarł na turniej. Nieoficjalnie mówi się jednak, że przed turniejem miała miejsce zrzuta dla Rutena na prezent dla Endrju. Miał być taniec na rurze w wykonaniu Pięknej Rutenny, no ale Ruten zapomniał zabrać kiecki z domu, Halina nie zgodziła się na występ aby uratować sytuację, wobec czego Ruten zachował się honorowo i zapowiedział, że chociaż w meczu się podłoży.

Z ostatniej chwili: w cotygodniowych mistrzostwach Piątkowa na sizalu Ruten nieoczekiwanie nie uległ Elemu! Z braku czasu na rozegranie decydującego lega zawody zakończyły się remisem 1:1. To pierwszy przypadek od roku, kiedy Eli nie wygrał tytułu mistrza.

Turniej par w Delano – 21 11 2008

NAPISAŁ: ROO10, 22 listopada 2008 23:43
IMG_0027.jpg

Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale czy mógłbyś mi odpiąć stanik?
- rzekł Ruten do Elego po powrocie do domu z piątkowego turnieju. I tymi słowami można by w skrócie opisać wydarzenia tego wieczoru. Ale że sprawozdanie nie polega na skracaniu, oto kilka słów na temat turnieju par, który odbył się w lokalu na ul. Roosevelta.

Turniej par cieszył się wysoką frekwencją. Graliśmy mecze deblowe w 301 DO. Rywalizowały pary mieszane oraz pary gejowskie (czytaj: jak jakiś cienias nie znalazł sobie partnerki, grał z drugim cieniasem w parze). W tym drugim przypadku jednen z zawodników musiał grać lewą ręką.

Najwięcej emocji wzbudziła para Eli + Piękna Rutenna. Partnerka kapitana Weteranów S-U oczarowała wszystkich wdziękiem oraz… wysoką formą gry lewą ręką. Na tyle wysoką, że nasza reprezentacja zdobyła II miejsce, ulegając w pełnym dramaturgii finale reprezentacji Rokietnicy: Doktorowi i Joli. Na trzecim miejscu uplasował się duet braci Frankowskich, czyli połączone siły Weterana Marcina i Siewcy Kuby. Rutenna i Eli, choć przegrali w finale i tak czują się moralnymi zwycięzcami, biorąc pod uwagę fakt, że tylko zwycięska para składała się z dwóch “prawdziwych” praworęcznych zawodników (Jola jest zawodniczką drużyny Gawrona i trzeba przyznać, że nie najgorzej rzuca).

Po zakończeniu zawodów Eli doszedł do wniosku, że Ruten przez ponad ćwierć wieku nie zorientował się, że jest… mańkutem! Przypomnijmy, że w meczu z parą Johnsonów Rutenna lewą ręką trafiła podwójną dwójkę w 6 rundzie, zostawiając daleko w tyle pozostałych grających. Sam Ruten zaskoczony tym, jak dobrze idzie mu wymachiwać lewą ręką zapowiedział, że rozważa od dziś masturbację właśnie swoją lewicą, czego nie próbował nigdy wcześniej. Być może oznacza to nowe metafizyczne doznania – czas pokaże. Poza tym Ruten w oczekiwaniu na drugi mecz wyznał rozpromieniony, że jeszcze nigdy tak długo nie uczestniczył w turnieju:)

W połowie turnieju rozlosowano nagrody – gratisy. Trzy szczęśliwe pary wygrały piwko (po jednym na głowę, ma się rozumieć), dodatkowo komplet 3 paczek prezerwatyw trafił w ręce braci Frankowskich. Ci niezmiernie się uradowali z bonusa, a Eli skomentował to słowami: “No to dupy macie chłopaki bezpieczne”. Był też za friko zestaw przetrwania, czyli chleb ze smalcem + kiszone ogórki, dzięki czemu zawodnicy i zawodniczki (oraz Ruten/na – tego wieczoru trudny/a do sklasyfikowania) głodni byli jedynie sukcesu:)

Fotorelacja z imprezy – 26 zdjęć w formie komiksu – do wglądu w Galerii w dziale “Turnieje w Delano”.

Sprawozdanie z meczu Weterani S-U – Azteca

NAPISAŁ: ROO10, 21 listopada 2008 17:15

Weterani S-U – Azteca  3:7 (9:17)


W poniedziałek 17-go listopada 2008 gościliśmy na własnym terenie zawsze groźną drużynę Azteca. Mieliśmy mieszane nastroje, z jednej strony mieliśmy nadzieję, że skoro nasi rywale w meczu I kolejki podzielili się punktami z chłopakami z Delano, to i my możemy mieć co najmniej remis, z drugiej zaś strony już kilka dni wcześniej wiedzieliśmy, że kapitan przyjezdnych ArNo znacznie wzmocni Indian swoją nieobecnością.

Przed meczem jak zwykle w głowie Elego zrobił się mętlik. Nasz kapitan znany jest z rozterek przedmeczowych dotyczących wyznaczenia składu, tym razem miał jeszcze większy dylemat, bo Weterani stawili się w Igle w komplecie, tak więc jeden z nas nie mógł być wpisany do protokołu nawet jako rezerwowy.

Przedmeczowa selekcja w postaci kilku treningowych meczyków w 501 niestety nie wyłoniła faworytów, toteż Eli postanowił wnikliwiej sprawdzić, kto ma jaką formę (patrz zdjęcia). No i problem się rozwiązał ;)

Już pierwsze single przyniosły sporo emocji. Co prawda tylko Eli zdobył punkt, ale Hans i Koniu mieli spore szanse, urwali przeciwnikom lega, niestety tego dnia obaj nie mieli opanowanych kończących lotek, Hans w decydującym legu rozmieniał niczym Mario w czasie swej największej świetności, Koniu natomiast… zrobił to samo co Hans :D Tomek natomiast starał się trzymać fason w meczu z Rybą, ale prawda jest taka, że szans większych nie miał. Ryba kilka razy rzucił po 140pkt i tyle było z rywalizacji…

Po pierwszym meczu deblowym było już 4:1 dla gości, sytuacja robiła się beznadziejna, ale Weteranom nie opadły skrzydła, bo w drugim deblu Koniu z Elim po morderczej walce zdobyli kolejny punkt! Po pierwszym legu prowadzili 1:0, a drugi leg obaj rozpoczęli rzucając po 140! Później zrobiło się 1:1, w ostatnim legu natomiast Waldek Ruta znacznie zwolnił i tym samym przyblokował swojego partnera. Weterani mieli już Rybę na patelni. Wystarczyło tylko dodać oliwy i podsmażyć.  Eli długo nie czekał i trafiając dabla zmienił wynik meczu na 4:2 dla  drużyny gości.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że w połowie meczu nasz kapitan w ramach szeroko pojętej gościnności wręczył Miniemu (zastępującemu tego dnia ArNo) klucz do indywidualnej toalety, aby ten jako kapitan przyjezdnych mógł komfortowo i w ekskluzywnych warunkach załatwiać swe potrzeby. Jakiś czas później wzruszony Mini ze łzami w oczach stwierdził, że jeszcze nigdy nie miał w ręku różowego papieru toaletowego i że tak mu się to kapitanowanie spodobało, że rozważa zdetronizowanie ArNo, lub założenie własnej drużyny w przyszłym sezonie.

No ale wróćmy do meczu. Pozostały cztery single, musieliśmy wygrać trzy z nich aby mieć remis. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, ale że jest to możliwe. Hans załamany swoją formą poprosił o zmianę, ale Eli spoglądając na ławę rezerwowych i siedzących na niej Ciapka i Rutena ubłagał Hansa, aby jeszcze zagrał w ostatnim singlu. Tak więc do boju ruszyli Hans i Koniu… i obaj prowadzili 1:0 w legach! W Weteranach znów narodziła się nadzieja, wiedzieliśmy, że jeśli obaj wygrają swoje mecze, to zdeterminowany jak nigdy Eli zdobędzie dla nas piąty punkt. Ale stało się inaczej, Hans i Koniu dali ciała i Azteca miała już zapewnione zwycięstwo.

W tej sytuacji kapitan spuścił z łańcucha rezerwowych, aby sobie troszkę pohasali w meczach o pietruszkę. Ciapek miał więcej szczęścia niż Ruten, bo trafił na Miniego, który na ten mecz wprowadził sam siebie do gry, aby się sprytnie podłożyć i ustalić wynik meczu pod swoje zakłady w Lidze Typerów. Być może Ciapek będzie w kuluarach zdecydowanie zaprzeczał, jakoby jego zwycięstwo nie było zasługą jego wysokiej formy, ale było właśnie tak jak wyżej opisano :P

Ostatecznie Azteca urwała nam 7 setów, pozostało symbolicznie się sfotografować, podpisać protokół oraz tradycyjnie obdarować drużynę rywali skromnym upominkiem – ziołami z Herbapolu (nie nasączonymi muchozolem, naprawdę).

W meczu padł 1 (słownie: jeden) maks 180pkt. autorstwa M. Marciniaka oraz 32 Makdonaldy 26pkt. autorstwa Weteranów.  Gratulacje dla wszystkich!

W rundzie rewanżowej zamierzamy przyrządzić Rybę po grecku według tradycyjnego staropolskiego przepisu.

Piątkowa wizyta w Delano.

NAPISAŁ: Eli, 16 listopada 2008 14:03

W piątek skąpa reprezentacja Weteranów (Koniu i Eli) wzięła udział w turnieju w Delano.

Poszło nam słabiej niż tydzień wcześniej, chyba dlatego, że nie było Rutena. Nie miał nam kto robić fotek, a Koniu się upierał, że błysk flesza wyzwala w nim dodatkową energię do gry.

Eli turniej zakończył po jednej wygranej (sprał kapitana Johnsona, potem jego prali). Koniu natomiast był w klasyfikacji końcowej czwarty, jego występ dostarczył jednak atrakcji licznie zgromadzonej publice.

Na początku w pierwszym legu wypracował sobie około 300pkt. przewagi nad przeciwnikiem, wystawił dabla na 5 kolejkę, po czym dzięki precyzyjnej rozmiance przegrał lega na środkach…

Frustrację po tej porażce Koniu postanowił utopić w alkoholu, a że jego budżet turniejowy zamykał się w kwocie 35 złociszy (z tego dwie dychy były przeznaczone na utopienie w pokerku na zapleczu – tak też się stało), jedynym sposobem na skombinowanie darmowego bronka było rzucenie maksa, co Koniu skwapliwie wykorzystał w meczu… ze swym kapitanem! To zdrajca, nie mógł go rzucić komuś innemu?

Eli zauważył jednak, że Koniowi dobrze idzie w Delano na maszynie pod oknem, rozważa więc odkupienie automatu od Haliny i wstawienie jej do Krokodyla, docelowo będziemy ją też chyba transportować na nasze mecze wyjazdowe.

Turniej w Delano 7 11 2008 – krótka relacja

NAPISAŁ: ROO10, 11 listopada 2008 17:53
W ostatni piątek na elitarnym turnieju w klubie Delano pojawiła się nieoczekiwanie reprezentacja Weteranów S-U, w składzie uprzednio wyselekcjonowanym: Ruten, Koniu, Eli i Ciapek. W turnieju udział wzięła też dwuosobowa reprezentacja z Rokietnicy, zawodnicy Delano oraz Valhalli. Po zażartych pojedynkach miejsca na podium zajęli kolejno:

1. Koniu
2. Doktor
3. Eli

Koniu długo będzie ten dzień wspominał, nie dość, że zarobił sporo kasiory, to jeszcze – jak sam stwierdził – pokonał wreszcie wszystkie swoje “klątwy” – Doktora, Endriu i Elego.

Grzechem było by też nie wspomnieć o atrakcji wieczoru przygotowanej przez szefową Halinę – zapiekanki z mikrofali z potrójną ilością keczupu (patrz zdjęcia). Niestety mogli się nimi delektować jedynie ci szczęśliwcy, do których uśmiechnął się los podczas losowania tychże smakołyków. Pozostali nie odważyli się zapłacić.

Poza tym turniej w Delano okazał się doskonałą okazją do przedyskutowania ewentualnych zmian w punktacji Ligi Typerów. Johnson stwierdził, że na chwilę obecną zmian nie chce mu się robić, nie przekonał pozostałych argumentami i wyszukaną terminologią z dziedziny informatyki stosowanej, dopiero graficzne przedstawienie sprawy przekonała resztę.

Zdjęcia z turnieju  oprawione gdzieniegdzie komentarzami znaleźć można tutaj:

http://www.weterani.tk/galeria-zdjec/?album=6&gallery=32


Sprawozdanie z meczu Full Team – Weterani S-U

NAPISAŁ: ROO10, 10 listopada 2008 17:56

Full Team – Weterani S-U  7:3 (15:9)


W obecnym sezonie barwy gospodarzy przywdziewają dwaj byli Weterani – Fryzjer i Mario (z przydomkiem, nieco na wyrost – Super). Z tego też tytułu nie byliśmy pewni, jak zachowają się nasi ex w konfrontacji z nami.

Mario nie przybył niestety na ten szlagierowo zapowiadający się mecz. Podobno pilnował już na junikowskim cmentarzu placu handlowego o powierzchni 6 metrów kwadratowych, położonego w ekskluzywnym miejscu  – między parkingiem strzeżonym a budką z bigosem. Mario zawsze miał smykałkę do interesów! Fryzjer natomiast stawił się na meczu, przyozdobiony nową fantazyjną czupryną.

Wspomnieniom nie było końca – łzy się zakręciły w oczach Weteranów na wspomnienie wszystkich wielkich sukcesów Fryzjera w naszym zespole, czyli szajby 45 lotką w meczu z Delano. Fryzjer podczas trwania spotkania przekonywał wszystkich, że ma zamiar wystartować w następnej edycji programu „Mam talent”. Jego popisowym numerem ma być zaliczenie maksa po 10 browarach. Zamurowało nas! Już teraz było widać, że Fryzjer solidnie się przygotowuje do zostania gwiazdą tv. Maksa co prawda na razie nie zapodał, ale wspomniane browary wlał w siebie ze swobodą świadczącą o długotrwałym treningu.

Sam mecz rozpoczęliśmy od prowadzenia 2:0. Swoje single wygrali  Hans i nasz kapitan. Debiutujący w naszych szeregach Hans zaprezentował fantastyczną formę, Eli zaś męczył się straszliwie, jednak dzięki stalowym nerwom pokonał rywala w 3 legu „na środkach”.

Dwa kolejne single padły łupem gospodarzy, mimo wszystko jednak do pojedynków deblowych przystępowaliśmy z dużymi nadziejami. I zawiedliśmy się srodze.

W pierwszym deblu Hans z Elim nie dali rady Wojtkowi i Łukaszowi. W pierwszym legu polegli zdecydowanie, w drugim Hans szalał nie dając praktycznie szans rywalom (Eli statystował, ale nie dał się zablokować). W trzecim decydującym Hansa coś sparaliżowało i nie udało się już dogonić przeciwników. Warto w tym miejscu dodać, że Eli, choć zablokowany, celem postraszenie gospodarzy przerzucił z polotem 138!

Drugi debel z racji treningu piwnego Fryzjera zapowiadał odrobienie strat, jednak Koniu z Hollem przegrali pojedynek nie do przegrania. Zaprezentowali bowiem poziom pasujący chyba do III ligi DLD, gdyby taka istniała.

Przegrywaliśmy więc 2:4, ale nie traciliśmy wiary w korzystny rezultat.

Eli bez trudu ograł Fryzjera słaniającego się na linii rzutu, nieoczekiwanie jednak Hans nie sprostał Przemowi. Teraz już potrzebowaliśmy cudu.

Eli był o krok od podwójnej zmiany, Koniu jednak rwał się do boju. Kapitan dał mu więc szansę i po chwili z rozpaczy rwał sobie włosy z głowy. Koniu tego dnia ambicji miał sporo, w przeciwieństwie do umiejętności. Zmiana Holla na Franka była już tylko kosmetyczna. Franek jednak choć przegrał, nie zaprezentował się najgorzej.

Warto zwrócić uwagę na doskonałe położenie Full Pubu, nie ze względu na dojazd, tylko na sąsiedztwo gabinetów stomatologicznych. W razie pijackich burd i mordobicia przy podpisywaniu protokołów meczowych praktycznie na miejscu można zreperować swoje uzębienie, albo też zamiast grzać ławę bez sensu dać sobie wyrwać ostatnie mleczaki. Tutaj jest naszym zdaniem pole do popisu dla Zarządu DLD, może by wynegocjowali z 10% rabatu za okazanie plakietki?

Podczas drogi powrotnej poznaliśmy odpowiedź na zagadkę dotycząca nierównej formy Hansa. Ten twierdził, iż nie wiedział że jego zespół był liderem I ligi, i ta świadomość go sparaliżowała, bo sam nigdy wcześniej nigdzie nie liderował. Hans prosił również, by w sytuacji gdy jeszcze kiedyś będziemy na czele tabeli pokazywać mu fałszywą tabele z Weteranami umieszczonymi gdzieś w jej dolnych rejonach. Nie będzie z tym problemu, ponieważ nasz personalny Ruten już teraz przygotował dla Hansa do wglądu tabelę z poprzedniego sezonu. Być może dzięki temu Hans zagra w kolejnym meczu z Aztekami na większym luzie!

Tak więc emocji tego dnia było co niemiara, zarówno podczas meczu, jak i tuż przed meczem, a to za sprawą naszego zespołowego nawigatora Rutena, którego zaproponowany w trasie sprytny skrót wydłużył czas podróży o 30 minut. Więcej na ten temat w szczegółowej relacji okraszonej mapką (patrz zdjęcie z lewej).

Pierwsza porażka w sezonie

NAPISAŁ: ROO10, 4 listopada 2008 01:03

Po chyba zaciętym spotkaniu (przynajmniej do połowy meczu) ulegliśmy na wyjeździe Fulltimowcom 3:7 (9:15). Spotkanie było prawie tak emocjonujące jak eskapady po Poznaniu i okolicach z Rutenem w roli nawigatora. Sprawozdanie z meczu + fotki wkrótce.

Full Team – Weterani, poniedziałek 20.00.

NAPISAŁ: Eli, 1 listopada 2008 18:08

Pierwotnie nasz mecz z zespołem Full Team miał się rozpocząć o godz. 19, jednak gospodarze wnioskowali o przesunięcie startu o godzinę.

Ze źródeł zbliżonych do dobrze poinformowanych dowiedzieliśmy się, że o 19 Full Team byłby mocno osłabiony.

Fryzjer w każdy poniedziałek o tej porze ogląda bowiem w TVN7 program “Pomoc domowa”.

Mario natomiast za żadne skarby nie zgodził się opuścić 1159 odcinka serialu “Samo Życie” emitowanego o godz. 19.30 w Polsacie. Mario tłumaczył, że ten właśnie odcinek (w którym: Łukaszek został porwany. Przerażona Teresa rzuca się z pięściami na ojca. Maks ją powstrzymuje. Chce się dowiedzieć od Bronka, jak do tego doszło. Prawie natychmiast po telefonie Teresy, zjawia się Zyga. Irek stara się pocieszyć załamanego Łukasza) może byc kluczowy dla całego serialu.

Musieliśmy się więc zgodzić na zmianę godziny rozpoczęcia meczu, cóż bowiem by znaczyła wygrana z gospodarzami, wśród których by zabrakło pląsających przy tarczach naszych dwóch byłych zabijaków?

Morderczy kupon Elego!

NAPISAŁ: ROO10, 1 listopada 2008 16:06

Liga typerów ruszyła pełną parą. Po pierwszej typowanej kolejce (czyli tak naprawdę po 2 kolejce ligowej) Eli na czele samotnym liderem! Eli zaskoczył wszystkich a nawet sam siebie obstawiając rozsądnie i z rozwagą. Zaskoczenie to można porównać do tego jakie miało miejsce w sylwestra ’92, kiedy to Eli w przypływie euforii spowodowanej udanym podpaleniem fajerwerka (tak zwanego wulkanika) obalił na raz pół lampki szampana dla dzieci!
Sukces Elego Koniu tłumaczy tym, że Eli zobaczył jego statuetkę za pierwsze miejsce w DLD MIX z poprzedniego sezonu i najzwyczajniej mu pozazdrościł. Ale długo liderowanie Elego w DLD Mix chyba nie potrwa, bo jego nieposkromiona szaleńcza natura hazardzisty okazała się silniejsza, co widać na przedstawionym poniżej obrazku (kliknij aby powiększyć).

kuponelego.gif


 
| Yunnan | OpenSite www |
| Kursy maturalne | Domy prefabrykowane | Üebersetzer in Polnisch |