Zaległe sprawozdanie z meczu z Sektorem 4

NAPISAŁ: ROO10, 24 stycznia 2012 23:26

Sektor 4 – Weterani S-U – 6:4 (12:9)

Odkładaliśmy to sprawozdanie w czasie tak długo, jak się da, licząc na to, że świat zapomni o wyniku tego meczu, zwłaszcza wobec kolejnych darterskich wydarzeń takich jak IV Inwazja na Konin czy Steeldart w Lesznie. Najwyższy jednak czas w kilku słowach opisać nasz niefortunny występ w lokalu przy ul. Św. Marcin.

Mecz rozegraliśmy wyjątkowo w poniedziałek, tak więc nieobecny był Koniu (który w Poznaniu jest tylko w weekendy, bo w tygodniu pilnuje na wrocławskiej budowie cegieł), problemy kadrowe powiększyły się, kiedy Elwis zadzwonił na pół godziny przed meczem, że utknął w korku gdzieś pod Bydgoszczą. Na szczęście sytuację uratowali bracia S. którzy na ostatnią chwilę dojechali do siedziby Sektora 4.

Zasadniczo sam przebieg meczu był nudny i ubogi w emocje, do których przyzwyczaiły nas dzień wcześniej Partnerki. Jedynie Ruten z Elim rzucili sobie po maksie, powiększając tym samym liczebną przewagę Weteranów w statystykach indywidualnych 2 ligi. Na większą uwagę zasługuje natomiast atmosfera towarzysząca temu wielkiemu sportowemu wydarzeniu. Drużyna gospodarzy świętowała chyba coś bardzo ważnego bowiem stolik Sektorowców aż uginał się pod ciężarem szklanych butelek z markowymi napojami wyskokowymi (podejrzewamy, że tą specjalną okazją był fakt, że Piotr Binas przyjął tego dnia z rąk listonosza rentę swojej babci). Przebieg meczu pokazał, że wlewanie w siebie kolejnych hektolitrów Jacka Danielsa przyniosło nieoczekiwanie dobry efekt, Weterani (zwłaszcza Eli) nie mogli się skupić na grze, zżerała nas zazdrość, zwłaszcza, że nasz kapitan zapomniał tego dnia zabrać z domu małpki z żołądkową i nie miał czym poratować swych zawodników.

Jeszcze ciekawsze jednak rzeczy działy się przed rozpoczęciem meczu, kiedy to sekretarz Ruten podczas rozgrzewki na lewej maszynie zauważył, że nie wchodzą mu potrójne dwudziechy. To go wyraźnie zaniepokoiło i dyplomatycznie poprosił gospodarzy o miarkę. Szczegółowe pomiary wykazały, że maszyna stała 7cm dalej niż stać powinna, co mocno zaskoczyło Sektorowców, którzy stwierdzili, że oni zawsze tak grają i było ok ;)

Podsumowując: był to dla nas czarny weekend, najpierw potyczka z Partnerkami, dzień później ciężka przeprawa z Sektorem, nie ma to tamto, dwa mecze podwyższonego ryzyka w ciągu dwóch dni to zdecydowanie za dużo emocji nawet dla drużyny, która nigdy nie przegrała z Vikingami.

Ciekawostki:

  • Ruten 171
  • Eli 180
  • Adam Sobkowiak nie ma już czystego konta w rozgrywkach ligowych, część drużyn z Ekstraklasy wycofała swoje lukratywne propozycje kontraktowe związane ze zbliżającym się okienkiem transferowym.

 

Protokół meczowy:

http://dartbook.pl/wyniki_liga_szczegoly.php?id_mecz=62&kto=3

Znamy już skład Weteranobusa na IV Inwazję na Konin

NAPISAŁ: ROO10, 26 grudnia 2011 23:10

Są już znani wszyscy pasażerowie Weteranobusa, który pojedzie na IV Inwazję na Konin:

  • Eli
  • Ruten
  • Koniu
  • Endrju
  • Wiśnia

Jak widać w tym roku Weterani nie przetasują się z Vikingami tylko z Forfiterami. Nie ukrywamy, że kolejka po bilety do Weteranobusa była długa jak zawsze, tym razem jednak na castingu decydowała aktualna forma zawodników w rozgrywkach ligowych. Żaden Viking się nie załapał nawet na miejsce leżące w bagażniku.

Kolejność wymienionych zawodników nie jest przypadkowa, Weterani planują zająć całe pudło, jeśli chodzi o pozostałą dwójkę, możliwe jest małe przetasowanie.

Jak Bonzo Agawy zarobił na prezent dla Olki

NAPISAŁ: ROO10, 25 grudnia 2011 20:42

Partner-ki – Weterani S-U – 5:5


To już chyba tradycja. W meczu podwyższonego ryzyka padł remis. Wytrawni gracze DLD Mix i Ligi Typerów potyczki Weteranów z Partnerkami omijają szerokim łukiem, pozostali wtapiają swoje kupony-pewniaki kierując się kompletnie nieadekwatnymi kursami.

Zdjęcie po prawej stronie to wizualizacja tego, w jakim znajdowaliśmy się położeniu przez cały mecz. Na szczęście jednak ostateczny cios z półobrotu nie został zadany.

Bezpośrednio przed meczem z Weteranami Partnerki dostały łupnia z drużyną AK-47 i chyba to zadecydowało o tym, jak potoczyły się kolejne wydarzenia niedzielnego wieczoru.


Kiedy przekroczyliśmy próg lokalu, dziewczyny były już rozgrzane. W innych okolicznościach nie mielibyśmy nic przeciwko, ale w tej konkretnej sytuacji niestety chodziło o dable, potrójne dwudziechy, środeczki… Nasz kapitan przewidział, że po porażce z AK-47 Partnerki będą chciały się odegrać na nas, a jak ostatnio plotki głoszą – na nas najłatwiej.

Weterani zagrali w składzie: Eli, Ruten, Koniu i Elwis. Ten ostatni wstał z wyra kilka godzin przed meczem, z kacem, którego sam ocenił w skali 0-10 na 11. Do tego Radziu nie dotarł do agawy bo… zapomniał o meczu, w związku z czym Elwis mógł tylko pomarzyć o ugrzaniu ławy własnym zadkiem. Problemy kadrowe stanowią więc naszą główną linię obrony przed pytaniami typu: “Jak mogliście tego nie wygrać?“, natomiast przy intensywniejszych atakach niezadowolonych typerów, których kupony popłynęły zrzucamy winę bezpośrednio na Elwisa i do niego można śmiało wydzwaniać z pretensjami ;)

Od samego początku mecz układał się remisowo.
Po singlach 2:2, po deblach 3:3.
Przed ostatnimi czterema singlami kapitan Weteranów sprytnie wykorzystał fakt, że Ruten poszedł do toalety i niczym Mel Gibson w Braveheart wygłosił wielką przedbitewną mowę, aby wlać w serca pozostałych zawodników choć odrobinę nadziei i woli walki:

“Słuchajcie obaj: Ruten z Jolą nie ma żadnych szans, ja ugram punkt, więc jeden z was musi
wygrać by uratować remis.
W tobie więc Koniu cała nadzieja!”.

Koniu nie zawiódł i przy okazji podrasował sobie cwaniak statystyki :)

(na zdjęciu z lewej Eli podczas swojej przemowy)

Ciekawostki:

  • W meczach singlowych z Rutenem i Elim Olka zaprezentowała bogaty zbiór elokwentnych zwrotów zaczerpniętych ze Słownika brzydkich wyrazów dla darterów. Ze względu na naszą obecną formę chętnie pożyczymy tę zacna księgę, w celach terapeutycznych oraz edukacyjnych oczywiście.
  • W meczu deblowym Koniu wystawił sobie D1 a Elwis przyblokował go na ponad 300pkt, czym ustanowił nowy rekord Weteranów przebijając słynny blokujący się duet Mario/Fryzjer
  • Ruten nie mając absolutnie “żadnych szans” w meczu z Jolą urwał jej jednak jednego lega, co nie udało się Elemu :P
  • Agnieszka Olejniczak po raz kolejny stała się bohaterką meczu. Rok temu w meczu z Koniem trafiła dabla, który dał jej drużynie remis. Tym razem trafiło na Elwisa. Zwerbowanie Agnieszki do Weteranów S-U to jak na razie chyba jedyny sposób na wygraną z Partnerkami, jaki przychodzi nam do głowy.

 

 

Czarne chmury nad Weteranami

NAPISAŁ: ROO10, 20 grudnia 2011 13:41

W niedzielę i poniedziałek rozegraliśmy dwa mecze ligowe, po których morale drużyny spadło prawie do zera i rozważamy teraz spotkanie integracyjne (ku pokrzepieniu serc) wzorując się na niedawnej inicjatywie Bawoła – kapitana Vikingów. Póki co pocieszamy się tym, że w 2 lidze nie ma strefy spadkowej.

Partner-ki – Weterani S-U   5:5

Sektor 4 – Weterani S-U   6:4  (12:9)

Sprawozdania (oraz towarzyszące im fotoplastikony) pojawią się na naszej stronie za kilka dni.

P.S. Johnson, chyba będziesz musiał w DLD Mix zmienić kursy na Weteranów ;)

Sensible World Of Soccer w Svejku

NAPISAŁ: ROO10, 3 grudnia 2011 15:51

Powoli staje się tradycją, że piątkowym turniejom darta w Svejku towarzyszą rozgrywki w Sensible World Of Soccer :)

W środku tygodnia prawdopodobnie odbędzie się kolejne spotkanie z Amigą, z uwzględnieniem rozegrania turnieju w systemie ligowym. Grać może każdy bez względu na wiek, kolor skóry, płeć, poglądy religijne, numer buta, orientację seksualną i stosunek do służby wojskowej. Gracze chorzy na ADHD muszą przed turniejem wpłacić kaucję na ewentualną naprawę drzojów ;)

Chęć gry można zgłaszać wpisując komentarz pod tym artykułem.

O szczegóły pytać Rutena.

Zalety turnieju SWOS:

  • dozwolone (a nawet wskazane) jest spożywanie alkoholu (w przypadku większej liczby chętnych istnieje możliwość zorganizowania osobnego turnieju CHLEJ OFF)
  • w oczekiwaniu na swój mecz można pograć w darta
  • możliwość (ale tylko teoretyczna) ogrania Rutena – przedstawiciela 2 Ligi Polskiej, zajmującego na chwilę obecną 59 lokatę w rankingu światowym
  • gra w SWOS poprawia sprawność psychoruchową
  • możliwość zapisania stanu gry / rozgrywki cykliczne (kontynuowanie turnieju/ligi na kolejnym spotkaniu)

Poniżej zdjęcia z 2 12 2011

Weterani nadal niepokonani na własnym terenie!

NAPISAŁ: ROO10, 30 listopada 2011 00:26

Konin Raiders – Weterani S-U – 8:2 (17:6)

Żeby wystarczająco obgadać kapitana Weteranów, czas podróży z Jerzykowa do Poznania nie wystarczy.

Wiedzieliśmy że mecz z Raidersami to nie przelewki. Właściwie nie dało się tego nie wiedzieć, bo Sailor od 2 miesięcy straszy na swojej stronie całą Wielkopolskę i reklamuje chłopaków jako czarnego konia 2 ligi.

W składzie Weteranów zabrakło Adama Sobkowiaka, który chyba przeczuwał co się święci i mając na uwadze prowadzone przez Rutena skrupulatnie statystyki zapragnął zachować czyste konto i odmówił udziału w wyprawie do Konina zasłaniając się tym, że już się umówił z dziewczyną do opery na mongolski balet.

W Koninie pojawiliśmy się ponad godzinę wcześniej ale nie dlatego, że chcieliśmy potrenować przed meczem, tylko dlatego, że w obawie, iż Ruten pokusi się o nawigowanie chcieliśmy mieć trochę czasu w zapasie. Ku naszemu zdziwieniu lokal był zamknięty, co gorsze – zamknięty był także spożywczak, w którym oferowano chleb z numerkiem ale asekuracyjnie i tak wszyscy się ustawili w kolejce… (patrz zdjęcie).

O samym meczu za wiele nie będziemy pisać, w temacie sportowych wyczynów przy tarczy ustępujemy pola kapitanowi Raidersów – Michałowi, który z pewnością kwieciście opisze zarówno to jak się jego zawodnicy ślizgnęli  jak i wspaniały styl w jakim ugraliśmy cenne 6 legów.

Gospodarze byli chyba bardzo zadowoleni z tego jak ułożył się dla nich mecz, bowiem już po kilku minutach od jego zakończenia wynik pojawił się na dartbooku. Podobno Michał Pawłowski dzień wcześniej wykupił sobie nawet szybszy internet, żeby jak najprędzej pochwalić się światu ;)

Kiedy ruszyliśmy w powrotną drogę, początkowo atmosfera w aucie nie była zbyt wesoła, panowało krępujące milczenie, konsternacja… Szybko jednak poprawiliśmy sobie humor wspomnieniami, jak to sobie wygraliśmy 1 ligę i awansowaliśmy do ekstraklasy (nie zapomnieliśmy oczywiście docenić udziału Dziury, niewielkiego udziału ale jednak) :)

Tylko Radzio jakoś tak cichutko szlochał, Eli próbował pocieszyć swego zawodnika perspektywą jakiegoś remisu w dalekiej przyszłości. Okazało się jednak, że Radzio nie roni łez po porażce, tylko rozpamiętuje śmierć Hanki Mostowiak….

Ciekawostki:

  • Konin to jak wiadomo rodzinne miasto Konia, w mieście tym mieszka sporo jego krewnych. W pubie Sekret zjawił się kuzyn naszego ogiera, aby dopingować Konia i pogadać o niepokojącym wzroście cen owsa
  • 6 legów urwali Raidersom: Radas (1), Ruten (2), Koniu (1) i Eli (2). Ruten rzucił dwa klasyczne środeczki, reszta miała dable
  • Koniu w drugim singlu przez całego lega trenował D20, by sobie w końcówce sprytnie wystawić D19. Przeciwnik był ewidentnie zdezorientowany, Koniu chyba trochę też, bo ma się rozumieć – nie trafił. Ale i Ruten nie lepszy w tym temacie, podczas intensywnej przedmeczowej rozgrzewki ogłosił, że D18 to jego ulubiony dabel, w każdym legu, którego przyszło mu rozegrać uparcie wystawiał tego dabla. Kolejne wydarzenia przy tarczy szybko zweryfikowały, że D18 to może i jest ulubiony dabel Rutena, ale to nie wystarczy, żeby wygrać lega :)
  • Po tym jak Eli wysiadł z auta w Jerzykowie, cała ekipa umiliła sobie dalszą podróż obgadywaniem kapitana Weteranów. Obwiniliśmy go o porażkę, zarzuciliśmy m. innymi nieudolność, brak zdecydowania czy klasyczny brak jaj. Każdy miał tyle do powiedzenia, że Elwis musiał zwolnić do 30 km/h żeby za szybko nie dojechać do Poznania, a już w samym centrum miasta zrobił jeszcze kilka kółek po Rondzie Śródka
  • W Sekrecie jak zwykle urocza obsługa za barem, przy zamówieniu soku padło tradycyjne pytanie “z lodem?”, historia lubi się powtarzać ;) Podejrzewamy że to chyba wymóg szefa lokalu wobec pracownic, które przeszły już odpowiednie przeszkolenie przed zbliżającą się IV Inwazją na Konin
  • Warunki do gry w darta w pubie Sekret są prawdopodobnie najlepsze w całej Europie Środkowo – Wschodniej, na wieść o tym jeden z poznańskich pubów błyskawicznie postanowił przyznać sobie tytuł: Najlepsze miejsce do gry w lotki w Kosmosie :)
  • Adam Sobkowiak jako jedyny Weteran nie przegrał jeszcze lega, tak trzymać!

 

Protokół meczowy:

http://dartbook.pl/wyniki_liga_szczegoly.php?id_mecz=57&kto=3

Statystyki po trzech kolejkach ligowych:

http://www.weterani.tk/statystyki-biezace

Turniej w Svejku 25 listopada 2011

NAPISAŁ: ROO10, 28 listopada 2011 00:09

My heart will go one

NAPISAŁ: ROO10, 11 listopada 2011 18:18

Weterani S-U – XXX 7:3 (15:7)

Kiedy podczas niedzielnego meczu Ruten zaskoczył wszystkich (zwłaszcza siebie) i trafił dabla, media przestały się interesować kapitanem Wroną.

Obie drużyny do meczu przystąpiły w niepełnych składach. W szeregach Weteranów zabrakło braci S., którzy przez cały weekend nie mogli się oderwać od telewizora śledząc z przejęciem losy Zbigniewa Ziobro. Drużyna gości miała jednak o wiele większy problem kadrowy. Przyjezdni z Murowanej Gośliny długo czekali na swego kapitana, wielokrotnie do niego telefonowali z pytaniem kiedy przybędzie. Kapitan XXX zrozumiał jednak chyba, że chodzi o mecz z Weteranami i postanowił opuścić tonący statek jeszcze przed wypłynięciem z portu, pozostawiając na nim nie nastrojoną orkiestrę.

Początek meczu przysporzył nam wiele obaw a gościom dał nadzieję, albo odwrotnie. Oto bowiem Elwis i Koniu przegrali swoje mecze, prezentując niewyobrażalną antyformę na dablach. Eli widząc co się dzieje i mając w perspektywie skład z Rutenem i pustą ławę rezerwowych nie wierzył już chyba nawet w remis. Aż tu nagle niespodzianka – obaj bracia wygrali swoje mecze doprowadzając wynik meczu do 2-2.

W obu meczach deblowych kontrolowaliśmy sytuację, a sukces zawdzięczamy opracowanej na szybcika taktyce: Elwis i Eli wystąpią w roli egzekutorów na dablach, a Koniu i Ruten jako ich partnerzy mają za zadanie nie blokować. Wszyscy wywiązali się z taktycznych założeń wzorowo i było już 4-2 dla nas.

Statek XXX coraz bardziej tonął. Jakub Kaczmarek widząc, że czeka go mecz z Elim, poszedł w ślady swego nieobecnego kapitana – postanowił zdezerterować i wyskoczył do szalupy ratunkowej, co pozwoliło mu zachować resztki godności, a przynajmniej tak mu się wydawało. Mówiąc ściślej – w drużynie gości nastąpiła zmiana – miejsce dezertera zajął Błażej.

Tymczasem kolejna fala zalała część okrętu XXX – co prawda słabiej dysponowany tego dnia Elwis uległ przeciwnikowi, ale Koniu wygrał swój mecz singlowy gwarantując nam co najmniej remis. Na pokładzie statku gości wzrosła panika, ktoś pobiegł do baru po kolejne browary, ktoś inny skulił się w kąciku i pochlipując zanucił motyw przewodni z filmu Titanic. Wykorzystując tę chwilę słabości przeciwników Ruten z Elim przystąpili do ostatecznego abordażu i ustalili końcowy wynik meczu na 7-3.

Przy okazji pozdrawiamy kapitana drużyny XXX i dedykujemy mu tę oto piosenkę:)

Protokół meczowy:
http://dartbook.pl/wyniki_liga_szczegoly.php?id_mecz=50&kto=3

Statystyki po dwóch kolejkach ligowych:

http://www.weterani.tk/statystyki-biezace

Poznaj nowych Weteranów!

NAPISAŁ: ROO10, 24 października 2011 14:35

Pierwszy mecz ligowy za nami, karty zostały odkryte, czas już oficjalnie przedstawić naszych nowych zawodników.
Opisy Adama i Radasa w dziale SKŁAD DRUŻYNY.

bracia

Nie ma punktów, będą miliony!

NAPISAŁ: Eli-ROO10, 23 października 2011 21:45

Rapid Środa Wlkp. – Weterani S-U 6:4 (14:11)


Rapidzianie zaskoczyli nas podwójnie. Po pierwsze – zmienili siedzibę na inny – niezwykle trudny do znalezienia lokal. Ten mecz okazał się dla nas trudny już na godzinę przed jego rozpoczęciem, Eli z Rutenem w drodze z Jerzykowa do Środy Wielkopolskiej zgubili się co najmniej 9 razy, z czego większość nawigacyjnych pomyłek nastąpiła w samym mieście docelowym. No, ale nie ma tego złego… jak mówi staropolskie przysłowie: nigdy nie jest zły moment na zwiedzanie Środy Wlkp. Warto przy tym zaznaczyć, że Ruten ani razu nie pokusił się o nawigację, Eli znając nawigacyjne zdolności swego brata postanowił zaufać miejscowym tubylcom płci pięknej, dla których LEWO i PRAWO to zasadniczo to samo.

Po drugie – w nowym lokalu było… ciepło. Nie byliśmy na to przygotowani, w poprzedniej siedzibie (Dobosz) temperatura o tej porze roku oscylowała między 3-5 stopni Celsjusza. Nie ma się więc co dziwić, że kalesony i grube wełniane skarpety zakupione w zestawach u górali na straganie pod Okrąglakiem okazały się dla nas zgubą.

Na miejscu stawiliśmy się w pełnym składzie. Koniu dojechał prosto z Jarocina, gdzie negocjował z jednym gospodarzem zakup połowy świnioka na swoje planowane wesele. Wywnioskowaliśmy to po resztkach kaszanki w kącikach jego ust, zapewne był to efekt negocjacji i tak zwanej próby smaku. Warto zauważyć, że Koniu na wesele oszczędza chyba na czym się da, bo u fryzjera nie był pewnie z rok (patrz fotki).

Teraz o samym meczu.

W wyjściowym składzie znaleźli się: Eli, Elwis, Radas i Koniu. Elwis jako jedyny nie zawiódł, reszta dostała baty. Najbardziej szkoda meczu Elego, gdzie nasz kapitan miał brylantowe rozmianki i często dzwoniło ale zawiodły dable (na D4 Elemu nie wystarczyło 9 lotek, o zgrozo!).

Po meczach singlowych nie straciliśmy nadziei, wszak było 1-3 dla gospodarzy, ale sekretarz Ruten opanowując nerwy kolejnymi drinami zachowywał zimną krew.

Mecze deblowe przyniosły podział punktów, ogólnie były nudne więc nie ma się co nad nimi rozpisywać, blokowanie z obu stron, mało dzwonków – standard jak na 2 ligę ;) Po deblach gospodarze prowadzili 4:2 i nie ukrywali, że mają chrapkę zgarnąć komplet punktów. Wobec tego i mimo “takiej se” postawy Weteranów w dotychczasowych meczach sekretarz Ruten nie zdecydował się na zmiany przed deblami, nadal widząc potencjał w swych owieczkach.

Eli stoczył zacięty pojedynek z Piotrem Tomczakiem – onegdaj “naszym człowiekiem w Środzie Wielkopolskiej”. Piotr wygrał pierwszego lega czym wzbudził aplauz wśród swoich kompanów (i kompanijek – bo była wśród nich Ksenia), jednak Eli widząc jak radzi sobie Koniu na sąsiedniej maszynie wziął się w garść, zamówił jeszcze jedną słabą kawę i wygrał mecz 2:1. A Koniu – no co tu dużo mówić: wymiótł. W pierwszym legu maks 180, drugiego lega skończył ze 146 pkt. i zyskał dożywotnią chwałę, a może nawet i poklask. Tu już nie ma miejsca na tradycyjne dla Weteranów wzajemne dupolizanie – trzeba przyznać, że to już jest wyczyn!

W tym momencie wynik meczu to 4:4 i wróciliśmy do gry! Podniecony tym faktem Ruten dokonał zmiany i wszedł za Radasa, któremu porażka z Ksenią wyraźnie podcięła skrzydła. W ostatnim meczu singlowym wystąpił Elwis, który wcześniej prosił o zmianę argumentując to tym, że jest głodny, jednak Ruten zauważył, że po skonsumowaniu tortilli zakupionej w miejscowym barze Elwis wyraźnie się ożywił, tak więc Elwis pozostał w grze.

Gospodarze wyraźnie przeczuwając zbliżającą się klęskę dokonali aż dwóch zmian, widząc, że najedzony do syta Elwis jest groźniejszy niż kiedykolwiek wcześniej oraz zdając sobie sprawę, że Ruten po skonsumowaniu zawartości przemyconej ukradkiem do lokalu piersióweczki również będzie niebezpieczny.

No i zaczął się dramat w dwóch aktach. Elwis walczył jak lew jednak mięso wchodzące w skład  tortilli było chyba nieświeże, bo nasz zawodnik nie uporał się z Maciejem i gospodarze mieli w tym momencie remis. Cała uwaga wszystkich obecnych w lokalu skierowana została na drugą maszynę gdzie Ruten przy stanie 1:1 w legach nie wykorzystał 3 lotek na d8 i skończyło się na decydującej grze o środek. Wraz z dźwiękiem maszyny sygnalizującej zakończenie 15-tej rundy kursy na Rutena u bukmacherów wzrosły z 15 do 350. No i niestety sekretarz nie dał rady, rzucił (jak na niego) w miarę blisko środka, ale rywal trafił 50 i pozbawił Weteranów marzeń o remisie.

Podsumowując.

Rapidzianie zasłużyli na zwycięstwo, sprali nas, byli dziś lepszą drużyną. Wykorzystali sprytnie fakt, że my w ogóle nie trenujemy, jednak zaznaczamy, że nas bynajmniej nie zmotywowali do rozpoczęcia treningów :) Weterani nie trenują – to nasza dewiza :) Ale w rundzie rewanżowej nie będzie lekko – to możemy zagwarantować.

Adam Es. jako jedyny z Weteranów nie został dartersko-ligowo rozdziewiczony, nie zagrał w meczu z Rapidem, ale – jak by nie było – jest jedynym Weteranem bez porażki w rozgrywkach ligowych! I to go kwalifikuje do wyjściowego składu w następnym meczu ligowym ;)

Na wyróżnienie zasługuje Piotr Tomczak, który przez cały mecz prezentował świetną grę (dużo dzwonków i takie tam) oraz niespodziewanie wysoka forma Konia, który praktycznie z lotkami ma do czynienia tylko na meczach Weteranów (a ostatni taki mecz miał ponad rok temu). No Koniu, jedziesz jedziesz!

Ciekawostki z meczu:

  • Weterani w składzie 6-osobowym przyjechali na mecz czterema autami :)
  • Koniu HF 146, 1 x 180
  • Na meczu gorąco dopingował Weteranów jeden z naszych – Pirlo! Doping g***o dał ale i tak dzięki :D
  • Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, ale nie wszystkie prowadzą do restauracji Al Capone
  • Red Label 50ml w Al Capone jedyne 8zł (źródło informacji: Ruten)
  • minus 207 zł na Expekcie – tak, to jest możliwe :) – jakby co pytać Pirla
  • Po meczu Ruten z Koniem odjechali na 100m od lokalu po czym Ruten stwierdził, że zapomniał telefonu i trzeba wracać. Ruten nawigował, trafili do lokalu po 20 minutach. Red Label daje radę.
Next Page »
 
| Yunnan | OpenSite www |
| Üebersetzer in Polnisch | Kursy maturalne | Domy prefabrykowane |